Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

spanikowana analityczka policyjna ratuje kraj

jezw

Kto widział w kinie Lisa, a rókandér (Lisa, lisica-wróżka) na ogół chętnie wybierze się na następny film tego samego reżysera Károlya Ujj Mészárosa pt. X – A rendszerből törölve (X – wymazani z systemu). Lisa to absurdalna opowieść o zagubionej w świecie służącej - miłośniczce japońskiej kultury, którą przed losem mitycznej lisicy gubiącej mężczyzn ratuje oddany policjant badający sprawę nagłych śmierci mnożących się wokół niej.

Operujący tymi samymi aktorami X – A rendszerből törölve ma zupełnie inny charakter i nastrój. To już nie jest czarna komedia jak Lisa, X to mroczny kryminał. Główna bohaterka, policyjna analityczna zmagająca się z zespółem lęku napadowego podejrzewa, że szereg przypadków zgonu, które bada to faktycznie zabójstwo upozorowane tylko na samobójstwo czy też wypadek. Historia jest mocno splątana i szybko się okaże, że schwytany podejrzany to zmyślnie poddany fałszywy trop a prawdziwego sprawcy trzeba szukać gdzie indziej.

Na tym poziomie cała historia to klasyczny kryminał. Nieco autystyczna analityczka to figura, która pojawiła się w węgierskich kryminałach jak np. w Nyomozó. Całość opowiedziana jest sprawnie, napięcie nie opada ani na chwilę, a w dodatku, z małymi wyjątkami, wszystkie szczegóły trzymają się kupy, co nie zawsze ma miejsce w węgierskich filmach. Zagrana jest dobrze choć żaden z aktorów nie zapada specjalnie w pamięć. Najbardziej uwagę przyciąga praca operatora, której efekty można smakować w kolejnych scenach. Odwrócone do góry nogami obrazy miasta kręcona z drona są fascynujące wizualnie choć miejscami robią wrażenie manierycznych.

Miłośnicy Lisy docenią na pewno osadzenie głównej pary aktorskiej w tym razem odmiennych rolach: aktor grający policjanta ratującego Lisę tym razem gra śledczego jest zagrożeniem dla głównej bohaterki X graną przez gwiazdę Lisy. Reżyser zdaje się też puszczać oko do publiczności kiedy na ekranie pojawia się lis obgryzający kości z budańskim zamkiem w tle.

Największe wrażenie zrobiła na mnie warstwa polityczna filmu. Tak – co raczej niezwykłe w kinie węgierskim ten film ma przekaz polityczny. Główna bohaterka zmagająca się z niespłacanym kredytem na mieszkanie, sprawiającą nieustanne problemy nastoletnią córką, niedającą jej spokoju traumą po śmierci męża oraz związany z tym zespół lęku napadowego, której przeciwnicy mają do dyspozycji wszystkie środki poniekąd symbolizuje kraj. Nie sprawia wrażenia kandydatki na bohaterkę ale jednak jej decyzja działania, którą podejmuje pod koniec filmu zmienia wszystko, zarówno kraj jak i, zdaje się, ją samą. Przekaz: można działać, trzeba pokonać paraliżujący strach bo najsłabsi nawet są w stanie doprowadzić do zmiany jest rewolucyjny w czasach kiedy wszystko zniechęca do aktywności i spycha w konformizm.

Negatywne recenzje w prorządowej prasie zdają się potwierdzać, że nie tylko mnie taka interpretacja się nasunęła.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ateizm.info.pl

    Negatywne recenzje w prorządowej prasie...
    A czy na Węgrzech jest jeszcze jakaś inna prasa niż prorządowa? Dwa lata temu żywot zakończył Népszabadság. Mniej więcej rok temu czytałem, że u bratanków nie ma już ani jednego prywatnego regionalnego dziennika, którego przekaz nie byłby miły dla obozu władzy. Ponuro to wygląda.

  • jezw

    @ateizm: jest jeszcze trochę mediów, które nie są prorządowe, wśród nich nawet i dziennik Népszava, choć masz rację, nie jest ich wiele a ich liczba maleje.

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci