moje zdziwienia budapeszteńskie
| < Październik 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    

 Creative Commons License
Jeż Węgierski is licensed under a Creative Commons Attribution 3.0 Poland License.
Based on a work at jezwegierski.blox.pl.
RSS
poniedziałek, 20 października 2014

Bubi (system rowerów miejskich) ruszył a że mi skradziono rower postanowiłem Bubiego wypróbować. Z dostępnych obecnie opcji wybrałem abonament na dwanaście miesięcy. Ceny są promocyjne: do końca roku 3 000 forintów, 6 miesięcy 8 000, rok 12 000; bilet dzienny, trzydniowy i tygodniowy kosztuje tyle samo czyli 100 forintów, dla porównania, najtańszy bilet na komunikację miejską kosztuje 300 forintów więc w wypadku rocznego abonamentu jeśli oszczędzę sobie cztery przejazdy tramwajem czy metrem i już jestem finansowo do przodu a do tego dochodzi jeszcze frajda jeżdzenia na rowerze!

Bubi

Jak dotąd jestem zadowolony. Mieszkam w śródmieściu, i tu się właśnie poruszam, stację Bubi mam pod domem, więc używam roweru kilka razy dziennie. Gdybym mieszkał poza śródmieściem byłoby rzecz jasna nieco inaczej.

Same rowery Nextbike używane w ramach systemu są chyba dość dobrze znane, więc pewnie nie zaskoczę nikogo, że w porównaniu z prywatnymi, nazwijmy je, rowerami są wolniejsze i chodzą ciężej. Wydają się przy tym przy swej toporności być dość wytrzymałe – albo dobrze o niej dbają – bo dotąd wszystkie, z którymi miałem do czynienia działały dobrze. Problemem, do którego pewnie można się przyzwyczaić, jest nieruchomy w stosunku do koła przedni bagażnik, którzy przy skrętach powoduje oczopląs u nieprzywykłego kierującego. Lampa mocno świeci, co powoduje dobrą widoczność rowerzystów, z drugiej strony jednak potrafi oślepić jadących z przeciwka.

A sam system działa dobrze. Rowery wypożycza się i zdaje szybko i łatwo, zwłaszcza kiedy już wytarły się dulki, w które wchodzi boczna oś koła (początkowo chodziły ciężko). Jego genialną cechą jest to, że mając jedną kartę można jednocześnie wypożyczyć cztery rowery, czyli kiedy idzie się gdzieś ze znajomymi czy rodziną można ot tak wskoczyć na rowery i kontynuować w ten sposób. Już teraz zapraszam wszystkich odwiedzających mnie w Budapeszcie na przejażdzkę rowerową Bubim.

Ceny w przyszłości pójdą w górę. Bilet dzienny kosztować ma 500 forintów, trzydniowy 1 000, tygodniowy 2 000. Abonament półroczny wyniesie 12 500 forintów, roczny 18 900. Pierwsze 30 minut jest dla posiadaczy biletów bezpłatne, potem trzeba płacić w zależności od czasu użytkowania. Przy zakupie biletów trzeba będzie (teraz nie trzeba) zapłacić kaucję 25 000 forintów. Szczegóły, po węgiersku i angielsku, tu.

Tak wogóle to firma zarządzająca komunikacją w Budapeszcie BKK ma niezłą passę. Bubi, mimo gigantycznego opóźnienia, ruszył, pojawiły się nowe, funkcjonalne automaty biletowe, remontowana i przedłużana jest linia tramwajowa 1, pod placem Deáka i przy dworcu Keleti (a może i w większej ilości miejsc, o których nie wiem) otwarto miło zaskakujące centra obsługi pasażerów, mówi się o wprowadzeniu – wreszcie – biletów elektronicznych. Są rzecz jasna i stare problemy jak przede wszystkich dychawiczne, wieczne psujące się niebieskie metro czy też bucowaci kontrolerzy biletów przy wejściu do metra, ale powiało nieco nadzieją.

Troszkę tu jednak uszczypnę BKK: napisałem do ich oddziału prasowego z prośbą o informacje na temat popularności Bubi a oni zignorowali mnie i Was, drodzy polskojęzyczni fascynaci Budapesztu, i nie odpowiedzieli. Fuj! Wobec braku twardych danych mogę powiedzieć tylko tyle, że użytkowników systemu widać w mieście sporo, czy to jednak tyle na ilu liczono już nie wiem.

Ciekawostka etnograficzna: użytkownicy Bubiego wydają się być nieco inną kategorią niż pozostali rowerzyści. Niedawno rozmawiałem przy stoisku Bubiego z chłopakiem z obsługi (przewożą rowery Bubi na specjalnych przyczepkach ciągniętych przez rowery, którymi się poruszają) i zwrócił się do mnie per pan. Jakbym był na prywatnym rowerze pewnie rozmawialibyśmy na ty. No chyba, że się ostatnio dużo postarzałem:)

Na koniec kwestie językowe: jak po polsku mówić o Bubi. Moje propozycje:
-użytkownik Bubi: bubista/bubistka (jak w tytule postu)
-korzystanie z Bubi: bubizm
-związany z Bubi: bubistyczny
-rower Bubi: Bubik, Bubuś (osoby egzaltowane mogą używać słowa Bubcio albo Bubeniek), w chwilach złości Bubol lub Bubek

Jak Wam się one podobają?

sobota, 18 października 2014

Taki tytuł daje na swojej okładce najnowszy number HVG. Nadtytuł: po rok wyborczym rok chudy? odnosi się do pojawiających się w mediach doniesieniach na temat planów rządowych obcinania wydatków w następnym budżecie. A samo wyrażenie nawiązuje do hasła wyborczego socjalistów z 2006 roku "Żyjemy lepiej niż cztery lata temu", które okazało się po wyborach być gigantycznie nadmuchanym balonem. Słoik z odrobiną dżemu jest piękny.

HVG

O innych okładkach HVG pisałem już wcześniej, lista wpisów tu.

środa, 15 października 2014

Najpierw same wybory: najciekawszym aspektem tego dość nudnego dzięki swej przewidywalności wydarzenia było wykazanie, że Fidesz to partia centrowa. Tak: nie prawicowa a właśnie centrowa. Z lewej stronie bezradnie podszczypywać ją próbuje lewicowa opozycja, z prawej natomiast gryzie po kostkach Jobbik: ta partia zdobyła drugą pozycję w wyborach do samorządów wojewódzkich w 17 na 19 województw (w sumie jednak Jobbik dostał mniej głosów od lewicy). Tak więc Fideszowi zaczyna przysługiwać dogodna nobliwość politycznego centrum chroniącego kraj przed ekstremizmami z lewej i prawej. A co do konkretnych wyników to jak ktoś chce sobie je zobaczyć to może to zrobić sobie tu. Esencja - kraj na pomarańczowo - poniżej. Jest to mapka przedstawiająca rezultaty wyborów do samorządów wojewódzkich.

wybory samorządowe na Węgrzech październik 2014

źródło: Index

Poza tym pojawiła się ciekawostka o częściowo polskim charakterze. Jeden z nowowybranych burmistrzów Jobbiku ma mianowicie dwudziestosiedmioletni Dávid Janiczak z Ózdu, karierę polityczną zaczynał jako działacz mniejszościowego samorządu polskiego w tym mieście. Zna język polski, jak się zdaje, polskie korzenie w jego wypadku pochodzą od ojca (artykuł po węgiersku tu). To już drugi wypadek polityka Jobbiku o polskich po Ádámie Mirkóczkiego, który zresztą kandydował w Polsce w wyborach do parlamentu europejskiego. Niedawno zwrócił na siebie uwagę kiedy w parlamencie węgierskim (jest tam posłem) wychwalał polskich kibiców jako przykład do naśladowania dla Węgrów.

Obok wyborów do samorządów lokalnych odbyły się również wybory do samorządów mniejszościowych. Tym razem wybierano bezpośrednio samorządy krajowe więc po raz pierwszy można było zobaczyć rozkład sił politycznych w ramach naszej maleńkiej polonii.

źródło: valasztas.hu

Najciekawsze dane są w kolumnie Országos választás (wybory krajowe), one pokazują wpływ danych organizacji.

BEM EGYESÜLET - Stowarzyszenie Bema
POLONIA NOVA - Polania Nova
SZT. ADALBERT LE - Katolickie Stowarzyszenie św. Wojciecha
PILSUDSKI TT - Towarzystwo Historyczne Piłsudzkiego
DERENK SZ - Stowarzyszenie Derenckie
STO-LAT - proszę sobie przetłumaczyć samemu
LMK - dalszych skrótów niestety nie jestem w stanie rozszyfrować
MLBKE
M-LBT SOMOGY M CS
LENGYELMAGYAR KHE
Jan Sobieski LKE

Nowy samorząd krajowy przedstawia się więc następująco:

źródło: valasztas.hu

Wyniki wyborów na poziomie lokalnym można sobie sprawdzić tu [HU].

A co samej polskiej kampanii to dostałem dwa listy agitacyjne, jeden od Stowarzyszenia Bema, ten co prawda w poniedziałek po wyborach ale co tam, dobre chęci się liczą, oraz od przedstawiciela lokalnego samorządu. Nabrałem otuchy, że jednak ktoś o mnie pamięta, bo przedtem przez cztery lata od poprzednich wyborów nikt do mnie nie napisał – poza Stowarzyszeniem Polania Nova, które często, poprzez dużo efektywniejszy e-mail, informuje mnie o swoich kolejnych przedsięwzięciach. 

czwartek, 09 października 2014

Wybory samorządowe tuż-tuż (w tą niedzielę) ale nudno jest. Politycznie wiadomo, że Fidesz znowu wysoko wygra, opozycja lewicowo liberalna uzyska z dzięsięć razy mniej przedstawicieli, jedyną interesującą kwestią jest jak wybory pójdą Jobbikowi no i kto wygra w Miskolcu gdzie te trzy siły polityczne, jak się wydaje obecnie, stoczą w miarę wyrównaną walkę.

Plakaty wyborcze tę przewidywalność dobrze oddają. Fidesz dominuje dzięki temu, że partia ta kontroluje firmy reklamy zewnętrznej. Wszyscy kandydaci mają podobne plakaty z tekstem "Csak a Fidesz" (Tylko Fidesz) oraz "Bízzon a Fideszben" (Zaufaj Fideszowi).

wybory samorządowe na Węgrzech październik 2014

Na przykład Péter Szentgyörgyvölgyi, kandydat na burmistrza piątej dzielnicy

Masa też jest plakatów formalnie będących "kampanią informacyjną" a nie wyborczą promujących działania rządu: kolejna obniżka opłat komunalnych oraz zmuszenie banków do zwracania pieniędzy kredytobiorcom. Wszystko pod hasłem "Magyarország összefog" ("Węgry łączą siły").

wybory samorządowe na Węgrzech październik 2014

Obniżka cen prądu o 5.7% a ogrzewania o 3.3%

wybory samorządowe na Węgrzech październik 2014

Rozliczamy banki. Wam też banki oddadzą to, co nieuczciwie zabrały (Wolne tlumaczenie: puścimy banki w skarpetkach)

Co do banków to chodzi o ustawę uchwaloną we wrześniu przez parlament, na mocy której banki zobowiązane są do zwrotu części pieniędzy. Ustala ona co liczy się za niesłusznie pobraną przez banki część spłaty kredytu (nie tylko walutowego ale i w pobranego forintach). W sumie odsetki i spłaty mają zmaleć o 25-30%. W liczbach absolutnych chodzi o kwotę rzędu 13,69 miliarda złotych (1000 miliardów forintów).

Wśród plakatów opozycji wybija się jedynie plakat Andora Schmucka z partii Socjaldemokratycznej. Okrągła twarz zadowolonego siebie polityka z charakterystycznym gestem zdaniem Chłopaka przypomina reklamę Vegety. I już jest nieco weselej na ulicach.

wybory samorządowe na Węgrzech październik 2014

Hasło to "Pokoju do śródmieścia" gdzie kandyduje na burmistrza ale wszystkim i tak pewnie do głowy przychodzi Podravka.

piątek, 03 października 2014

Na obiedzie w niedzielę byliśmy w maleńkiej restauracyjce podającej kuchnię ze Sri Lanki. Maleńkiej bo mieściło się w niej - na stojąco - może z dziesięć osób. Inną ciekawostką związaną z tym miejscem było to, że restauracyjka istniała wszystkiego parę godzin.

Po kolei: restauracyjka działała w ramach naszego sklepu warzywnego Lumen. Lumen to niezwykłe miejsce. Prowadzi je fundacja fotograficzna, obok jarzyn można tam kupić również katalogi z wystaw, niekiedy skrzynki z jarzynami zostają zakryte a wieczorem ma miejsce tam wystawa. W weekendy niekiedy działają tam takie właśnie jednodniowe restauracyjki.

Sprawdziłem stronę Lumenu i okazuje się, że miejsca może użyć w zasadzie każdy. Tymczasowi użytkownicy powinni zaproponować działanie z dziedziny kultury lub gastronomii i po zatwierdzeniu droga jest wolna (szczegóły - także po angielsku - tu). Dzielnica nabiera kolorytu, wszyscy wychodzą na tym dobrze.

A pani Zsuzsa z warzywniaka została uwieczniona na muralu naprzeciw sklepu - pisałem o tym tu.

Parę zdjęć z restauracyjki. A samo jedzenie było pycha!

Lumen Budapest

wydawanie jedzenia

Lumen Budapest

dużo różnych curry

Lumen Budapest

koszyk na dobrowolne wpłaty - sugerowana suma to 1650 forintów - restauracyjka nie działała jako biznes

Lumen Budapest

miejsca w środku mało ale więcej jest go na ulicy

Lumen Budapest

pokrywy na skrzynki pozwalające na dowolną aranżację wnętrza

środa, 01 października 2014

Nasz dzielnicowy Fidesz zaoferował właśnie kiełbasę mleko wyborcze. Wczoraj w okolicy pojawiły się następujące ulotki - tłumaczenie tekstu poniżej. Dla nieznających Węgier: siedmiu forintów nie da się zapłacić bo nie ma monet mniejszych niż pięcioforintowe, "cenę" należy zaokrąglić więc do pięciu forintów, czyli mleko poszło za grosik.

 

SZKLANKA MLEKA, CZYSTA GŁOWA!

Za Zdrowy Erzsébetváros

ŚWIEŻE, DOMOWE MLEKO

7 forintów/litr

UNIKALNA AKCJA CHARYTATYWNA

TYLKO DLA MIESZKAŃCÓW SIÓDMEJ DZIELNICY

 

PRZYNIEŚ ZE SOBĄ KARTĘ ADRESOWĄ

I KUP JAKO MIESZKANIEC SIÓDMEJ DZIELNICY

LITR MLEKA NA MIESZKAŃCA ZA 7 FORINTÓW!

1 października 2014 roku o siódmej rano na placu Klauzála

 

Organizuje:  KOŁO FIDESZU W VII DZIELNICY

 

PS Pomyślałem sobie, że to niemożliwe, że ktoś sobie jaja robi z Fideszu albo to jakaś prowokacja a ja się dałem wpuścić więc popołudniu poszedłem do biura Fideszu spytać niewinnie czy akcja mleczna będzie powtórzona. Tak, entuzjastycznie potwierdziła aktywistka w średnim wieku, w przyszłym tygodniu na placu Garai ale i teraz (było po 17) o drugiej stronie placu można mleko dostać. Poszedłem sprawdzić i faktycznie, furgonik z mlekiem za 7 forintów stoi, mleko można dostać. Ciekawe, że propagandy partyjnej brak. Zadziwiające, że to w zasadzie bezpłatne mleko nie zeszło przez cały dzień, nie rozumiem. Zdjęcie dokumentalne poniżej.

niedziela, 28 września 2014

Niedawno zwracałem się do czytelników bloga z prośbą o pomoc w napisaniu prezentacji pt. Kibol-drukker dwa bratanki na temat kibicowskiej przyjaźni polsko-węgierskiej. Parę osób się zgłosiło, za co jestem im niezmiernie wdzięczny. (Jakby ktoś jeszcze chciał ze mną na temat pogadać to zawsze chętnie - ten tekst nie zamyka tematu).

Wykład się odbył i mimo, że konferencja była niewielka co najmniej jedna osoba wzięła w niej udział - przyjeżdzając specjalnie z Budapesztu - ze względu na moją prezentację.

Zgodnie z obietnicą zamieszczam tekst wykładu poniżej.  Miłej lektury i czekam na komentarze!

Kibol-drukker dwa bratanki

czwartek, 25 września 2014

Spokojnie, choć będzie o pewnym premierze to jednak tym razem zero polityki. Dzięki dla Dawida za zwrócenie mi uwagi na ten żarcik!

poniedziałek, 15 września 2014

Wrzucam ogłoszenie Polonii Novej i zachęcam wszystkich do udziału w grze.

Włącz się do gry! Ułóż strategię, wypełnij misję i bądź najlepszy!

Data: 28 września 2014

Godzina: 14:00-19:00

Rejestracja zespołów: do 24 września, na adres novapolonia@gmail.com

Język: polski i węgierski

Jeśli pociąga Cię konspiracja, tajemnica i tajni agenci a jednocześnie lubisz spędzać wolny czas w niestandardowy sposób weź udział w strategicznej grze miejskiej o kryptonimie „Operacja E.W.A.”, organizowanej w ramach projektu „Polskie ślady w Budapeszcie”.

Na ulicach Budapesztu rozegra się walka z czasem i wrogiem. Ty i Twój zespół, jako pracownicy organizacji konspiracyjnej ewakuującej do Francji polskich uchodźców przebywających na Węgrzech podczas II wojny światowej, macie ich przerzucić za granicę w niezauważalny dla III Rzeszy sposób i ocalić w ten sposób ich życie. Podczas całej akcji czyha na was wiele niebezpieczeństw a by ją zakończyć pomyślnie należy wykonać wiele ryzykownych zadań. Czy Wam się uda zależy od Waszej odwagi i przebiegłości.


Szczegóły:

Fabuła gry:

Budapeszt, koniec marca 1940 roku.

Na Węgrzech wciąż przebywa ponad 40 tysięcy polskich uchodźców, którzy uciekli z kraju jesienią 1939 roku. Skutecznie pomagają im powołane w tym celu polskie i węgierskie instytucje. Powstały również organizacje konspiracyjne utrzymujące kontakt z okupowanym krajem i Rządem Polskim we Francji. Równolegle trwa tajna ewakuacja polskich oficerów i żołnierzy z obozów internowania na Węgrzech do tworzącej się armii polskiej we Francji, szlakiem przez Jugosławię i Włochy. „Turyści Sikorskiego” – jak nazwa ich propaganda niemiecka – wyjeżdżają na ogół wyposażeni w legalne cywilne dokumenty i ubrania, bilety na pociąg i pieniądze na podróż. Akcję prowadzi Biuro Ewakuacyjne o kryptonimie „EWA”, powołane przy ataszacie wojskowym Poselstwa RP. Dzięki przychylności rządu węgierskiego, ludności cywilnej i pomocy Komitetu Obywatelskiego do Spraw Opieki nad Polskimi Uchodźcami dotąd udało się ewakuować z Węgier kilkanaście tysięcy osób. Niestety, masowa ewakuacja i związane z nią ucieczki wojskowych z obozów internowania nie uszły uwadze agentów III Rzeszy ani węgierskiego kontrwywiadu. Przygotowują oni akcję likwidacji „EWY”, śledząc każdy krok jej pracowników i współpracowników. Działalność Biura staje się coraz trudniejsza, każdy błąd może oznaczać wsypę i aresztowania. Czując zbliżający się koniec, członkowie Biura starają się wszelkimi sposobami jak najszybciej przerzucić przez granicę jak najwięcej polskich żołnierzy, nim  pętla wokół „EWY” ostatecznie się zaciśnie…

 

Mechanizm gry:

Gra jest zabawą strategiczną, nie ma jednej trasy ani wspólnego przebiegu. Do tego samego celu prowadzą różne drogi. Gracze układają własną rozgrywkę, starając się zdobywać narzędzia niezbędne do realizacji celu gry (tu: ewakuacja żołnierzy) i pozostać „żywym” (w tej grze gracze mogą „ginąć”). W trakcie gry wykonują zadania, podejmują ryzykowne misje, handlują, konspirują ,walczą…

 

Gracze:

2-4-osobowe zespoły w wieku 10+

Głównym zadaniem graczy jest przerzucenie jak największej liczby polskich żołnierzy z obozów internowania na Węgrzech do Francji.

Członkowie zespołu mogą grać razem lub oddzielnie, wykonując w tym samym czasie różne zadania (dzięki temu oszczędzają czas i mogą więcej osiągnąć).


Szczegółową instrukcję i opis przebiegu Gry, otrzymują Gracze po dokonaniu rejestracji na adres novapolonia@gmail.com do dnia 24 września.

piątek, 12 września 2014

Prośba o pomoc: pracuję nad krótkim wykładem na temat przejawów przyjaźni polsko-węgierskiej wśród kibiców piłkarskich (stąd też cisza na blogu:) i bardzo chętnie porozmawiałbym na ten temat właśnie z kibicami. Jeśli jesteś kibicem (albo kibicką!)  i mialbyś/miałabyś ochotę ze mną o tym pogadać to proszę o kontakt. A wykład potem wrzucę na bloga. Dziękuję!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 94