Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Na szczęście jest Bułgaria

jezw

Osoby hojniej obdarzone pamięcią oraz wiekiem z pewnością przypomną sobie kiedy Węgry, zaraz po Jugosławii, jeśli ktoś w ogóle jeszcze pamięta taki kraj, odgrywały rolę wschodnioeuropejskiej ziemi Kanaan. Wszystko było lepsze, bogatsze i bardziej zachodnie niż w pozostałych częściach Europy Wschodniej. Dla tych osób, w tym i mnie, szokiem jest niedawno opublikowana informacja prasowa Eurostatu z grudnia zeszłego roku pod małodramatycznym tytułem Consumption per capita in purchasing power standards in 2017.

Dowiedzieć się można z niej nie mniej i nie więcej, że biorąc pod uwagę wskaźnik AIC (Actual Individual Consumption - Rzeczywista konsumpcja indywidualna) Węgry od ostatniej pozycji na liście krajów UE ratuje zaledwie Bułgaria.

źródło: Index.hu

Co to jest ten AIC? Eurostat wyjaśnia:

W skład Rzeczywistej konsumpcji indywidualnej wchodzą towary i usługi konsumowane przez osoby fizyczne niezależnie od tego czy są one kupowane przez gospodarstwa domowe, rząd czy organizacje społeczne. Wskaźnik ten jest preferowany przy porównaniach ponieważ szereg ważnych usług konsumowanych przez gospodarstwa domowe, jak na przykład służba zdrowia czy też oświata, znacząco różni się w poszczególnych krajach.  

Rzecz jasna, z danych można tworzyć dowolne statystyki i Węgry nie zawsze wypadają tak kiepsko. Spróbowałem przyjrzeć się klasycznemu dochodowi narodowego (GDP) na głowę mieszkańca wśród krajów wschodnioeuropejskich i tutaj kraj wygląda lepiej. Na oryginalnym wykresie (tu) warto pobawić się suwakiem, poniżej zamieszczam sytuację w różnych momentach. Widać, że od 1995 roku kiedy już są dane dla wszystkich krajów relatywna pozycja Węgier znacząco się obsunęła. W dodatku Łotwa i Rumunia zmniejszają swój dystans. Złośliwi wypatrzą, że od 2010 roku czyli przejęcia władzy przez Fidesz Węgry wyprzedziły zarówno Polska jak i Litwa.

1995

 

2010

 

2017

 

Te diagramy pomagają zruzumieć dlaczego dla Węgrów okres po 1990 roku oraz członkostwo w Unii nie mają tak pozytywnych konotacji jak wśród wielu Polaków.

W tej niewesołej sytuacji pociechę stanowi jedynie to, że jakiś czas na pewno Bułgaria nie zagrozi Węgrom, które unikną tak nieco żenującej ostatniej pozycji na liście.   

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • fotografiawnetrz

    Super wpis.
    Serdecznie pozdrawiam.

  • Gość: [P.B.] *.dynamic.chello.pl

    A o czym świadczy poziom konsumpcji? jeśli na konsumuję jeden chleb dziennie a sąsiad jakimś cudem pięć to jaki z tego wniosek?
    A jak się przedstawia zadłużenie państw?
    pzdr.

  • jezw

    @P.B.: analogia z chlebem nie jest najlepsza. Jeśli już wogóle używać analogii to raczej mówmy o różnicy między wątrobianką a wędzonym łososiem, szynką włoską, w przypadku samochodów byłoby to jeżdzenie dwudziestoletnim Suzuki a nowiutkim Mercedesem klasy S, dalej, wakacje w ogródku działkowym albo na Seszelach, różnice jest. Co do zadłużenia masz rację, to ważny czynnik. Jak w przypadku wszystkich wskaźników statystycznych nie ma jednej, magicznej liczby, która wszystko nam powie. Także tu GDP na głowę czy siła nabywcza może wyglądać inaczej jeśli wziąć pod uwagę też zadłużenie państw. Pozdrawiam!

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci