Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Wpisy otagowane : kobiety

czarny protest w Budapeszcie

jezw

Kiedy dostałem dowiedzialem się z faceboooka, że i w Budapeszcie zapowiedziano demonstrację w ramach Czarnego Protestu pomyślałem, że pojawi się może jakieś pięćdziesiąt osób - licząc mnie. Zdziwiłem się kiedy przyszedłem na miejsce i zobaczyłem liczbę uczestników: było ich w szczycie pewnie do 250-300. Większość, jakieś 90%, kobiet, niemal wszystkie ubrane na czarno, najwięcej młodych ale także nieco starszych. Pół na pół Polaków - może raczej Polek - i Węgierek, trochę, ale niewiele, cudzoziemców. W sumie więcej ludzi niż na demonstracji KODu w tym samym miejscu niecały rok temu.

 

Poza tłumem wrażenie robiły płotki przed ambasadą, Nie wiem czyja to inicjatywa, policji czy ambasady, ale chodziło przecież o pikietę kobiet a nie zadymę kibiców. Ktoś się wystraszył.

 

Na proteście pojawiła się ekipa bębniarek manifestacyjnych, które podgrzewały atmosferę.



Przemówienia wygłosiły wyłącznie kobiety. Mimo, że przyjęto model otwartego mikrofonu nie pojawiły się żadne dziwolągi demonstracyjne, które zwykle z takich okazji skwapliwie korzystają. Wystąpiena, mimo, że czasami ostro feministyczne w retoryce ("siostry") nie były jednak radykalne. Przemawiające podkreślały, że nie są zwolenniczkami aborcji ale tylko chcą mieć wybór. Pojawił się głos domagający się edukacji seksualnej. 

Przemawiające kobiety się niestety nie przedstawiały. O niej wiem tylko tyle, że jest aktywistką partii Razem.



Przemówienia były po angielsku a także po polsku. Wszystkie wywoływały taki sam aplauz, widać było, że dla uczestniczki nawet nie rozumiejąc języka i tak wiedzą o co chodzi.



Wiele wystąpień nie było przygotowanych z góry, część osób mogła zdecydować się przemówić już na miejscu.



Na plakatach polski, węgierski i angielski. Pojawiły się wieszaki.



Ktoś przyniósł czarne balony



Wiele uczestniczek umocowało na ubraniach symbole protestu.    



Największy transparent: Demokracji a nie teokracji. Flag narodowych wogóle nie było.

Tłum



#czarnyprotest to po węgiersku #feketetiltakozas



Gdzie Jarek nie może ...

cmentarna anonimowość

jezw

Przechadzając się niedawno listopadowo po cmentarzu kolejny raz zwróciłem uwagę na niektóre napisy nagrobne. W Polsce standardem jest imię-nazwisko, data urodzenia i śmierci. Niekiedy pojawia się tytuł („artysta malarz” lub „prof. dr.” tak na przykład) lub bardziej osobistego jak „ukochany ojciec”. To taki indywidualny pomnik dla zmarłego, często tyle się o nim pamięta.

Nie tutaj. Pierwsza różnica to wiek, niejednokrotnie zamiast dat urodzin i śmierci pojawia się tylko „żył lat XX”. Szkoda, bo traci się na tym możliwość utrwalenia pamięci czy wręcz zachowania momentu początku i końca życia danego człowieka.

Gorzej jest jak podobny zabieg uproszczenia stosowany jest do imienia i nazwiska. Bywa to przerażające, spotkać można napis w stylu „ukochana mama”: dana kobieta nie była autonomiczną osobą wartą upamiętnienia jako sama w sobie a tylko w odniesieniu do roli jaką odgrywała do stawiającego ten nagrobek.

Mama, żyła 92 lata, Lajcsika, żył 8 lat

Nasza mama
Pál Kruták, syn
Pál Kruták

Jest też opcja z podaniem nazwiska po mężu, co w przypadku Węgrów wygląda tak: nazwiskomęża, imięmężazkońcówką”né”, na przykład Kowalski Janné. Wiemy więc, że dana kobieta była mężatką, wiemy jak się nazywał jej mąż ale jak sama miała choćby na imię nie wiadomo.

György Hudák i jego anonimowa żona, nie wiemy naet jak długo żyli, o datach urodzenia i śmierci nie mówiąc

Wdowa po Jánosu Magyarze (özv. to skrót od ozvégy czyli wdowa, co jest tu tytułem używanym na wizytówkach na drzwiach czy, jak widać, i grobach)

Smutna nieco ta cmentarna anonimowość.

Chodząc jako kobieta po Budapeszcie

jezw

W końcu zeszłego roku popularnością w internecie cieszyły się filmiki 10 Hours of Walking in NYC as a Woman oraz Four Hours of Walking in Cairo as a Woman. Zrobione zostały ukrytą kamerą nagrywającą, przedstawiały zaczepki, których ze strony obcych mężczyzn doświadczał'a chodząca po mieście młoda kobieta.

Nie powstał, o ile wiem, podobny filmik dotyczący Budapesztu ale za to służę zdjęciem o podobnej tematyce.

Przestawia ono rentgena stopy Śliwki po operacji skręcenia śrubami pękniętej kości stopy co było koniecznie po jej spotkaniu z grupą facetów na ulicy. Śliwka przechodziła przejściem pod torami pchając skuter i miała to nieszczęście, że akurat przechodziła tam grupy robotników z pobliskiej budowy. Posypały się uwagi typu “złotko, co to za motor”, zaczęli dotykać jej i skutera, i gdy próbowała ich odgonić straciła równowagę i skuter upadł jej na stopę z wiadomym rezultatem. Dowcipkowali nawet wtedy gdy mocowała się z tą stupięćdziesięciokilogramową maszyną próbując ją podnieść.

Dla porządku dodam, że Śliwka nie miała miniówy ani dekoltu do pępka, na głowie miała hełm, spod którego nic nie widać. W zasadzie widać było tylko tyle, że to kobieta – i to już naszym bohaterom wystarczyło.

Z pewnością uważali to – a i pewno teraz też uważają - za niewinny żart. Doprowadzenie do uszczerbku na zdrowiu, który goi się po ponad ośmiu dniach to przestępstwo na Węgrzech ale dojść do tego, kto to był nie ma jak, Śliwka ze zrozumiałych powodów nawet nie pamięta ilu ich było. Dla nich nie będzie więc konsekwencji, ten wpis niech jednak nie pozwoli zapomnieć o tym co zrobili. Tym bardziej, że to niestety tylko jeden z wielu przypadków takiego rodzaju.

męski parlament 2

jezw

Weź udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego

Pisałem jakiś czas temu, że szykuje się nam bardzo męski parlament. Stało się, posłanek jest mniej niż 10%. Niedawno zobaczyłem zdjęcie frakcji Fideszu przed parlamentem podczas wiecu: czarne morze garniturów i pięć kobiet w pierwszym rzędzie. Rzecz jasna to nie cały parlament ale i tak to zdjęcia pomaga uzmysłowić sobie jak taki męski parlament wygląda. Niesamowite.

źródło: fidesz.hu

męski parlament

jezw

W wybranym w 2006 roku parlamencie było – na 386 – 43 posłanek (11%). Cztery lata później było ich już tylko 35 (9%). W nadchodzących wyborach ich liczba zapewnie będzie podobna.

Dla porównania: w ostatnich wyborach do parlamentu europejskiego trafiło 35% kobiet [HU] - i liczba ta od lat rośnie. W Szwecji posłanek jest niemal 45%, w Polsce 23,7%. Ze wszystkich krajów-członków EU najmniej kobiet w parlamencie mają właśnie Węgry.

liczba kobiet w parlamentach krajów członkowskich EU, źródło: Hol vannak, hol lesznek női képviselők? Intézet a Demokratikus Alternatíváért

Analizę kandydatów ze względu na płeć przeprowadzili niedawno Index [HU] oraz instytut Policy Solutions [HU]. Według Indexu w nowym parlamencie możemy oczekiwać pomiędzy 14 (7%) a 27 (13,5%) posłanek, realistycznie 16 czyli 8% (liczba parlamentarzystów zmniejszy się po tych wyborach do 199).

Z analizy Policy Solutiony wynika, że posłanek będzie 20, czyli 10%. Najwięcej procentowo wśród koalicji Összefogás (Współpraca), najmniej w Fideszie.

Ciekawostką w analizach jest to, że liczba kandydatek jest wyższa niż liczba oczekiwanych posłanek. Wystawiane są one po prostu w okręgach gdzie nie mają wielkiej szansy na zwycięstwo lub też na odległych miejscach na listach.

Kandydatka Fideszu w moim rejonie. Wejdzie? Nie wejdzie?

Index przypomina, że kobiet na Węgrzech jest 52,4%. Wesołego Dnia Kobiet!

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci