(kiepski) słownik ortograficzny google " type="application/rss+xml" href="http://jezwegierski.blox.pl/2007/04/kiepski-slownik-ortograficzny-google.rss"/>
moje zdziwienia budapeszteńskie

 Creative Commons License
Jeż Węgierski is licensed under a Creative Commons Attribution 3.0 Poland License.
Based on a work at jezwegierski.blox.pl.
Blog > Komentarze do wpisu

(kiepski) słownik ortograficzny google

Pisząc blog czasami uświadamiam sobie, że nie wiem jak się pisze dane słowo. Niekiedy, co gorzej, wydaje mi się, że wiem mimo, że akurat robię błąd. Nie zawsze mam słownik pod ręka więc kiedyś wymyśliłem, chytrze, jak mi się zdawało, żeby wpisać dane słowo w określonej pisowni do googla: jeśli pojawią się trafienia, pisownia jest prawidłowa, jeśli nie - to nie.

Pierwszy raz metodę zastosowałem zakładając bloga. W motcie "moje zdziwienia węgierskie" nie byłem pewien jak się pisze "zdziwienia". Wydawało mi się, że przez "ź". Wrzuciłem do googla a wyszukiwarka znalazła około 300,000 trafień (można sprawdzić, swoją drogą, niedawno zauważyłem, "zdziwienia ma 299,000 trafień czyli mniej!). Ładnie, pomyślałem, sprawa załatwiona. Dopiero moja miłosierna koleżanka redaktorka z Krakowa była uprzejma zwrócić uwagę na mój błąd, który natychmiast też poprawiłem.

Metoda okazła się zawodna także w innych przypadkach. Nawet jeśli liczba trafień poprawnej pisowni jest większa od błędnej, i tak częstotliwość występowania błędu jest zastanawiająca. Ciekawa rzecz, gdyż poniekąd podważa to popularne teorie o mądrości zbiorowej manifestującej się w internecie. Jeśli więcej ludzi pisze słowo "zdziwienia" błędnie niż poprawnie jaką mamy pewność, że taka na przykład wikipedia nie będzie zawierać błędów czy nieścisłości? Warto sądzę by pobadać częstotliwość występowania błędów ortograficznych w internecie, rezultaty mogłyby być ciekawe. Dla mnie praktyczną lekcją używania słownika ortograficznego google jest to, że jeśli naprawdę chcę wiedzieć jak się dane słowo pisze lepiej poszukać jakiegoś internetowego słownika z prawdziwego zdarzenia.

niedziela, 08 kwietnia 2007, jezw
Tagi: internet

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/04/08 22:43:28
Polecam so.pwn.pl/ ewentualnie sjp.pwn.pl/ - chyba dość wiarygodne źródła. Można nawet dodać jako wyszukiwarkę dla Firefoxa.
Swoją drogą to Firefox (2.x) ma już wbudowany słownik ortograficzny z podkreślaniem błędów w trakcie pisania (można pobrać słowniki dla wieeeelu języków), dla Firefoxa 1.5.x można użyć rozszerzenia Spellbound.
Innym rozwiązaniem (działającym zarówno w Firefoxie jak i IE)jest zainstalowanie Google Toolbar. Jednym z elementów jest właśnie sprawdzanie pisowni (od razu wiele języków o ile dobrze pamiętam).
-
2007/04/08 22:47:19
ja robie czasem podobnie, ale wtedy patrze na pierwsze kilka powazniejszych stron, w ten sposob weryfikuje 'madrosc zbiorowa'. no i oczywiscie polecany juz slownik pwn zawsze daje rade
-
2007/04/08 22:53:45
Wesołych i Pogodnych Świąt
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie
czaszarzadzanie.blox.pl/
-
2007/04/08 23:05:49
dzięki! słowniki pwn już w zakładkach, słownik dla firefoxa już ściągnięty.
-
Gość: , c-be11e555.011-145-73746f3.cust.bredbandsbolaget.se
2007/04/11 00:06:55
O tempora, o mores! Troche mnie "zdziwil" twoj problem.. na pierwszy rzut oka wydalawolby sie, ze w jezyku polskim w ogole nie ma czasownikow zaczynajacych sie na "ź".. Coz, po emigracji kilkukrotnie dluzszej od twojej, mozna sie jednak mylic. Bo slownik ortograficzny przytacza jednak jeden czasownik z przedrostkiem "ź".. Dobrze, ze przynajmniej jestes szczery, ale nie bylbym zaskoczony gdybys rowniez nie wiedzial czy pisac "gura" czy tez "gora".. Nie chodzi tu nawet o znajomosc ortografii ale raczej o swiadomosc historycznego pokrewienstwa z innymi jezykami slowianskimi.
Oczywiscie, mozna by sie zapytac po co wspolczesnemu polskiemu "inteligentowi" taka wiedza? Czy nie wystarczy mechaniczna umiejetsnosc wygooglania naszych brakow i wklejenia znalezionych odpowiedzi? Istotnie, kiedy sie czyta polska Wikipedie (problem o ktorym wspominasz) ma sie wrazenie, ze powstala w duzej mierze z takich wlasnie "umiejetnosci". Kiedys nasmiewano sie z Polsce z faktu "nie istnienia" amerykanskiej inteligencji, w odroznieniu od "istnienia" inteligencji polskiej. Pomijam juz inne zrodla, ale wystarczy poczytac sobie angielska (amerykanska) Wikipedie by zrozumiec jak zasadniczo rozni sie ona od swej polskiej siostrzycy co do kultury jezykowej jej autorow, nie mowiac juz o ich znajomosci tematu. Ciekawe, ze po angielsku roznica miedzy miedzy jezykiem inteligentow i biurokratow, nie mowiac juz o jezyku pseudointeligencji, jest zasadnicza i z miejsca widoczna. We wspolczesnej polszczyznie mamy do czynienia z naglym i bezprzykladnym zalamaniem sie wszelkich kanonow.. Poczytajmy sobie dla przykladu np. arytkulik prof. Zybertowcza z Uniwersytetu Torunskiego w Rzeczypospolitej rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070410/opinie_a_2.html.. Bodajze jasniej i klarowniej, stylistycznie poprawniej, pisywala stara Trybuna Ludu... A przeciez jeszcze nie tak dawno z jej artykulow niejednokrotnie trzeslismy sie ze smiechu..
By korzystac ze slownikow, trzeba miec uprzednio zdobyta kulture jezykowa... kulture wlasnego jezyka.. W szeroko pojetych polskich mediach (wiec i w polskiej "zdemokratyzowanej" sieci) nie ma ona obecnie zadnej samoistnej wartosci.. Nie dziwmy sie wiec wspolczesnemu charakterowi publicznego dialogu... Jaki jezyk, takie argumenty, taka logika...
-
2007/04/13 02:15:08
nie chodzilo mi o czasownik ale o slowo "zdziwienia". ponadto nie uwazam sie za inteligenta - nie jestem az tak dobry:)

przyznaje sie do nawiedzajacych mnie niekiedy wahan ortograficznych. nie sa one pewnie tylko moim udzialem. roznica z poprzednimi - lepszymi - czasami jest taka, ze kiedys zanim jakikolwiek tekst ukazal sie publicznie (czyli w ksiazce, czasopismi albo gazecie) przechodzil przez rece redaktora, ktory usuwal ewentualne bledy. dzis, kiedy dowolne teksty mozna opublikowac samemu w internecie, dobroczynna reka redaktora jest nieobecna z wszystkimi laczacymi sie z tym skutkami. dobrze byloby z tym cos zrobic ale nie jestem pewnien czy faktycznie dawniej wszyscy lepsi byli z ortografii.
-
Gość: marjan, host67.ten.net.pl
2007/04/14 00:16:09
No... a tak poza tym to te zdziwienia powinny być "budapesztEńskie", a nie "BudapesztAńskie". :) Harmonia samogłosek. ;-)

Pozdrawiam.
-
2007/04/18 16:52:53
marjan, zastrzeliles mnie, zaraz sie biore za sprawdzanie
-
2009/05/11 15:45:33
Słownik PWN każe pisać "budapeszteńskie", chociaż w czasach, kiedy w wydawnictwach zatrudnieni byli redaktorzy, książka Olszańskiego nosiła tytuł "Budapesztańskie ABC".
-
2009/05/12 08:38:27
no ladnie, to juz calkiem jestem skolowany. swoja droga co do harmonii samoglosek wiem chyba czemu budapesztanski nie brzmi zle (przynajmniej dla mnie): ostatnie a harmonizuje sie z akcentowana sylaba da, nieakcentowany peszt ma mniejsza wage w wymowie.