miło..." />
Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

miłość i trolejbusy

jezw
Zakochałem się. Sliwka nie ma jednak nic przeciwko temu ponieważ chodzi o Ádáma Zoltána Németha. Wystarczy spojrzeć na jego zdjęcie i człowiek zrozumie zarówno mnie jak i Sliwkę. Ádám Zoltán Németh, albo NZA jak wygląda skrót jego nazwiska i imion w węgierskim, jest mianowicie nawiedzonym wielbicielem trolejbusów. Utrzymuje poświęconą im stronę internetową, gdzie można znaleźć informacje na dowolny temat, którym człowiek w związku z nimi mógłby się zainteresować.

Weźmy taki typ IK-60T. Informacja po angielsku? Ależ proszę bardzo! Historia, trasy, dane techniczne, coś z pięćdziesiąt zdjęć z różnych okresów. Albo może interaktywną historię linii trolejbusowych w Budapeszcie? Nie ma sprawy. A gdyby tak historia rozwoju trolejbusów na terenie Węgier sprzed pierwszej wojny światowej? Zaden problem. NZA prowadzi też stronę poświęconą tutejszej kolejce dojazdowej, wukadce, jeśli ktoś jest z Warszawy, też przebogatej w rozmaitej szczegóły i masę zdjęć.

NZA nie jest sam. Jego podobni mu koledzy (nie zakocham się w nich jednak bo moje serce już należy do NZA) prowadzą podobne strony na temat tramwajów, autobusów a także metra. Ujmująca jest strona pt. Utracone szyny (elveszett s
ínek) poświęcona zlikwidowanym liniom tramwajowym w mieście. Znalazłem tam między innym zdjęcie funkcjonującej jeszcze pętli tramwajowej w Zugligecie, o której pisałem kiedyś. Cały materiał, dodajmy, jest podany też po angielsku i niemiecku.

NZA jest, wiem to z jego strony internetowej, doktorem fizyki i pracuje w instytucie badawczym w Niemczech. Można z tej strony przejść na stronę poświęconą jego hobby, czyli tym co i mnie obecnie interesuje. Ujmujące są na niej linki do, na przykład, opracowania na temat rozmieszczenia pojazdów w poszczególnych zajezdniach w 1973 roku czy też opis WSZYSTKICH pojazdów szynowych jakie kiedykolwiek jeździły po Budapeszcie ale najbardziej wzruszyły mnie kolecje zdjęć z podróży zagranicznych NZA przedstawiające pojazdy komunikacji miejskiej
a to z Belgii, a to z Timisoary, a to znów dla odmiany z Monachium i wielu innych miejsc. Widać, że związek NZA i pojazdów komunikacji miejskiej jest poważny i trwały.

Jak jednak wpadłem na NZA? O tym może następnym razem.

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci