Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

O duszy i ciele

jezw

Ten nagrodzony ostatnio Złotym Niedźwiedziem film Ildikó Enyedi opowiada o miłości ale nie dla tych, którzy źle znoszą widok krwi. W zasadzie mógłby mieć spokonie inny tytuł, na przykład Miłość w rzeźni czy może Miłość wśród krwi. Bo dzieje się on właśnie w rzeźni i niewiele szczegółów uboju oszczędzonych jest widzowi, nie mówiąc już o realistycznej scenie samobójstwa.

Ta krwawość, obok humoru, o którym zaraz, chroni liryczną opowieść o miłości pomiędzy dwoma bohaterami przed topielą w cukiernicy. Ich historia, kontrapunktowana paralelnymi wątkami miłosnymi pobocznych bohaterów, odgrywa się w napięciu między cielesnośnią a duchowością właśnie.

Bohaterka jest autystką (to co najmniej drugi węgierski film z autystami w rolach głównych w ciągu ostatnich paru lat), która zaczyna pracę w rzeźni. Mimo świetnej pamięci fatalnie radzi sobie z kontaktami z innymi ludzi, uczy się budowania relacji jak się uczy matematyki. Niezdolna do spontanicznej więzi psychicznej uczyć się musi nawet dotyku i cielesności (ogląda w tym celu pornosy) – a jednak potrafi się zakochać.

Jej partnerem jest starzejący się mężczyzna po przejściach. Ma bezwładną rękę, co nie pomaga w relacjach z kobietami. Mimo, że wcześniej uznał, że niczego już nie oczekuje w życiu uczuciowym nagle zaczyna się interesować nową, dziwną pracowniczką. (Ciekawostka: postać tę gra nie zawodowy aktor ale dramaturg, który pierwszy raz w życiu zagrał w filmie).

Zbliżają ich sny: przypadkiem okazuje się, że oboje w snach są jeleniami i razem chodzą po lesie (sekwencje ich snów są najpiękniejszą częścią tego filmu).

Kiedy w końcu, pomimo oczywistych w tej sytuacji perypetii, trafiają do łóżka ich seks jest wymęczony: mężczyzna dyszy ale raczej z wysiłku niż z podniecienia a kobieta zdaje się, z pewnym zaciekawieniem, przyglądać temu co dzieje raczej niż brać w tym udział. Ten rodzaj spełnienia nie jest prostym happy endem, widać, że nic się do końca nie rozwiązało.

W filmie ważny jest humor. Wynika on najczęściej ze zderzenia autystycznych zachowań bohaterki ze światem nie-autystów ale pojawia się czarny humor w scenie samobójstwa (szczegółów nie zdradzę). Zabawny jest też psycholog pracujący z bohaterką w przychodni dla dzieci i bardzo zażenowany sytuacją.

Miłość jest wszędzie, jeśli nie są dla niej przeszkodą autyzm, rzeźnia, wiek ani bezwładna ręka gdzie i kiedy nie byłaby możliwa?

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci