moje zdziwienia budapeszteńskie
| < Maj 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

 Creative Commons License
Jeż Węgierski is licensed under a Creative Commons Attribution 3.0 Poland License.
Based on a work at jezwegierski.blox.pl.
RSS
poniedziałek, 18 maja 2015

Co jakiś czas rząd zabawia naród poprzez tak zwane narodowe konsultacje. Było już o konstytucji, było na parę innych tematów.

Tematem najnowszej "konsultacji" jest imigracja. Piszę w cudzysłowie bo zwykła konsultacja się tu nie umywa. Te sprytnie sformułowane pytania! Te nienarzucająco przemycone opinie! Ta dyskretnie demagogiczna struktura odpowiedzi! Te logiczne oszałamiające ślizgi po bandzie! Aż słów brakuje.

I wszystko to, trzeba powiedzieć, działa. Badania wykazują, że obecnie na Węgrzech wrogość wobec imigrantów sięgneła nieznanych przedtem wyżyn. Najwyraźniej logika imigrant = imigrant socjalny = zabierający pracę = terrorysta jest przekonująca mimo pewnych wewnętrznych sprzeczności i, err, płytkiego, powiedzmy, osadzenia w faktach (jak imigranci socjalni przybywający tu dla zasiłku mogą jednocześnie zabierać miejsca pracy? czy wszyscy imigranci to terroryści? hej, uwaga, pozdrawia was Jeż Węgierski, imigrant - może socjalny a może i terrorysta!)

Ale co tam, nie będę tego światła trzymać pod korcem, przetłumaczyłem i list od premiera i sam kwestionariusz, sami oświećsie się i skorzystajcie z jego mądrości. Warto wysłuchać poważnie, Orbán, wie co mówi, kraj ma przecież w kwestiach migracyjnych doświadczenie, w końcu to stąd w 1956 roku w ciągu jakiegoś miesiąca wyjechało 200 tysięcy ludzi.

Szanowny Rodaku!

My, Węgrzy, w 2010 roku zdecydowaliśmy, że wszystkie ważne sprawy będziemy ze sobą omawiać przed podjęciem jakiejś decyzji. Dlatego przeprowadziliśmy narodowe konsultacje, między innymi, odnośnie nowej konstytucji, bezpieczeństwa socjalnego nas wszystkich, poprawy sytuacji emerytów. Dlatego też przeprowadzamy narodową konsultację w kwestii imigracji socjalnej.

Jak na pewno pamięta Pan/Pani, na początku Europą wstrząsnął bezprecedensowy akt terroru. W Paryżu bezlitosnie, z zimną krwią i przerażającą brutalnością pozbawiono życia niewinnych ludzi. Ta niepojęta ludzkim rozumem potworność pokazała zarazem, że Bruksela i Unia Europejska nie są w stanie w odpowiedni sposób radzić sobie z kwestią imigracji.

Imigranci socjalni nielegalnie przekraczają granicę i podczas gdy przedstawiają się jako uchodźcy w rzeczywistości przybywają tu z powodu zasiłków socjalnych oraz możliwości pracy. Tylko w ciągu kilku ostatnich miesięcy mniej więcej dwudziestokrotnie wzrosła liczba imigrantów socjalnych na Węgrzech. Oznacza to nowe zagrożenie, któremu musimy stawić czoła.

Ponieważ Bruksela poniosła porażkę w kwestii imigracji, Węgry muszą pójść swoją drogą. Nie dopuścimy by imigranci socjalni zagrozili miejscom pracy i egzystencji Węgrów

Musimy podjąć decyzję jak Węgry powinny się bronić przed nielegalnym przekraczaniem granicy. Trzeba się zdecydować, jak ograniczymy wybuchowo rosnącą imigrację socjalną.

Zwracam się z uprzejmą prośbą o skontaktowanie się z nami, o podzielenie się z nami Pana/Pani opinią na zadane pytania i odesłanie kwestionariusza. Liczę na Państwa opinię.

Z pozdrowieniami,

Viktor Orbán

 

Narodowe konsultacje na temat imigracji i terroryzmu

Prosimy o wypełnienie kwestionariusza

 

1. Spotkać się można z różnymi opiniami na temat wzmacniającego się zjawiska terroryzmu. Na ile Pan/Pani uważa rozprzestrzenianie się terroryzmu (masakra we Francji, przerażające działania ISIS) za ważne pytanie z punktu widzenia własnego życia?

-bardzo ważne

-ważne

-nieważne

 

2. Czy zdaniem Pana/Pani w najbliższych latach Węgry mogą stać się celem ataków terrorystycznych?

-jest na to poważna szansa

-może się to zdarzyć

-całkowicie wykluczone

 

3. Są tacy, którzy uważają, że istnieje związek między złym traktowaniem kwestii imigracji przez Brukselem a terroryzmem. Czy zgadza się Pan/Pani z taką opinią?

-w pełni się zgadzam

-raczej się zgadzam

-nie zgadzam się

 

4. Czy wie Pan/Pani, że imigranci socjalni nielegalnie przekraczają granicę węgierską i że w ostatnim okresie dwudziestokrotnie wzrosła liczba imigrantów na Węgrzech?

-tak

-słyszałem/słyszałam o tym

-nie wiedziałem/wiedziałam

 

5. W związku z imigracją można się spotkać z różnymi opiniami. Są tacy, którzy uważają, że imigranci socjalni zagrażają miejscom pracy i egzystencji Węgrów. Czy zgadza się Pan/Pani z takim opiniami?

-w pełnie się zgadzam

-raczej się zgadzam

-nie zgadzam się

 

6. Są tacy, którzy uważają, że polityka Brukseli w zakresie imigracji oraz terroryzmu poniosła klęskę i dlatego potrzebne jest nowe podejście do tej kwestii. Czy zgadza się Pan/Pani z tą opinią?

-w pełni się zgadzam

-raczej się zgadzam

-nie zgadzam się

 

7. Czy poparłby/poparłaby Pan/Pani węgierski rząd we wprowadzeniu surowszych w stosunku do permisywnej polityki Brukseli regulacji dotyczących imigracji?

-tak, poparłbym/poparłabym w pełnej mierze

-częściowo bym poparł/poparła

-nie poparłbym/nie poparłabym

 

8. Czy poparłby/poparłaby Pan/Pani węgierski rząd we wprowadzeniu surowszych regulacji, na podstawie których można by aresztować imigrantów nielegalnie przekraczających granicę węgierską?

-tak, poparłbym/poparłabym w pełnej mierze

-częściowo bym poparł/poparła

-nie poparłbym/nie poparłabym

 

9. Czy zgadza się Pan/Pani z opinią, że nielegalnie przekraczających granicę węgierską imigrantów w możliwie najszybszym czasie należy odesłać do ich kraju?

-w pełni się zgadzam

-raczej się zgadzam

-nie zgadzam się

 

10. Czy zgadza się Pan/Pani z tym, by imigranci socjalni przebywający na Węgrzech sami pokrywali swoje koszty utrzymania?

-w pełni się zgadzam

-raczej się zgadzam

-nie zgadzam się

 

11. Czy zgadza się Pan/Pani z tym, że najlepszym narzędziem walki z imigracją jest wsparcie przez kraje członkowskie UE rozwoju krajów skąd pochodzą imigranci?

-w pełni się zgadzam

-raczej się zgadzam

-nie zgadzam się

 

12. Czy zgadza się Pan/Pani z węgierskim rządem, że zamiast imigracji należy raczej udzielać wsparcia węgierskim rodzinom i mającym się narodzić dzieciom?

-w pełni się zgadzam

-raczej się zgadzam

-nie zgadzam się

 

Odesłanie kwestionariusza jest bezpłatne. Termin: 1 lipca 2015

niedziela, 17 maja 2015

Polonia Nowa zaprasza:

Operacja E.W.A.

GRA MIEJSKA: Operacja E.W.A. 

Włącz się do gry! Ułóż strategię, wypełnij misję i bądź najlepszy!

Data: 7 czerwca (niedziela)
Godzina: 14.00 – 19.00

Jeśli zawsze marzyłeś o szpiegowskich przygodach i udziale w konspiracyjnej misji, to teraz mam jedyną okazję odkryć tajemnice, spotkać tajnych agentów i szpiegów.

Weź udział w grze miejskiej o kryptonimie „Operacja E.W.A.”!
Podczas 4-godzinnej gry, na ulicach Budapesztu, rozegra się walka z czasem i wrogiem. Twoja ekipa musi ewakuować polskich uchodźców – żołnierzy, którzy podczas II wojny światowej schronili się na Węgrzech. Musicie ich przerzucić za granicę i ocalić w ten sposób ich życie. Podczas całej akcji czyha na was wiele niebezpieczeństw, a żeby zakończyć ją pomyślnie należy wykonać szereg ryzykownych zadań. Czy Ci się uda, zależy od Twojej odwagi, przebiegłości i współpracy z zespołem.

Czekamy na zgłoszenia 2-4 osobowych zespołów (wiek uczestników 10+) na adres novapolonia@gmail.com do dnia 2 czerwca 2015.

Znajdź nasze wydarzenie na facebooku!

Udział w grze jest bezpłatny.

 

Fabuła:

Budapeszt, koniec marca 1940 roku.Na Węgrzech wciąż przebywa ponad 40 tysięcy polskich uchodźców, którzy uciekli z kraju jesienią 1939 roku. Skutecznie pomagają im powołane w tym celu polskie i węgierskie instytucje. Powstały również organizacje konspiracyjne utrzymujące – dzięki poświęceniu kurierów – kontakt z okupowanym krajem i Rządem Polskim we Francji. Równolegle trwa tajna ewakuacja polskich oficerów i żołnierzy z obozów internowania na Węgrzech do tworzącej się armii polskiej we Francji. Akcję prowadzi Biuro Ewakuacyjne o kryptonimie „EWA”, powołane przy ataszacie wojskowym Poselstwa RP. Dzięki przychylności rządu węgierskiego, ludności cywilnej i pomocy Komitetu Obywatelskiego do Spraw Opieki nad Polskimi Uchodźcami dotąd udało się ewakuować z Węgier kilkanaście tysięcy osób. Niestety, zmasowana ewakuacja i związane z nią ucieczki wojskowych z obozów internowania nie uszły uwadze agentów III Rzeszy ani węgierskiego kontrwywiadu. Pod naciskiem niemieckiego posła w Budapeszcie, Wydział II Ministerstwa Obrony przygotowuje akcję likwidacji „EWY”, śledząc każdy krok jej pracowników i współpracowników. Działalność Biura staje się coraz trudniejsza, każdy błąd może oznaczać wsypę i aresztowania. Czując zbliżający się koniec, członkowie Biura starają się wszelkimi sposobami jak najszybciej przerzucić przez granicę jak najwięcej polskich żołnierzy, nim pętla wokół „EWY” ostatecznie się zaciśnie…

Mechanizm gry:

Gra jest zabawą strategiczną, nie ma jednej trasy ani wspólnego przebiegu. Do tego samego celu prowadzą różne drogi. Gracze układają własną rozgrywkę, starając się zdobywać narzędzia niezbędne do realizacji celu gry (ewakuacja żołnierzy) i pozostać „żywym” (w tej grze gracze mogą „ginąć”). W trakcie gry wykonują zadania, podejmują ryzykowne misje, handlują, konspirują, walczą – i, mamy nadzieję, dobrze się bawią.

 

URBAN Game: E.W.A. hadművelet

Játssz velünk te is! Dolgozd ki a stratégiádat, teljesítsd a küldetésedet és legyél te a legjobb!

Időpont: június 7. (vasárnap)
14.00-19.00 óra

Ha mindig is az volt az álmod, hogy bepillanthass a kémek kalandokkal teli munkájába, szívesen vennél részt egy titkos küldetésben, akkor most itt a nagy alkalom: titkok nyomára bukkanhatsz, titkos ügynökökkel és kémekkel találkozhatsz.

Vegyél részt te is az E.W.A. hadművelet fedőnevű városi kalandjátékban.
A 4 órás játék Budapest utcáin zajlik. Folyik a harc az idővel és az ellenséggel. A csapatodnak lengyel katonákat kell evakuálnia, akik a II. világháború során Magyarországon találták magukat. Át kell őket dobnotok a határon, mivel csak így menthetitek meg az életüket. Az akció során számos veszély leselkedik rátok, a siker érdekében pedig számos kockázatos feladatot kell végrehajtanotok. A végső eredmény a csapat bátorságának, ügyességének és együttműködő készégének függvénye.

2-4 fős csapatok jelentkezését várjuk (a résztvevők életkora: 10+).
Jelentkezni a novapolonia@gmail.com címen lehet 2015. június 2-ig.

A játékban való részvétel ingyenes.

 Facebook.

 

Történet:

Budapest, 1940. március vége.
Továbbra is több mint 40 ezer lengyel menekült tartózkodik Magyarországon, akik 1939 őszén menekültek el hazájukból. A menekültek támogatása céljából létrehozott lengyel és magyar szervezetek hatékonyan segítik őket. Konspirációs szervezetek is létrejöttek, melyek Lengyelországgal és a Franciaországban működő Lengyel Kormánnyal tartják a kapcsolatot.
Párhuzamosan folyik a lengyel tisztek és katonák titkos evakuálása a magyarországi internálótáborokból, Jugoszlávián és Olaszországon keresztül, a Franciaországban szerveződő lengyel hadseregbe. „Sikorski turistái” – ahogy a német propaganda nevezi őket – általában hivatalos civil iratokkal és ruhákkal, vonatjeggyel és költőpénzzel ellátva hagyják el az országot. Az akciót a Lengyel Képviselet katonai attasé hivatala mellett működő, „EWA” fedőnevű Evakuációs Hivatal vezeti.
A magyar kormány támogatásának, a civil lakosságnak és a Lengyel Polgári Menekültek Képviseletének köszönhetően, már több mint tízezer személyt sikerült evakuálni Magyarországról.
Sajnos a tömeges evakuáció és a katonák szökése az internálótáborokból, nem kerülte el a III. Birodalom ügynökeinek és a magyar kémelhárítás figyelmét.

Az „EWA” megsemmisítésének tervén dolgoznak, nyomon követve az „EWA” munkatársainak és a Hivatallal együttműködő személyek minden lépését. A Hivatal működése egyre nehezebbé válik, bármilyen hiba lebukással és letartóztatással járhat. Érezve a közelgő véget, a Hivatal tagjai igyekeznek minden módon, a lehető legtöbb lengyel katonát, a lehető leggyorsabban átdobni a határon, mielőtt a végleg szorul hurok az „EWA” körül…

A játék menete:

Ez egy stratégiai játék, melynek nincs megszabott útvonala, vagy meghatározott menete. Ugyanaz a cél több úton is elérhető. A játékosok saját játékmenetet dolgoznak ki, közben igyekeznek megszerezni a játék céljának megvalósításához (katonák evakuálásához) szükséges eszközöket és igyekeznek „életben” maradni (a játékban a játékosok „eleshetnek”). A játék során a játékosok különböző feladatokat hajtanak végre, kockázatos küldetésekre vállalkoznak, kereskednek, konspirálnak, harcolnak, stb.

poniedziałek, 11 maja 2015

Liczba oddanych głosów w Obwodowej Komisji Wyborczej nr 190 w Budapeszcie w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 10 maja 2015 roku.

Kandydaci na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (liczba oddanych głosów):

1. BRAUN Grzegorz Michał - 9 głosów

2. DUDA Andrzej Sebastian - 135 głosów

3. JARUBAS Adam Sebastian - 6 głosów

4. KOMOROWSKI Bronisław Maria - 230 głosów

5. KORWIN-MIKKE Janusz Ryszard - 39 głosów

6. KOWALSKI Marian Janusz - 5 głosów

7. KUKIZ Paweł Piotr - 116 głosów

8. OGÓREK Magdalena Agnieszka - 15 głosów

9. PALIKOT Janusz Marian - 14 głosów

10. TANAJNO Paweł Jan - 10 głosów

11. WILK Jacek - 3 głosy

Liczba głosów nieważnych - 5

źródło: ambasada RP w Budapeszcie

niedziela, 10 maja 2015

Cóż takiego jest w Kispeszcie co pomaga zrozumieć Węgrów? Ano, pewna restauracja o nazwie Bujdosó Székely (Sekler na wygnaniu).

Bujdosó Székely, Budapest

O Seklerach pisałem już wcześniej. Zajmują oni szczególne miejsce w świadomości narodowej Węgrów. Żeby je zrozumieć wyobraźmy sobie najpierw Janosika: krzepa fizyczna, hardość, niezależność, nie-do-okiezłania, synonim wolności niepoddający się żadnej władzy a zarazem rabuś. Wyobraźmy sobie też, że pozostali ludzie to podlegli chłopi, może i pyskujący w karczmie ale jakby co to raczej małoskłonni by się postawić, chłopi skarłowaciali, zszarzali i wyblakli, można powiedzieć, cień tego jacy kiedyś byli. Weźmy teraz takich Janosików dużo, wielu, konkretnie z 800 tysięcy a tych chłopów tak z dziesięć milionów i mniej więcej uzyskamy obraz tego kompleksu jacy Węgrzy mają wobec Seklerów (rzecz jasna Janosik nie jest tu żadnym tam Słowakiem!)

Seklerzy, w wyobraźni narodowej Węgrów, to twardziele. Jak trzeba to komuś przyłożą jak należy. Stamtąd pochodził zresztą najsłynniejszy w ostatnich czasach rabuś banków Viszkis. Mimo, że żyją w środku Rumunii nie dają się. Jak na ich tereny będzie chciał się wprowadzić Rumun to go wyszczują – albo będzie musiał nauczyć się węgierskiego. Bo Seklerzy, jeśli nie trafili do szkół rumuńskich będą znali tylko węgierski. Seklerszczyzna jest piękna – seklerszczyzna jest dzika – tamtejsze góry też większe są niż góry na Węgrzech. Kuchnia siedmiogrodzka jest bogatsza i smaczniejsza niż kuchnia węgierska a Seklerszczyzna jest sercem Siedmiogrodu.

Tam zachowała się prawdziwa narodowa kultura węgierska uosabiana przez chłopki w ludowych strojach czasampokazujące się i w Budapeszcie. Tam są prawdziwi garncarze, zespoły ludowe, stolarze i cieśle. Stamtąd przywozi się obrusy, dzbanki i ławy. Stamtąd pochodzą kopijniki, stamtąd pochodzą też arcywęgieskie rowasze.

W porównaniu do Seklerów Węgrzy węgierscy, jeśli można tak to powiedzieć, prezentują się mizernie. Ich kultura ludowa to już tylko skansen, kuchnia narodowe zredukowana jest kilku kulinarnych klasyków plus żenujących főzeleków, ich styl życia zdominowany jest przez pozbawiony twarzy narodowej kosmopolityzm. Nic dziwnego, że Seklerzy przytłaczają węgierską psyche.

Bujdosó Székely to mała oaza a zarazem kapliczka seklerskości w Budapeszcie. Prowadzi ją, rzecz jasna, autentyczny Sekler, vitéz András Bacsó (vitéz to nazwa orderu a zarazem tytuł przyznawany przez Horthyego, dziedziczny). Bacsó to były hokeista, dziś biznesman i sponsor sprawy seklerskiej. Dowiedziałem się, że gdy przyjeżdza tu seklerski klub hokejowy Bacsó ich wspiera i żywi.

Wobec bujności wystroju restauracji (przedsmak daje strona internetowa) szaleństwo dekoracji katolickich kościołów barokowych robi wrażenie powściągliwości. W Bujdosó Székely jest wszystko co kojarzy się z seklerszczyzną od flagi, poprzez reklamy piwa, memorabilia tamtejszych klubów hokejowych, różne gadżety aż po klasykę wielkowęgierską. Menu jest ciekawsze niż w przypadku wielu śródmiejskich restauracji podających kuchnię węgierską a dania smaczne (jadłospis tu). A przy restauracji działa mały sklepik sprzedający bardziej i mniej seklerskie produkty, głównie żywieniowe.

Jakby ktoś był ciekaw Węgier i nie bał się wyruszyć poza typowo turystyczne rejony Budapesztu – Kispest jest ich antytezą – no i miał ochotę zjeść coś dobrego węgierskiego to warto wypróbować Seklera na wygnaniu.

Bujdosó Székely, Budapest

Witamy - rowaszem

Bujdosó Székely, Budapest

Rytuał bożonarodzeniowy króla Atilli

Bujdosó Székely, Budapest

Poczujesz się w Siedmiogrodzie gdy wypijesz piwo Ciuc

Bujdosó Székely, Budapest

Zegar wspierający żądanie autonomii dla Seklerszczyzny

Bujdosó Székely, Budapest

Hokejowe tableau z Seklerszczyzny

Bujdosó Székely, Budapest

Z lewej scena ludowa, z prawej Horthy

Bujdosó Székely, Budapest

To zostanie utracone z czego naród ostatecznie zrezygnuje

Bujdosó Székely, Budapest

Jeden z herbów miejscowości w Seklerszczyźnie, jak mi wyjaśniono oznacza "dniem i nocą kradniemy drzewo"

Bujdosó Székely, Budapest

Szeroko czczona madonna z Csíksomló

Bujdosó Székely, Budapest

Kopijniki przed restauracją

Bujdosó Székely, Budapest

Flaga Seklerszczyzny z podpisami wierchuszki Jobbiku - to zalotne serduszko z prawej pochodzi od Krisztiny Morvai

środa, 29 kwietnia 2015

My to tak przenośnie, dosłownie natomiast drzewka, które sadziliśmy w ostatnią niedzielę w ramach corocznego sadzenia Polskiego Lasu, które, z przerwami, od dwunastu lat organizują Stowarzyszenie Polonia Nowa oraz Samorząd Narodowości Polskiej II.dzielnicy.

Informacje w lesie

Sadzonki trafiły do ziemi w lesie w Pilis na obrzeżach Budapesztu. Tym razem były to dęby oraz jawory ale wiem, że przedtem bywały i inne gatunki. Posadziliśmy 1000 drzewek, dotąd w sumie było ich coś z 11 tysięcy więc jak najbardziej można mówić o lesie.

Mapka: gdzie i jak tam dojść

Na sadzenie zebrało się nas około pięćdziesięciu osób. Polaków jak i Węgrów, oba języki równie rozbrzmiewały. Przy tej ilości pracujących całe sadzenie zajęło nam godzinę, ledwo dałem radę zrobić parę zdjęć. Pomogło na pewnie to, że do pracy przygrywała nam grającą muzykę kubańską kapela.

Grupa dochodzi do celu

Sadzonki

praca

Muzyka

Po pracy całe towarzystwo przeniosło się na pobliską łąkę, gdzie były kiełbaski z grila.

Kiełbaski

Cieszę się, że wreszcie udało mi się wziąć udział w sadzeniu. Urzeka mnie poetycka kombinacja dosłowności tego działania z jego znaczeniem przenośnym. Dziękuję Polonii Novej za pomysł i realizację! Mam nadzieję, że w następnych latach znów dam radę się przyłączyć. 

Dąbek polski w lesie polskim

wtorek, 21 kwietnia 2015

Często uważa się, że okresie socjalizmu poza ruchami dysydenckimi nie było społeczeństwa obywatelskiego; istniejących organizacji społecznych nie można określić jako niezależne ponieważ znajdowały się pod kontrolą partii. Choć jest w tym dużo prawdy to istnieją jednak przykłady innych nieformalnych inicjatyw z tego okresu, które, niestety, na ile się orientuję, nie doczekały się opracowania. Podam dwa.

Pierwszy to mój własny ojciec chrzestny, stary harcerz, który dla swoich chrześniaków, a miał ich masę, organizował każdego lata dwutygodniowe obozy wędrowne. Z powodu ilości chrześniaków i zaprzyjaźnionych dzieci z inteligenckich rodzin przywilej był jednorazowy: na takie obozy jeździło się raz, w następnym roku jechali inni. Ojciec chrzestny poświęcał na to swój urlop. Mój obóz miał miejsce w Beskidzie Niskim. Spaliśmy po klasztorach i u chłopów, koszt pokrywali rodzice, jedzenie dostarczali wszyscy: był to okres kiedy było z nim trudno. Rzecz absolutnie nieformalna, oparta na zaufaniu. Mimo, że nie nosiliśmy mundurów charakter obozu był taki jak “w przedwojennym harcerstwie”, które było tu punktem odniesienia.

Drugi przykład łączy się z zapomnianą nieco osobą Clive'a Harrisa. Kto pamięta jeszcze tego bioenergoterapeutę, który gdy przyjeżdzał do Polski (od lat 70-tych) wyczekiwały go tłumy? A tłumy te były zorganizowane. Miałem okazję widzieć z bliska organizację wizyt Harrisa w Poznaniu. Główna organizatorka udostępniała na okres przygotowań swoje mieszkanie. Listy z dokumentacją medyczną zgłaszających się na spotkanie z uzdrowicielem były tam przeglądane przez lekarzy wolontariuszy. Podejmowali oni decyzje, na podstawie których zaakceptowani chorzy dostawali bilety. Inni te bilety szykowali i rozsyłali. W mieszkaniu cały czas tłum się kłębił bo zgłoszeń było mnóstwo.

Potem przez 2 lub trzy dni Harris przyjmował chorych w jakimś kościele. Proszę sobie to wyobrazić: przez 8 lub więcej godzin co parę lub kilkanaście sekund podchodziła do niego chora osoba, na którą wkładał on ręce “przekazując energię”. Koordynacja tego procesu, sprawdzanie biletów, ustawianie kolejki (bilety opiewały na konkretny dzień i godzinę), pomoc chorym niemogącym się poruszać; wszystko to wymagało niebylejakich zdolności logistycznych. Samoorganizacja grupy ludzi z tym związanych była imponująca - zupełnie niezależnie co myślimy o faktycznej umiejętności Harrisa uleczenia kogokolwiek. Nieprzypadkowo zarówno mój ojciec chrzestny jak i sporo ludzi aktywnych wokół wizyt Harrisa zaangażowało się później w Solidarność.

Przy okazji wyguglowałem nazwiska mojego ojca chrzestnego i organizatorski wizyt Harrisa: mimo swojej działalności na ich temat w internecie nie ma śladu.

Na Węgrzech rzecz jasna też miały miejsce takie inicjatywy. Pisałem kiedyś o Indianach, dziś będzie o nieoficjalnych obozach letnich organizowanych przez nowatorską pedagożkę Eszter Leveleki.

Obozy te miały miejsce od 1938 roku. Leveleki w ich ramach realizowała reformatorski program wychowawczy: dzieci traktowano po partnersku, oczekiwano od nich kreatywności, promowano koedukację. Jak na owe czasy były to propozycje rewolucyjne. Ramy nadawała trwająca przez cały obóz gra, w ramach której trzeba było walczyć z wyimaginowanym wrogiem, wymyślać własne podstępy. Na terenie obozu funkcjonowało oddzielne państwo z własną konstytucją, walutą, flagą i hymnem, napisanym przez jednego z małoletnich uczestników. Obozy, które odbywały się nad jeziorem Bánki, organizowano i w czasie wojny z wyjątkiem 1944 roku: w tym okresie Leveleki pracowała razem z Gáborem Sztehlo nad ratowaniem dzieci żydowskich.

zdjęcie z wystawy o obozach nad jeziorem Bánki - zobacz niżej

Przez pierwsze parę lat po wojnie obozy odbywały się jak uprzednio a Leveleki oficjalnie pracowała z dziećmi. Skończyło się to z nastaniem lat 50-tych, kiedy uznano ją za “nienadającą się do pracy wychowawczej”. Do 56 roku Leveleki zajmowała się pracą rzemieślniczą – ale obozy, oficjalnie organizowane przez wspólnotę rodzicielską, odbywały się i tak. Pomogło wstawiennictwo szefa akademii nauk a także fakt, że wielu komunistycznych prominentów chętnie posyłało tam swoje dzieci.

Mimo tego, że po 56 roku wielu dotychczasowych uczestników obozów i ich rodziców emigrowało z Węgier organizacja obozów była kontynuowana aż do 1978 roku. Rosły one w popularności. Stały się miejscem gdzie elita posyłała swoje dzieci, z chętnych tworzono listy czekających na zwolnione miejsce.

Po przejściu Leveleki na emeryturę obozy zaczęli organizować jej następcy. Niektórzy z nich robią to dziś. Pierwotnie bardzo postępowe pomysły Leveleki spowszedniały w nowej rzeczywistości ale utworzone niegdyś tradycje i rytuały są kontynuowane z zaskakującą niekiedy wiernością. Na przykład tak samo jak przed laty nazywa się grupy uczestników – niedźwiadki (bocsok) – mniejsi chłopcy, niedźwiedzie (medvék) – więksi czy też boszik (czarownice) – dziewczyny, od lat prowadzi się listę je-nie-je (eszinemeszi), na której uczestnicy mogą zaznaczyć jedno danie, którego nie lubią i jedno, które lubią: tego pierwszego nie muszą jeść a drugiego dostają dodatkowe porcje, śpiewa się te same piosenki, itd.

jedna z list je-nie-je, również zdjęcie z wytawy

Pomiędzy uczestnikami obozów powstawały - powstają - silne więzi łączące ich daleko poza wakacjami. Niejednokrotnie rodzice, którzy jeździli kiedyś na obozy teraz posyłają tam swoje dzieci.

Niektórzy uważają, że idea się przeżyła a koncepcja skostniała. Że coś co kiedyś było świeże dziś spowszedniało. Że twórczy charakter obozów uległ rytualizacji. Że takie inicjatywy budowane przez i wokół charyzmatycznej jednostki skazane są na uwiąd po jej odejściu.

Coś w tym jest. Ale mimo tego wszystkiego obozy i dziś zachowały swój czar. Miałem okazję widzieć je z okazji, również bardzo tradycyjnego, balu Anny, kiedy rodzice odwiedzają swoje dzieci a te prezentują specjalnie przygotowane przedstawienia. Uderza otwartość uczestników, nawet pewna zawadiackość, to jak bardzo są oni, w najlepszym tego słowa znaczeniu, wyzwoleni - i to wszyscy, nawet ci na codzień najbardziej nieśmiali. W spektaklach królują spontaniczność, kreatywność, humor i ironia.

Co ciekawe, mimo, że socjalizm dawno już się skończył, obozy nadal zachowały nieformalny charakter. Nowych uczestników werbuje się przez znajomych, obozy nie mają strony w internecie czy na facebooku, mało o nich informacji.

Do napisania wpisu zainspirowała mnie wystawa w muzeum etnograficznym pt. Kontrpedagogia na brzegu jeziora (Ellenpedagófia a tóparton). Świetnie, że ktoś się tematem zajął i go opisał. Mam nadzieję, że nastąpi to i w odniesieniu do podobnych inicjatyw, tak na Węgrzech jak i w Polsce.

plakat wystawy

środa, 01 kwietnia 2015

Nie wiem czemu prasa polska, wliczając tradycyjnie przychylną Fideszowi prasę prawicową, całkowicie przemilczała niedawną deklarację Orbána odnośnie “odnowy chadeckiej” (szczegóły tu HU). Wygłosił ją po rekolekcjach, w których wziął udział wraz z całym rządem.

Orbán zapowiedział szereg inicjatyw w ramach tej właśnie “odnowy”. Po pierwsze, radykalnie ma się zmienić polityka rządu w odniesieniu do bezdomnych, których Orbán nazwał “węgierskimi braćmi w Chrystusie”. Symboliczne znaczenie ma natychmiastowe zniesienie dotyczącego ich zakazu w śródmieściu. Rząd ma przygotować projekt ustawy o przyznaniu bezdomnym na własność ziemi, na której postawili swoje budki w podmiejskich laskach (pisałem o tym tu i tu), za ich zatrudnianie mają być przyznawane firmom ulgi podatkowe. Wprowadzona będzie karta bezdomnego ułatwiająca otrzymywanie niepotrzebnego jedzenia w restauracjach i sklepach oraz umożliwiająca bezpłatne korzystanie z komunikacji miejskiej.

Drugą ciekawą inicjatywą ma być pojednanie węgiersko-rumuńskie. “Nie godzi się by dwa chrześcijańskie narody przez niemal już wiek żyły we wrogości. Przebaczamy doznane krzywdy i prosimy o wybaczenie tego czym zgrzeszyli Węgrzy”, powiedział Orbán. W planach są wspólne uroczystości religijne w rocznicę Trianonu, wymiany młodzieży i węgiersko-rumuński, wspólny podręcznik do historii. Następne w kolei ma być pojednanie “z naszymi północnymi braćmi” ze Słowacji.

W kontekście tych zapowiedzi deklaracja zmiany systemu podatkowego tak by był “bliższy ewangelii” to jest by obciążenia mniej zarabiających były mniejsze niż w przypadku bogatszych już nie robi wrażenia choć to radykalne odejście od polityki budowy klasy średniej przy pomocy państwa.

Muszę sprawdzić, kto wygłosił te rekolekcje. Warto może by robił to częściej:) 

niedziela, 22 marca 2015

I to nie tylko wczoraj i nie tylko jeden. Coś się chyba ruszyło z węgierskimi filmami, tak jak przedtem długo nic nie potrafiło zaciekawić - nie mówiąc już o zachwyceniu - tak ostatnio udało mi się zobaczyć szereg filmów, które zrobiły na mnie wrażenie. Ale po kolei.

Liza a rókatündér (Liza, wróżka-lisica)

Liza to kompletnie oderwana od rzeczywistości młoda kobieta, która właśnie kończy swoją młodość. Pracuje jako pielęgniarka wdowy po ambasadorze w Japonii, dzięki temu nauczyła się japońskiego. Niemal nie rusza się z domu, nie ma pojęcia o życiu. Ta czarna komedia zresztą dzieje się w alternatywnej rzeczywistości Budapeszt lat 70-tych wygląda inaczej niż jak wówczas, Lizie zjawia się duch zmarłego młodo japońskiego piosenkarza popowego i dzieje się szereg innych dziwnych rzeczy.

Liza marzy o miłości, którą wyobraża sobie jak jest ona opisana w japońskim brukowcu, którego niemal zna na pamięć. Okazuje się być wróżką-lisicą z japońskiego mitu, która przynosi śmierć mężczyznom ale i tak znajduje miłość po szeregu nierzeczywistych przygód. Film cieszy się rzadką popularnością, do połowy marca obejrzało go 50 tysięcy widzów, co tu jest dobrym wynikiem.

A vizsga (Sprawdzian)

To starszy film ale dopiero niedawno udało mi się go obejrzeć. Trwa normalizacja po 1956 roku i bezpieka postanawia sprawdzić czy niedawne wydarzenia nie osłabiły kręgosłupa ideologicznego jej pracowników. Pułkownik ubecji, stary, przedwojenny jeszcze komunista, którego w swoim czasie po wymianie na francuskiego szpiega na lotnisku w Moskwie witał sam Beria, nadzoruje akcję sprawdzania młodego oficera, swojego podopiecznego, którego traktuje jak syna. Wielopiętrowa intryga kończy się zaskakująco dlatego nie streszczam. To jeden z rzadkich niebanalnych filmów o komuniźmie no i świetna rola Jánosa Kulki.

A berni követ (Berneński ambasador)

Kolejny film z Jánosem Kulką w roli głównej. Znów jesteśmy po 1956 roku. W Bernie dwóch młodych byłych powstańców wdziera się do ambasady węgierskiej, przetrzymuje ambasadora i próbuje zmusić go do wydania szyfrów. Dramat kończy się śmiercią jednego z młodych ludzi, ich akcja kończy się niepowodzeniem. Film ma zresztą podstawę w autentycznych wydarzeniach, tyle, że w rzeczywistości w miejscu wielopłaszczyznowej postaci ambasadora z filmu był twardogłowy komunistyczny dyplomata, który zwieńczył swoją karierę pozycją ambasadora w Moskwie.

Utóélet (Życie pośmiertne)

Młody chłopak opuszcza szpital, dokąd trafił dzięki atakom lęków, z którymi nie dawał sobie rady. Zabiera go do domu ojciec, pastor z prowincji. Rodzina jest nieco dysfunkcjonalna: apodyktyczny choć posiadający dobre intencje ojciec, ciotka chyba, stara panna, flirtująca z protestanckim biskupem, adoptowana dziewczynka cygańska nienawidzona przez otoczenie. Nie są to idealne warunki dla rekonwalescencji byłego pacjenta psychiatryka. Ojciec nagle umiera ale po śmierci pojawia się chłopakowi, który dowiaduje się, że jest tak bo ojciec czegoś nie dał rady zrobić na ziemi. Dużo absurdalnego humoru i groteskowy nieco obrazek współczesnych Węgier.

A nagy füzet (Wielki zeszyt)

Wśród tematów, które filmy węgierskie często omijają wysokie miejsce zajmuje wojna, tym ciekawszy jest więc ten film powstały na podstawie napisanej po francusku powieści emigracyjnej pisarki Agoty Kristof. Trwa druga wojna światowa, ojciec wyjeżdzając na front przykazuje synom-bliźniakom by zapisywali wszystko co się z nimi dzieje w zeszycie, który im w tym celu daje. Jakiś czas później matka decyduje się wywieźć chłopców do swojej matki mieszkającej na wsi, gdzie powinno być bezpieczniej niż w Budapeszcie. Ze swoją matką przez lata nie utrzymywała kontaktów zarzucając jej, że otruła jej ojca (we wsi Nagyrév i okolicy po pierwszej wojnie światowej działała grupa kobiet trująca “niepotrzebnych” członków rodziny, to nawiązanie do tej historii).

Chłopcy zostają ze swoją pozbawioną jakichkolwiek ciepłych uczuć babką. Brutalna jest też rzeczywistość, bliźniaki są świadkami wywózki żydów, przemocy, doświadczają niedostatku i poniżeń. Decydują się, że muszą być twardzi i hartują się w znoszeniu bólu i głodu, przeciwstawiają się babce. Przeżycie staje się najważniejsze, chłopcy budują swoistą moralność odbijającą wojenną rzeczywistość, wymierzają na własną rękę sprawiedliwość.

Ci dwaj aktorzy-bliźniacy na naszych oczach przekształcający się z ułożonych chłopców z klasy średniej w twardych, pozbawionych uczuć, zimno kalkulujących nastolatków są jednym z najsilniejszych elementów filmu.

VAN valami furcsa és megmagyarázhatatlan (Jest coś dziwnego i niedającego się wytłumaczyć)

Ten dziwny tytuł skrywa dziwny film który tu wspominam nie dlatego by mi się spodobał (nie spodobał mi się) ale dlatego, że nabrał on niszowego ale jednak kultowego charakteru.

VAN (tak się o tym filmie tutaj mówi) jest dziełem młodych filmowców i ma pretensje do bycia filmem pokoleniowym. Główny bohater to trzydziestoletni loser na utrzymaniu rodziców. Właśnie opuściła go dziewczyna, rodzice popędzają go by sobie znalazł jakąś pracę, do czego jest on absolutnie niezdolny. Po pijaku (towarzystwo chodzi popularnych budapeszteńskich knajpach, których nazwy są jednym z czynników kultowości filmu) kupuje bilet do Portugalii (TAP jest sponsorem filmu:). Wyjeżdza tam, pracuje na zmywaku, pracuje w recepcji, wraca, spotyka się z byłą dziewczyną, może coś z tego będzie znowu. Tyle.

Pomysł, że losy budapeszteńskiego nieudacznika z klasy średniej włóczącego się po kultowych knajpach mogą reprezentować obecne pokolenie pokazuje stan kina węgierskiego tak często będących w stanie opowiadać jedynie o sobie samym, o środowisku filmowców i ich kolegów – albo kręcić nieśmieszne komedie z ambicjami kasowymi. Powstały w swoim czasie Moszkva tér (Plac Moskwy), którego sequelem chce chyba być VAN, uchwycił pewien moment w historii i coś opowiedział o ówczesnych Węgrzech, ten film tego nie zdołał zrobić. W dodatku szereg młodych aktorów w filmie jest dużo słabszych niż filmowy ojciec bohatera, który należy do starszego pokolenia, co tak sobie świadczy o jakości nowej fali filmowej.

Na szczęście, nie tylko takie filmy powstają tu ostatnio.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Nie, nie, nie chcę teraz pisać po pomniku gazeciarza z reklamą tabloidu Blikk, który wystawiono w piątej dzielnicy przy aktywnym wsparciu Antala Rogána (do obejrzenia tu ). Będzie o niedawno powstałym pomniku-muru na ulicy Dohány.

Trudno jednym słowem określić czego jest to pomnik. Może najlepszym określeniem będzie “pomnik obecności żydowskiej w Erzsébetváros”. 

Jak wspomniałem, pomnik ma formę odchodzącego nieco od ulicy muru odgradzającego parking, żelazna brama jest częścią monumentu (obok pomnika jest żydowska, węgiersko-hebrajska dwujęzyczna szkoła). Na pomniku znajduje się następujący tekst:

Niech ten mur upamiętnia fakt, że od połowy XIX wieku jest centrum życia żydowskiego w Budapeszcie. Szkoły, bożnice, synagogi, miejsca wspólnotowe i sklepy były i są licznie obecne w okolicznych ulicach. Ale niech upamiętnia też fakt, że pomiędzy 2 grudnia 1944 i 18 stycznia 1945 roku siedemdziesiąt tysięcy ludzi pochodzenia żydowskiego trwało w strachu i niedostatku w utworzonym tu budapeszteńskim getcie. Stłoczono ich na wszystkiego 0.3 km kwadratowych w 4513 mieszkaniach, przeciętnie 14 osób w jednej izbie, wydanych na pastwę warunków, okrucieństwo węgierskich strzałokrzyżowców i nazistów. W ciągu tego półtora miesiąca liczna ofiar przekroczyła dziesięć tysięcy.

Ty, których stoisz przed tym murem, zmów modlitwę ku pamięci dziesięciu tysięcy ofiar, które tu straciły życie i za sześćset tysięcy węgieskich ofiar Holocaustu. Według wiary żydowskiej ci, którzy żyją dobrym uczynkiem, chwaleniem imienia Boga upamiętniają zmarłych.

W następny piątek zapal świeczkę dla uczczenia szabasu.

Weź udział we wspólnotowej modlitwie.

Odmów poniższy psalm.

Następuje psalm 23.

Jest tam też mapa naszej dzielnicy z zaznaczonymi miejscami obecności żydowskiej. I tu właśnie pomnik robi się ciekawy. Bo są to nie tylko miejsca historyczne jak synagogi czy były sierociniec ale i działające dziś szkoła, rynek czy restauracja. Wszystko odlane z betonu i mosiądzu sugerującymi pomnikową trwałość.

Mapa z legendą

Zastanawiałem się co się stanie gdy szkoła się przeniesie a restauracja zamknie? Przecież to nie strona internetowa którą się zaktualizuje. Ktoś od nowa odleje ten beton i mosiądz?

Inna ciekawa rzecz to to czego na mapie nie ma. Jest restauracja Carmel a nie ma restauracji Hanna. Są cztery okoliczne synagogi ale nie ma tej na ulicy Vasvári Pál, która należy do wspólnoty Chábád Lubavics. Jest szkoła na ulicy Dohány (tam stoi nasz pomnik) ale nie ma tej na ulicy Wesselényi. Czemu – nie wiem.

Legenda w powiększeniu

Dalej jest kronika śmierci - i kronika życia, której ostatnim wydarzeniem jest otwarcie szkoły obok pomnika. Znów pytanie: mam wielką nadzieję, że kronika śmierci jest zamknięta ale czy kronika życia na pewno nie doczeka się kontynuacji?

Na górze kronika śmierci, na dole życia

Może coś wspólnego z tym wszystkim ma to, kto ufundował pomnik. Zrobiła to Egységes Magyarországi Izraelita Hitközség [HU} (EMIH) czyli Zjednoczona Izraelicka Wspólnota Wyznaniowa, jedna z trzech oficjalnie zarejestrowanych na Węgrzech żydowskich organizacji wyznaniowych reprezentująca nurt staus quo ante (sprzed podziału na neologów i ortodoksów). Jeśli tak to byłby to ciekawy przykład partykularyzacji historii. Jakby ktoś wiedział coś więcej na ten temat niech napisze w komentarzu.

Piękne motywy ozdobne w betonie ...

... i na żelaznej części pomnika.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Węgrzy i wódka dwie osobne i odrębne historie. Ile razy w rozmowie z jakimś Węgrem pojawiłby się temat wódki skrzywi się on i powie, że wódka do palinki się nie umywa. I ma rację! Widać zresztą to i po tym jak się je pije: wódkę szybko, jednym haustem, palinkę drobymi łyczkami, delektując się jej smakiem.

Z niebylejakim więc zdziwieniem dowiedziałem się niedawno o wódczanej innowacji, która jest dziełem Węgrów. Chodzi o syfon Szikra (Iskra) zawierający dwudziestoprocentową gazowaną mieszankę wódki z jakimś sokiem. Całość wykonano w stylu retro, fabrycznie pościerane napisy, na butli odniesienia do Jedlika, któremu ludzkość zawdzięczać ma wynalezek wody gazowanej. Pomysł trochę jak kiedyś drink z rumem Bacardi pakowanym w małe buteleczki.

Smak pigwowy, według strony producenta (Zwack) są też Szikry o smaku kwiatów czarnego bzu, maliny oraz trawki cytrynowej, no i o smaku czystej

Zdecydowanie retro

Jeśli ktoś miał okazję wypróbować Szikrę czy mógłby podzielić się wrażeniami?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 99