Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

kiedy polscy i węgierscy żołnierze stali po dwóch stronach frontu

jezw

Był taki moment w czasie drugiej wojny światowej, tak konkretnie a nie w przenośni (tu państwa Osi, tam alianci), właśnie się o tym dowiedziałem.

Wiadomo powszechnie, że Węgrzy z Polakami w czasie wojny nie walczyli. Najpierw wspaniale pomogli uchodźcom, potem, w czasie powstania warszawskiego, zamiast, jak tego żądali Niemcy, ostrzeliwać miasto, na wiele sposobów pomagali powstańcom i ludności.

W tym samym jednak czasie węgierska 5 Dywizja Rezerwowa została rozmieszczona na liniach obronnych wzdłuż Wisły. Naprzeciw nich znajdowała się Dywizja Kościuszkowska i obie strony wiedziały o sobie. Do walk nie doszło na szczęście a Węgrów wkrótce stamtąd wycofano. Według wspomnień generała Béli Lengyela sytuacja wyglądała tak:

Sądzę, że to przypadek zrządził, że armią Kościuszkowską obsadzono odcinek Wisły naprzeciw 5 Dywizji Rezerwowej. Tak jak samo jak to miało miejsce z moją dywizją w Galicji, i tutaj korzystano z megafonów, płyt, a zwłaszcza odtwarzanej wieczorami muzyki cygańskiej, oraz wygłaszanych po węgiersku przemówień nawołujących do przerwania bezsensownej walki, poddania, przejścia na drugą stronę.

Tę ciekawostkę wyczytałem w książce Krisztiána Ungváryego pt. Magyar megszálló csapatok a Szovjetunióban, 1941-44 (Węgierskie oddziały okupacyjne na terenie ZSRR, 1941-44). Informacja znajduje się na stronach 391-392. Cytat pochodzi ze wspomnienia generała Béli Lengyela pt. Emlékeim, sygnatura TG 3028, 228/strona B znajdujących się w Archiwum Wojskowym (Hadtörtenéti Levéltár).



Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    W 1944 mój dziadek podczas obserwacji ruchów wojsk na jednym z warszawskich dworców spotkał swojego węgierskiego brata ciotecznego. Zgadali się, że w najbliższym czasie będzie organizowany transport ewakuacyjny dla rodzin węgierskich oficerów. Mój dziadek, wiedząc o zbliżającym się Powstaniu, mając dwójkę małych dzieci i żonę w wysokiej ciąży spytał kuzyna czy nie mógł by tam wcisnąć naszej rodziny. I tak się stało - moja mama drugi rok swojego życia spędziła u krewnych w Miszkolcu. Tam urodził się i umarł jej brat.
    Tak mi się skojarzyło.

  • jezw

    To bardzo ciekawa historia!

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci