Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Wpisy otagowane : Rumunia

rewizjonizm codzienny

jezw

Plakat na ulicy: na pozór nic takiego, koncert muzyki poważnej. Ale jak się przyjrzeć liście muzyków to uderza "Erdély" (Siedmiogród) pod nazwiskiem jednego z nich (dałem ramkę na zdjęciu).

Najwyraźniej, w odróżnieniu od pozostałych muzyków żyjących na Węgrzech, Tihamér Ferencz mieszka w Rumunii. Zamiast jednak napisać właśnie "Rumunia" napisane jest "Erdély". 

Węgrzy chętnie podkreślają odrębność Siedmiogrodu od Rumunii nie przyjmując do wiadomości, że region ten wchodzi w skład tego państwa. Taki cichy, codzienny rewizjonizm jest tu bardzo rozpowszechniony (było już o tym tu) i napisanie "Erdély" pod nazwiskiem muzyka tu nikogo nie dziwi.

A dla Polaków to tak jakby jakiś niemiecki muzyk ze Śląska miał podczas występów w Niemczech na plakacie "Schlesien" a nie "Polen". Może właśnie bycie z drugiej strony rewizjonizmu pozwala takie rzeczy zauważać.

Tajemnicza flaga na parlamencie

jezw

Co to za flaga obok węgierskiej na parlamencie? Niebieska, o, zauważyłem na niej żółtą gwiazdę, co to może być? Tak zgadliście, to oczywiście flaga Seklerszczyzny czyli części Siedmiogrodu w Rumunii zamieszkałej przez węgierskojęzycznych Seklerów. Skąd ta flaga akurat a nie flaga Unii Europejskiej? Czyżby Węgry w międzyczasie wystąpiły z UE a wstąpiły do Unii Seklerskiej? No nie, skąd się tu ta flaga wzięła to jednak i ta ciekawa historia.

flaga seklerska z daleka

flaga seklerska z bliska

Seklerszczyzna to największy obszar w Rumunii gdzie Węgrzy stanowią większość. Co ciekawe nie przylega on do Węgier, leży mniej więcej na środku Rumunii (mapa – i flaga – do obejrzenia w wikipedii).

W końcu ubiegłego roku prefekci okręgów Harghita i Covasna zarządzili, że nie wolno wieszać flagi seklerskiej na budynkach publicznych. Stało się tak ponieważ kilku węgierskich burmistrzów flagę wywiesiło na swoich urzędach. Jednego z burmistrzów skazano zresztą za to wykroczenie. Ta flaga jest ważna bo stanowi symbol dążenia do autonomii na Seklerszczyźnie.

Na Węgrzech wywołało to oburzenie. W lutym samorząd Budafok–Tétény oświadczył, że wywiesi flagę na swoim urzędzie i wezwał do tego również innego samorządu. Akcja objęła cały kraj docierając też do parlamentu. Popyt na flagi wzrósł zarówno na Węgrzech jak i na Seklerszczyźnie.

Ambasador Węgier w Rumunii oświadczył w wywiadzie telewizyjnym, że rząd węgierski popiera dążenia do autonomii na Seklerszczyźnie, co z kolei nie wywołało entuzjazmu w Rumunii. W rezultacie doszło do ochłodzenia w stosunkach między dwoma krajami.

W międzyczasie ze strony rządu rumuńskiego pojawiały się pomysły nowego podziału administracyjnego, w wyniku którego Seklerszczyznę rozdzielonoby pomiędzy inne jednostki terytorialne bez większości węgierskiej. W październiku na znak protestu na Seklerszczyźnie zorganizowano żywy łańcuch długi na 53 kilometry. Szacuje się, że wzięło w nim udział 100-150 tysięcy ludzi.

No dobrze, solidarność z rodakami żyjącymi poza granicami kraju jest ważna ale czy to wystarczy by wyjaśnić ruch flagowy? Nie do końca. Trzeba pamiętać też o zbliżających się wyborach i nowej ordynacji wyborczej dającej prawo głosu obywatelom węgierskim żyjącym za granicą: nowa ustawa o obywatelstwie umożliwiła przyznawanie go Węgrom mieszkającym poza granicami kraju poprzez usunięcie wymogu zameldowania na Węgrzech. Mogą się oni ubiegać o nie od początku 2011 roku.

Niedawno uroczyście w parlamencie nadano półmilionowe takie obywatelstwo (dostał je kościelny celebryta franciszkanin Csaba Böjte). Z tej połowy miliona potencjalnych wyborców dotąd do udziału w wyborach zarejestrowało się sześćdziesiąt tysięcy. Rzecz jasna, ponieważ wybory będą dopiero w kwietniu (lub maju) ich liczba wzrośnie. To będzie spora część elektoratu, to o ich głosy walczy się przy pomocy flag.

Sytuacja jest taka, że trudno odmówić poparcia dla flagi. Nawet socjaliści, którzy przecież w referendum parę lat temu wzywali do głosowania przeciwko umożliwieniu nabywania obywatelstwa przez Węgrów spoza Węgier pokajali się i przeciwko fladze nie protestują, im też potrzebne są głosy nowych obywateli.

I tak flaga Seklerszczyzny wyparła flagę unijną z drzewca na parlamencie.

Post opublikowany również na stronie Blogerzy ze świata.

Erdély (Siedmiogród)

jezw

Zatrudniamy nową asystentkę i w związku z tym szereg interview. Siedzi naprzeciw mnie jakaś Anikó czy też Kati, pytam gdzie dotąd była za granicą. W ramach odpowiedzi pada przewidywalna lista: Chorwacja, US, Słowacja, Wielka Brytania, Austria, Erdély (Siedmiogród) ... Przecież Siedmiogród to nie kraj, wyrwało mi się. Tak, zgodziła się lekko zażenowana.

Nie powinienem się dziwić. Przecież Węgrzy zwasze tak mówią: Siedmiogród a w zasadzie nigdy: Rumunia. Teraz jednak dopiero mnie to tak uderzyło. Aczkolwiek Siedmiogród jest częścią Rumunii i formalnie można właśnie tam pojechać to jednak wymienienie go wśród szeregu krajów zdradza, że dla Węgrów Siedmiogród jest czymś innym od Rumunii, której jest formalnie częścią. Taki codzienny akt protestu wobec utraty tej prowincji.

Co mi powinno przyjść teraz do głowy? Wizja Niemców jadących na wakacje do "Prus Wschodnich"? Niezgoda Polski na rozbiory? Akceptacja utraty kresów po drugiej wojnie światowej?

Czy Węgrzy jakoś sobie ten problem kiedyś rozwiążą?

***

Spodobał ci się ten post? Przetłumacz go na inne języki na Der Mundo

piekę bakłażany

jezw

Każdy naród mając do dyspozycji te same surowce i instrumenty ugotuje z nich coś innego. Weźmy takie ognisko. Polacy upieką nad nim kiełbasę, Węgrzy - słoninę. Do żaru wrzucamy ziemniaki, a Węgrzy, o czym dowiedziałem się niedawno ku mojemu zdziwieniu - bakłażany. Wypróbowałem to w ten weekend.

Jak się dowiedziałem: parę dni temu János, mój kolega z pracy, spytał mnie czy lubię vinettę, czyli krem z bakłażanów. Czy lubię? Jasne! To ci przyniosę, powiedział. Zrobiłem właśnie, bakłażany piekłem na podwórku. Jak to? W ogniu, takie są najlepsze.

Zaintrygował mnie. Vinetta to jedno z moich ulubionych dań tutaj. Rzecz jest znana na całym bliskim wschodzie, na Węgry przyszła przez Rumunię, ściślej pewnie przez Transylwanię, skąd też nazwa: bakłażan to po rumuńsku vinete, według internetowego słownika węgiersko-rumuńskiego. Vinettę nauczyłem się robić choć nigdy, mimo przestrzegania całego związanego z tym rytuału jak na przykład używania drewnianego noża czy też odciekania upieczonych bakłażanów, i, nie udało mi się osiągnąć najwyższego, z jakim się zetknąłem, poziomu dania. Jarzyna zawsze piekłem w piecyku, może żywy ogień to to, co im potrzeba.

Tak też było. Bakłażany zawinięte w folię trzeba piec przez 30-45 minut w żarze. Udały się znakomicie. Okazało się, że mają się przypalić nieco, to dzięki temu nabierają właśnie niepowtarzalnego smaku, którego dotąd bezskutecznie szukałem.

Dla takich jak ja miłośników bakłażanów podaję przepis:

Vinetta

  • duży bakłażan
  • 1 cebula
  • 4-5 ząbków czosnku
  • łyżeczka cukru
  • sok z połówki cytryny
  • 2 łyżeczki majonezu
  • sól, pieprz

Bakłażana upiec, obrać ze skóry (w przypadku pieczenia w piecyku opiec nad ogniem obraną jarzynę), w międzyczasie na małym ogniu zeszklić cebulę i czosnek w oliwie (można też dodać je na surowo wraz z oliwą, trzeba ich wtedy mniej), wszystko wymieszać siekając uprzednio bakłażany, ewentualnie zmiksować. Podawać rozsmarowane na grzance.

węgrzy-rumuni-siedmiogród

jezw

Wracając wczoraj z pracy wpadłem na koleżankę. Znamy się ale kiepsko do tego stopnia, że zdziwiła się, gdy się okazało, że mówię po węgiersku. Ponieważ szliśmy w tą samą stronę zaczęliśmy sobie rozmawiać. Od mojego węgierskiego przez dzieci dwujęzyczne, place zabaw doszliśmy jakoś do tego, że mówi po rumuńsku. Siedmiogrodzianka? Tak. Z Csikszeredy (po rumuńsku Miercurea-Ciuc) czyli samego serca węgierskiego Siedmiogrodu.

Siedmiogród, który Węgry straciły na rzecz Rumunii w wyniku traktatu w Trianon z 1920 roku, odgrywa szczególną rolę w węgierskiej psyche. Jest z jednej strony matecznikiem węgierskości - kobiety po dziś dzień chodzą w strojach ludowych - a z drugiej krwawiącą raną ze względu na traktowanie Węgrów tam żyjących. Dużo siedmiogrodzkich Węgrów przesiedliło się na Węgry, wzbudzając przy okazji sporo resentymentu ze względu na specjalne traktowanie, które mają podobno otrzymywać od państwa węgierskiego.

Ciekawe jest jak siedmiogrodzcy Węgrzy (Erdélyek) poniekąd zmonopolizowali stosunki węgiersko-rumuńskie. Są kluczową kwestią w tych stosunkach, co więcej jednak, ponieważ ze względu na ich tłumną obecność Węgrzy z Węgier w zasadzie Rumunią się nie interesują, poza Siedmiogrodem tam nie jeżdzą, nie uczą się też rumuńskiego rola pośredników między oboma krajami przypada właśnie siedmiogrodzianom, którzy będąc na ogół niechętnymi Rumunii i Rumunom tą swoją mentalność narzucają reszcie Węgrów.

Moja koleżanka zaskoczyła mnie: powiedziała, że przenosi się ze swoim chłopakiem (Amerykanin) do Siedmiogrodu. Jak to, powiedziałem, przecież wszyscy starają się jechać w drugą stronę. Tam jest ciekawie, powiedziała. Rumunii są tacy szybcy, zaczęła strzelać palcami, żeby to zademonstrować, strasznie bystro chodzą im głowy. A inteligencja jest tak oddana kulturze, wciąż chodzą do teatru, rozmawiają o sztuce. Nie jest łatwo być Węgrem w Rumunii, powiedziała, ale fajnie tam się żyje.

Nieco mnie zamurowała. To pierwsza osoba z Siedmiogrodu, z którą się spotkałem i która tak widzi te sprawy. Zapamiętam tę rozmowę.

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci