Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Węgierska rockowa alternatywa lat 80-tych w poparciu Solidarności

jezw

Zespół Kontroll nie jest pewnie znany szerokim rzeszom Polaków. Nie zna go też zbyt wielu Węgrów, bo z jednej strony ta alternatywna grupa aktywna była dawno, w latach 80-tych, z drugiej zaś, jako że należała do kategorii “tolerowane” (w kulturze były wówczas trzy takie kategorie: popierane, tolerowane, zakazywane, co się po węgiersku ładnie aliteruje támogatott, tűrt, tiltott) jej pierwsza płyta ukazała się dopiero w latach 90-tych. W ówczesnej kulturze zdecydowanie należała do nurtu opozycyjnego.

A jednak to ta właśnie grupa zrobiła coś co Polacy powinni dostrzeć i docenić. Na początku lat 80-tych, “kiedy jeszcze nie było wolno”, wykonywała dwie piosenki popierające Solidarność, jedną z nich w dodatku całkowicie po polsku!

A więc po kolei, pierwsza piosenka to Polak-Wenger (tak się po węgiersku zapisuje ten tytuł). Tekst ma następujący:

Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk!

Polak-Węgier dwa bratanki
I do szabli i do szklanki

Dobzse, dobzse, dobzse, dobzse, dobzse

Tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak

“Dobrze” zapisuję jako “dobzse” bo tak się to słowo pisze w węgierskim od czasów króla László Dobzse:)



Ciekawe, że utwór wykonywał też co najmniej jeszcze jeden zespół a mianowicie Pál Utcai Fiúk czyli Chłopcy z placu Broni.



Nie znam innej piosenki napisanej i wykonywanej przez zagraniczny zespół po polsku.

Druga piosenka to wykonywana a capella Szeretlek (Kocham cię).

  

Tekst, autorstwa Pétera Ivána Müllera) jest po węgiersku, podaję go poniżej z tłumaczeniem.

Nem ír az újság rólad már
Élszz-e még vagy meghaltál
Nem engednek, nem engednek hozzád
Nem engednek
A tavalyi év embere
Szeretlek-lek-Lech-Lech-Lech-Lech

Nie pisze gazeta o tobie
Czy żyjesz jeszcze czy umarłeś
Nie puszczają, nie puszczają do ciebie
Nie puszczają
Zeszłoroczny człowiek roku
Kocham cię Lechu, Lechu, Lechu

Dla mnie niezwykła historia – nie zapomnijmy, że mowa jest o początku lat 80-tych, który były tu dużo brutalniejsze niż w Polsce, takie piosenki wymagały nie byle jakiej odwagi.

Postanowiłem dowiedzieć się więcej na temat tych piosenek i spotkałem się z Ági Bárdos Deák, współzałożycielką i wokalistką Kontroll (na zdjęciu w pierwszym klipie stoi pośrodku). Opowiedziała mi o obu utworach i kontekście ich powstania.

Ági, jak wielu Węgrów wówczas, była zakochana w Polsce - i jak w przypadku wielu Węgrów wówczas ta forma uczucia spersonifikowała się w postaci polskiego ukochanego. Do Polski jeździli chętnie i dużo, podróżowali autostopem, nie mogli się nasycić polską atmosferą. Ági jako aktorkę teatru alternatywnego interesowała polski teatr eksperymentalny, jeździła do Wrocławia na spektakle Grotowskiego. Fascynowali się Szajną, jazzem. Przy okazji łapali język, przede wszystkim powtarzane przez wielu powiedzonko Polak-Węgier.

Zespół Kontroll założyli w 1980, pierwszy koncert miał w sylwestra tego roku w domu ef. Istvána Zámbó w Pomázie. Tam po raz pierwszy też zaśpiewali piosenkę Polak-Wenger, jeden spośród pięciu utworów wówczas wykonanych. Ági jest autorką tekstu, muzykę napisała razem z Csabą Hajnóczym. Hajnóczy wykonywał napisaną w 1982 roku piosenkę Szeretlek.

Występować mogli tylko w domach kultury, bywało, że gdy o koncercie dowiedział się ktoś z miejscowego komitetu to go zakazywano. Dlatego niekiedy występowali pod pseudonimem Ági és a fiúk czyli Ági i chłopaki, który mniej rzucał się w oczy. Zespół jakoś tolerowano ale na ich występy przychodziła milicja niejednokrotnie bijąc uczestników. Na takich koncertach wykonywali, ku wielkiemu aplauzowi publiczności, te dwie polskie piosenki.

Płyty wydać nie mogli, ale w domu kultury Ikarusz w Angyalföld, gdzie często występowali bo ich muzykę lubił tamtejszy kierownik, profesjonalnie nagrywano ich koncerty. Zespół dostawał te nagrania, które potem rozchodziły się w kopiach magnetofonowych, stąd też obecnie dobrej jakości klipy na youtubie.

Spytałem Ági, czy doczekali się jakiejś reakcji ze strony Polaków, wtedy czy też obecnie. Opowiedziała mi, że w 2008 roku zaproszono ją by wykonała Polak-Wenger w Instytucie Polskim, co było dla niej wzruszającym przeżyciem, poza tym w żaden sposób ich za ten gest solidarności i odwagi nie uhonorowano. Wiem, że Rok Wolności dobiegł już końca ale może można by to zrobić teraz. Zasługują na to. 

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci