Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Wpisy otagowane : gruzja

Sameba i Grigol Peradze

jezw

Od jakiegoś czasu intrygują mnie nowopowstające w Europie Wschodniej wielkie kościoły, cerkwie i meczety. Niedawno będąc w Gruzji natknąłem się na kolejny przykład tego trendu: katedrę pw. św Trójcy zwaną z gruzińskiego Sameba.

Kościół jest potężny, podobno w rozmiarach jest porównywalny z moskiewską cerkwią Chrystusa Zbawiciela. Zbudowany jest w stylu klasycznym, tak, jak od setek a może i ponad tysiąca lat buduje się cerkwie z Gruzji, dla uczczenia dwutysięcznej rocznicy narodzin Jezusa. 

katedra Sameba Tbilisi

Cerkiew wyróżnia się z dala na tle innych budynków w mieście.

katedra Sameba Tbilisi

Rzecz mnie zainteresowała. Spytałem znajomych, kto sfinansował budowlę Sameby, musiała przecież kosztować masę pieniędzy. Ludzie, padła pierwsza odpowiedź. Zatkało mnie nieco: obserwując z jakim entuzjazmem ludzie zrzucają się na świątynię Opatrzności Bożej w dużo przecież większej, bogatszej i chyba też bardziej wierzącej Polsce nie chciało mi się wierzyć, że w Gruzji takie rzeczy łatwiej się udają. Wtedy padło nazwisko Ivanishvili.

Bidzina, albo Borys, Ivanishvili to chyba najbogatszy obecnie Gruzin. Na liście Forbesa jest na 149 pozycji, ma mieć majątek wart 6.4 miliarda dolarów. Dorobić się miał w Rosji w mętnych latach 90-tych. Dla niego taka cerkiew to nic takiego.

Spytałem znajomych czy Gruzinom nie przeszkadza, że ich katedrę finansuje biznesmen o nieco podejrzanej proweniencji. Absolutnie nie, dowiedziałem się, co więcej, ludziom się podoba, że ktoś, kto zrobił/nagrabił wielkie pieniądze w Rosji wydaje/rozdaje je potem w Gruzji.

Zupełnie jak w dawnych czasach, pomyślałem. Nie tylko plan cerkwi jest tradycyjny ale tradycyjny jest też układ fundator-kościół: być może kiedyś nagrzeszył ale potem ufundował jakiś kościół i już wszystko jest w porządku.

***

Przy okazji jeszcze jedna ciekawostka gruzińska, o której dowiedziałem się niedawno od poznanego mnicha libańskiego. Opowiedział mi on o gruzińskim mnichu, ojcu Grigolu czy też Grzegorzu Peradze. Był to bardzo wykształcony człowiek, po studiach w Gruzji, którą musiał opuścić po tym jak władzę przejęli tam bolszewicy, i w Niemczech. Zajmował się teologią prawosławną i wykładał na Uniwersytecie Warszawskim. W czasie wojny został zaaresztowany przez Gestapo za pomoc Żydom i zginął w Oświęcimiu 6 grudnia 1942, jak podaje wikipedia, oddając swoje życie za innego więźnia (angielski artykuł mówi o śmierci w komorze gazowej, polski o indywidualnym zadręczeniu). Peradze został kanonizowany przez cerkiew gruzińską.

Wspominam tego człowieka bo jest jednym z nielicznych wspólnych bohaterów polskich i gruzińskich. Jeśli Lech Kaczyński czytuje mojego bloga (pozdrawiam!) to może pomyślałby o jego należytym uhonorowaniu, czyż nie wpisywałoby to się dobrze w obecne stosunki polsko-gruzińskie?

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci