Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Ostatnia Masa Krytyczna

jezw

Ostatnią Masę Krytyczną, która odbyła się wczoraj, organizowano pod hasłem, że ma być największa. I była. Jeden z organizatorów, Sinya, na końcu powiedział, że było sto tysięcy ludzi ale tylko dlatego, że uczestników było więcej, niż wtedy kiedy ogłoszono, że było ich osiemdziesiąt tysięcy. Ilu nas było naprawdę pewnie się nigdy nie dowiemy, ale te sto tysięcy pewnie zostanie.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

Trasa była tym razem dłuższa, pewnie dlatego, żeby się więcej ludzi zmieściło. Tak, chodziło o przestrzeń: gdy przejeżdzali przez most Łańcuchowy, co było czymś w rodzaju zakrętu przed ostatnią prostą (Andrássy) widzieliśmy ludzi, którzy dopiero co wystartowali i byli na wysokości parlamentu.

Na start koło parku św. Istvána przyjechaliśmy koło wpół do czwartej. Załapaliśmy się jeszcze na końcówkę pokazu rowerków free style. Było też nieco czasu by się rozejrzeć.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

freestylowcy latają, poniżej również na krótkim wideo

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

przysiągłbym, że tego gościa widziałem już na innych demonstracjach rowerowych

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

element polski wśród rowerzystów

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

plakat propagujący Węgierski Klub Rowerowy

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

jak zawsze widać sporo ciekawych pojazdów

Po pierwszym podnoszeniu rowerów masa rusza. Choć staraliśmy się przepchać się do przodu i tak niczego nie widzieliśmy, po prostu ludzie ruszyli. Początkowo krok za krokiem, sporo uczestników po prostu prowadziło swoje rowery, ale koło parlamentu w końcu nabraliśmy tempa.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

pierwsze, skromne jeszcze, podnoszenie

Przejazd był spokojny. Jak zwykle trochę krzyczenia pod mostami i dużo w tunelu. Po drodze dwa zespoły bębniarzy i jedna grupka wokalna. Widzów nie bardzo. Incydentów w zasadzie nie ma, raz ktoś się wywraca na rowerze („wszystko w porządku”), raz samochód próbuje wjechać na zamkniętą dla ruchu trasę przejazdu i ku uciesze rowerzystów dostaje opierdol od policjanta. Pogoda jest piękna.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

chórek umila przejazd

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

facet on obrzynku: rowerze z obciętym pierwszym kołem, też da się jechać

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

porządkowa

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

porządkowy

Wjeżdzamy do Városliget. Na łące koło Petőfi csarnok już sporo ludzi ale wiadomo, że czekać będziemy na koniec jeszcze przez jakąś godzinę więc wygodnie się lokujemy na wzniesieniu terenu gdzie siedzą organizatorzy. Sinya co jakiś czas wita dojeżdzających i zachęca do wstępowania do Węgierskiego Klubu Rowerowego, bo to jest głównym przekazem demonstracji. Informuje też kiedy można się spodziewać dojazdu ostatnich porządkowych.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

w oczekiwaniu na łące, pojazd gimnazjum im. św. Istvána

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

w demonstracji entuzjastystyczny udział wzięli również przedstawiciele zwierząt

W końcu są. Duża zielona grupa lokuje się niedaleko naszego wzgórza. Gra patetyczna muzyka, Sinya krzyczy, że rewolucja rowerowa wygrała i zaczyna się odliczanie. Chwilę później łąka zamienia się w morze rowerów. Gdy zostają opuszczone Sinya mówi, że to ostatnia Critical Mass i dlatego podnieśmy rowery jeszcze raz! I tak też dzieje. Po opuszczeniu koniec, wszyscy zaczynają się rozchodzić. Spadają pierwsze krople deszczu.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

Sinya sprawdza zapewne gdzie jest koniec demonstracji

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

tak podnosiliśmy, poniżej wideo, samo podnoszenie od mniej więcej 4:35


I tak końca dobiegł pewien etap tego codziennego cudu, który tu mamy w Budapeszcie. Pogodnego, pokojowego, nie mającego nic wspólnego z codziennością jątrzących podziałów politycznych, pełnego energii ruchu społecznego, który osiągnął fantastyczny sukces popularyzując rowery jako środek komunikacji miejskiej na Węgrzech. Coś, z czego Węgrzy mają pełne prawo być ogromnie dumni. Taki Budapeszt chciałbym widzieć w Warszawie – i gdzie indziej.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

 

PS Wrzucam jeszcze panoramę łąki na jakiś czas przed podnoszeniem - później było gęściej (jak się otworzy w osobnym oknie to więcej widać)

Critical Mass Budapest 2013

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • Gość: [lEn] 84.14.104.*

    przepraszam ze tak nie na temat, pewnie o tym juz pisales, ale mam pytanie: jakie sa powody i zalety nauki jezyka wegierskiego?
    pozdrawiam

  • jezw

    @Len: węgierski tu zawsze jest dobrym tematem;) powody nauki węgierskiego? to zależy kogo spytasz. Są tacy, których interesuje kultura i historia węgierska, inni tu to prostu mieszkają. Zalety? Znów, co kto lubi. Od praktycznych - jesteś w stanie porozumieć się w różnych sprawach - po kulturę czy też dla kontaktów biznesowych. Rzecz jasna język, który ma jakieś 15 milionów użytkowników nie jest tak użyteczny jak bardziej popularny język ale pożytek jest. Zastanawiasz się nad nauką węgierskiego i nie wiesz czy warto? Pozdrawiam!

  • Gość: [Piotr] *.ias.bredband.telia.com

    Budapeszt ma gęstą zabudowę i regularną siatkę ulic, zamiast wciskania pasów rowerowych na Nagykörút dla ruchu rowerów powinny zostać wydzielone całe ulice (i tak są teraz jednokierunkowe) biegnące równolegle do Nagykörút: Jókai utca - Kertész utca, Somogyi Béla utca, oraz wzdłuż Kiskörút: Magyar utca, Bástya utca. Zamiast Andrassy: rowery na Paulay Ede utca w obu kierunkach.

  • Gość: [lEn] 84.14.104.*

    no wlasnie, szczegolnie ze raczej w jezykach nie jesem silny. za to probowalem sie uczyc np. francuskiego, ktory by mi sie przydal ale mam jakies obrzydzenie do tego jezyka :) A rozne rzeczy wegierskie mnie fascynuja, po za tym blisko.

  • jezw

    @Piotr: coś jest w Twoim pomyśle. Zanim jeszcze poprawili ścieżki na Andrássy jeździłem równoległymi ulicami, bo szybciej i bezpieczniej a i nie zwalniałem ruchu samochodowego bo tam auta jeżdzą tak szybko jak rowery.

    @lEn: może po prostu spróbuj i sam zobaczysz jak czujesz język, a nuż przypadnie Ci do gustu. Powodzenia!

  • Gość: [Przemek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    To wielki błąd, że ostatnia. Szkoda, bardzo dobra inicjatywa i wcale nie ,,wypalona''. To święto roweru i tak powinno pozostać. Na trwałe wpisało się w nową historię Budapesztu. Nie słyszałem o takiej inicjatywie nigdzie na świecie. Jeżu, (z uśmiechem na twarzy) zakończyłeś ten wpis jak niektórzy politycy - co też widzieliby Budapeszt w Warszawie.
    Z pozdrowieniami.

  • jezw

    @Przemek: wielu ludzi uważa, że CM powinna odbywać się dalej (zobacz na przykład tu kerekagy.blog.hu/2013/04/21/legyen_meg_critical_mass) więc kto wie!

  • Gość: [lEn] *.play-internet.pl

    Znasz jakies dobre materialy po angielsku, bo na po polsku nie licze?

  • jezw

    Muszę powiedzieć, że niestety nie potrafię niczego polecić bo ostatni raz tego rodzaju podręczniki miałem w rękach jakieś dwadzieścia lat temu i od tej pory na pewno dużo się zmieniło. Wtedy swoją drogą były wtedy i polskie materiały, stare i staromodne, ale i tak dla mnie użyteczne. Zobacz co jest, jak dasz radę to weź w ręce i zobacz na ile Ci dany styl odpowiada. Swoją drogą jeśli jesteś w Warszawie pójdź może do instytutu węgierskiego i poproś o radę, na pewno pomogą. Powodzenia!

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci