Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

rewizjonizm codzienny

jezw

Plakat na ulicy: na pozór nic takiego, koncert muzyki poważnej. Ale jak się przyjrzeć liście muzyków to uderza "Erdély" (Siedmiogród) pod nazwiskiem jednego z nich (dałem ramkę na zdjęciu).

Najwyraźniej, w odróżnieniu od pozostałych muzyków żyjących na Węgrzech, Tihamér Ferencz mieszka w Rumunii. Zamiast jednak napisać właśnie "Rumunia" napisane jest "Erdély". 

Węgrzy chętnie podkreślają odrębność Siedmiogrodu od Rumunii nie przyjmując do wiadomości, że region ten wchodzi w skład tego państwa. Taki cichy, codzienny rewizjonizm jest tu bardzo rozpowszechniony (było już o tym tu) i napisanie "Erdély" pod nazwiskiem muzyka tu nikogo nie dziwi.

A dla Polaków to tak jakby jakiś niemiecki muzyk ze Śląska miał podczas występów w Niemczech na plakacie "Schlesien" a nie "Polen". Może właśnie bycie z drugiej strony rewizjonizmu pozwala takie rzeczy zauważać.

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • spirit_of

    Zdarza sie, ze cos jest reklamowane jako slaskie, a nie polskie. Nawet na plakatach. Bo Slask to Slask, a Polska to Polska ;)

  • Gość: [andsol-br] 185.72.244.*

    spirit_of - nie znam takich przypadków, ale nawet jeśli są to domyślam się, że reklama taka pojawia się w Polsce i po polsku. I mam za wielce nieprawdopodobne, by w Niemczech ktoś tak ze "Schlesien" mógł wyskoczyć bez sprowokowania wielkiej i głośnej awantury.

  • Gość: [Ariel] *.warszawa.vectranet.pl

    Nie widzę nic złego w tym, że ktoś czasem powie, że Lwów czy Wilno to polskie miasto. Ja sam nigdy nie mówię Kaliningrad, zawsze mówię Królewiec.
    Mój tato w PRL miał wpisane w dowodzie osobistym, że się urodził w 1937 roku w Brześciu nad Bugiem, w ZSRR. To dopiero był fałsz i imperializm... ups przepraszam, to znaczy chciałem powiedzieć "jedynie słuszna, socjalistyczna, obiektywna prawda".

  • Gość: [Ariel] *.warszawa.vectranet.pl

    W latach siedemdziesiątych XX wieku bywaliśmy w Rumunii, także w Siedmiogrodzie, i mój tato, który znał węgierski zawsze próbował rozmawiać po węgiersku. Pamiętam jedną sytuację w banku, gdzie z "książeczkami walutowymi" wymienialiśmy pieniądze. Tato mówił do pani w okienku po węgiersku, ale ona była wzniośle milcząca. Po wymianie i odejściu od okienka tato zorientował się, że pani pomyliła się na naszą korzyść. Wrócił do okienka i wtedy okazało się, że pani jednak mówi po węgiersku.

  • Gość: [Piotr] 89.191.152.*

    Umieszczenie Erdély na plakacie to świadomy i dobrze przemyślany gest, ale tu nie chodzi o podkreślanie odrębności Siedmiogrodu od Rumunii, tylko o podkreślanie jego - przemilczanej przez wiele lat - tożsamości z Węgrami. Porównanie ze Śląskiem jest chybione, bo Ślązacy uważają się za odrębny naród, a mieszkańcy Siedmiogrodu zawsze twierdzili, że są Węgrami. Choćby taki Stefan Batory, król polski - to w rzeczywistości Báthory István, książę siedmiogrodzki, a jego językiem ojczystym i najchętniej używanym był węgierski.

  • Gość: [Przemek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Siedmiogród to jakieś wypatrzenie historii, od zawsze był Węgierski - a co miał wspólnego z Rumunią to szczerze nie wiem. Mówienie prawdy nie jest rewizjonizmem. Gorsze jest zacieranie historii.

    Jurku, długo Ciebie nie było na blogu - a u nas jak wiesz władza się zmieniła, a co gorsze poprzednia władza nie może się z tym pogodzić. Ciekawy ten 2016 rok będzie.

    Z pozdrowieniami i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku życzy stały pasjonat Twojego bloga od samego początku.
    Zawsze ciekawe artykułu z pod Twojego pióra dotyczące problematyki węgierskiej. zupełnie inne niż reszta, miło się czyta.

  • jezw

    @Przemek: Dzięki za miłe słowa! Ta kwestia czy Siedmiogród jest węgierski czy jakiś inny to fascynujący, niemający pewnie końca temat. Na pewno będę do niego wracał. Pozdrawiam!

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci