nowa..." />
Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

nowa knajpa: Corvintető

jezw

Wiosna już się zdecydowanie zaczęła a z nią pojawiło się tradycyjne pytanie: jakie w tym roku mamy nowe ogródki sezonowe? Jednym z nich, otwartym nieco ponad tydzień temu, jest knajpa na dachu domu towarowego Corvin.

Gmach Corvina to budynek z historią. Od dawna - a może i od zawsze - mieścił się tutaj dom towarowy. Podobno pod nowoczesną fasadą do dziś zachowany jest w nienaruszonaruszonym stanie pierwotny fronton budynku. Dla ciekawych zdjęcia tu.

Corvinowi nie najlepiej się wiedzie ostatnio. Budynek próbowano (nie wiem z jaim skutkiem) sprzedać, w międzyczasie, pomimo pierwszorzędnej lokalizacji, poziom znajdującym się w nim sklepów coraz badziej upadał. Ostatnio wystawa wygląda jakby ją żywcem przeniesiono z lat siedemdziesiątych przy czym nie jest to ekstrawagancja wziętego designera ale poziom umiejętności i smak personelu. Miejsce jest więc idealne na romkocsmę, jak się tutaj nazywa szalenie popularne knajpy otwierane w ruderach.

Wybraliśmy się tam ze Śliwką wczoraj wieczorem. Podchodząc do Corvina zastanawialiśmy się jak znajdziemy wejście. Jakto jak? Po rowerach! Ostatnio przed każdą miejscem, które jest trendy, parkuje masa rowerów. Czasami na nagły widok skupiska rowerów człowiek zaczyna się rozglądać: gdzie też tu jest ta knajpa, do której tylu ludzi przyjechało?

Tak też było i tym razem. Udaliśmy się w stronę widocznych na ulicy rowerów i trafiliśmy bezbłędnie. Rzut oka w górę na klatkę schodową, gdzie nas sprowadziły potwierdził, że to tu.

W środku klasycznie. Półmrok, nieodremontowane pomieszczenia i sporo ludzi. Niezła muzyka, czego nie widać na zdjęciach, raczej nieco stara niż ta najnowsza. Mimo, że nie jest cicho na dole niczego nie słychać. Dominuje kolor czerwony.

Są, rzecz jasna, piłkarzyki i zapamiętali gracze.

Po wyjściu na dach od razu rzuca się w oczy wielkie logo sieci sklepów Kaisera widoczne też z dołu.

Na górze trochę stolików i krzeseł, na końcu bar, logo stylizowane na lata siedemdziesiąte (tu to design a nie buractwo).

McDonald'sa na dachu nie ma. Widoczne logo reklamuje bar na placu Blaha Lujza.

Światła jest mało za to jest piękna nocna panorama śródmieścia Budapesztu. Na tym zdjęciu można sobie popatrzeć na wieżyczkę pałacu New York.

Miejsce pełne uroku. I znowu coś w mojej dzielnicy! Nieźle mieszkamy.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość *.cable.ubr01.harb.blueyonder.co.uk

    drogi jezu czy ,moglbys podac namiary knajp i piwiarni ktore wg ciebie sa godne polecenia w budapeszcie
    pozdrawiam mags

    ps.oraz 5 najbardziej oryginalnych potraw wegierskich

  • jezw

    moim zdaniem:
    -Corvinteto (plac Blaha Lujza)
    -Szimpla kert (Kazinczy utca 14)
    -Holdudvar (wyspa Malgorzaty)
    -Ket Szerecsen (Nagymezo utca 14)
    -Spinoza (Dob utca 15)

    jedzenie:
    -paprykarz z kurczaka (csirke paprikas)
    -zupa rybacka (halaszle)
    -placki smazone w oleju (langos) - do dostania tylko na rynkach
    -slone ciasteczka (pogacsa, najlepsze w cukierni Daubnera Szépvölgyi út 50 - troche daleko, ale warto sie pofatygowac)
    -ciastka flodni (kuchnia zydowaska, do dostania w 7 i 13 dzielnicy)

    powodzenia!

  • Gość *.pool.t-online.hu

    Najlepsze ciastka flodni (czyli fluden) są w starej cukierni w górach budańskich, na Zugliget. Niedaleko końcowego przystanku autobusu 28. Tam też warto się pofatygować :)
    Kiedyś w tamte okolice jeździł tramwaj 58:
    veke.hu/index.php?fc=cikk&par=334

  • Gość: [bernadetta] *.andrassyuni.hu

    Hej,
    do spisu fajnych knajp dodam jeszcze ogrodek piwny Shark na wyspie Malgorzaty, na tylach Holdudvar, prawie nad samym Dunajem z widokiem na kamienice po pesztenskiej stronie. fajnie tam siedziec i saczyc sobie piwo, kiedy po Dunaju przeplywaja statki, a jednoczesnie sie zmierzcha...:)
    I dzieki za opis Corvinteto. Widze, ze fajny rekonesans udalo Ci sie tam zrobic! Trzeba sie tez wybrac, bo fotografie bardzo klimatyczne.
    pozdrawiam,
    bernadetta

  • fishbowl

    Jeżu, hehe, widzę, że jak tam byłeś, to już było luźniej:) Byłam tam drugi dzień po otwarciu (z tego, co wiem, to właściciel corvintető przez pierwszy tydzień działania klubu zamykał dwa swoje inne lokale o 22, jak było tam mnóstwo ludzi i zapraszali wszystkich własnie na tető). Wtedy rowery wisiały z obu stron balustrady:D suuuuper widok:)
    Fajniutkie miejsce:)
    pzdr

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci