Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Wpisy otagowane : polityka

narodowe konsultacje na temat planu Sorosa

jezw

Biskup wybierał się do Nowego Jorku. Przed wyjazdem przestrzegano go by uważał na amerykańskich dziennikarzy. Po wylądowaniu w porcie otoczyli go reporterzy, jeden pyta: Czy ksiądz biskup wybiera się do burdelu? Zmieszany biskup, pomny przestróg, próbuje wybrnąć: A czy w Nowym Jorku są burdele? Następnego dnia artykuł w gazecie: Pierwsze słowa biskupa na ziemi amerykańskiej: Czy w Nowym Jorku są burdele?

Ten stary dowcip chodził mi po głowie czytając kwestionariusz tak zwanych konsultacji narodowych na temat planu Sorosa, który właśnie dostałem od rządu, przesyłką priorytetową. To nie pierwsze zresztą takie "konsultacje", staram się o nich pisać (tu, tu i tu) bo to fascynujący przykład manipulacji i propagandy. Tłumaczę te kwestionariusze, to ważny dokument epoki.

Soros na ścianach domów

Ale do rzeczy. Rząd chce byśmy myśleli i rozmawiali o planie Sorosa, byśmy się go bali, byśmy byli nim oburzeni, byśmy rząd w walce z nim popierali i by nam nic innego po głowie nie chodziło. Więc jak w przypadku poprzednich takich kapanii kraj zalała propaganda antysorosowa, są duże plakaty, małe plakaty, są ulotki i reklamy w prasie, jest też pełno planu Sorosa w radiu i w telewizji.

Soros w bezpłatnej gazetce

Soros na słupie

 

Ulotka poświęcona Sorosowi

Centralnym elementem kampanii są te tak zwane konsultacje. Nie potrafię nazwać ich po prostu konsultacjami ze względu na ich manipulatorski charakter. Składają się z one z siedmiu pytań z rozwinięciem, po których nastąpuje pytanie: Czy popiera Pan/Pani ten punkt planu Sorosa?

Strona pierwsza kwestionariusza

I strona druga

Kwestionariusz przetłumaczyłem, by i polscy czytelnicy mogli z pierwszej ręki doświadczyć jak to się robi na Węgrzech - w Polsce czegoś takiego (na razie?) nie ma.

Narodowe konsultacje na temat planu Sorosa

Nie zostawmy go bez komentarza!

1. György Soros próbuje skłonić Brukselę aby co roku osadzała na terenie Unii Europejskiej, w tym i na Węgrzech, milion imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu.

Soros od długich lat pracuje nad zmianą Europy i europejskich społeczeństw. Swój cel chce osiągnąć poprzez osiedlenie ludzi reprezentujących inne cywilizacje. Przedstawiając swój plan tak się wyraził: „w najbliższej przyszłości Unia Europejska powinna przyjmować co najmniej milion uchodźców rocznie.” (Project Syndicate 26.09.2015). Podobne stanowisko reprezentował także w Parlamencie Europejskim. Ciało to poparło program przesiedleń podobnie jak i utworzenie linii imigracji (2015/2342 (INI)).

 

2. György Soros, wraz z przywódcami z Brukseli, próbuje doprowadzić do tego by państwa członkowskie UE, w tym i Węgry, zburzyły ogrodzenia na granicach i otworzyły je przed imigrantami.

Dobrze strzeżone granicy stanowią efektywną obronę przed nielegalną migracją. Nie jest przypadkiem, że ważnym celem planu Sorosa jest zburzenie ogrodzeń granicznych i w ten sposąb otwarcie granic przed nielegalną migracją. Miliarder sformułował to w następujący sposób „celem naszego planu jest obrona uchodźców, granice stanowią tu przeszkodę.” (Bloomberg Business 30.10.2015). Niektórzy brukselscy przywódcy też ostro atakując zamknięcie granic. Komisarz ds. migracji oświadczył w czerwcu tego roku: nie jest dobrym rozwiązaniem kiedy kraje członkowskie stawiają ogrodzenia na swoich zewnętrznych granicach.

 

3. Częścią planu Sorosa jest by imigrantów, którzy zebrali się w krajach zachodnioeuropejskich Bruksela rozdzieliła na zasadzie obowiązkowej, zwłaszcza wśród krajów wschodnioeuropejskich. W tym musiałyby wziąć udział i Węgry.

György Soros w następujący sposób pisał o rozdziale imigrantów: „jeśli nie będzie on stałym i obowiązkowym elementem wspólnej unijnej polityki ds. uchodźców to się ona zawali.” (Financial Times 26.07 2015). W 2015 roku w Brukseli zdecydowano, że w pierwszej fazie Węgry mają przyjąć 1294 uchodźców. W 2016 roku Komisja Europejska złożyła już propozycję by imigrantów można było rozdzielać w nieograniczonych liczbach. (IP/16/1620). Zgodnie z propozycjami Györgya Sorosa powstała unijna Agencja ds. Uchodźców i Migracji, która dalej osłabia narodowe kompentencje odnośnie migracji. Jeśli kwoty wejdą w życie Węgrzy nie będą mieli nic do powiedzenia odnośnie tego z kim chcą razem żyć w przyszłości.

 

4. Na podstawie planu Sorosa Bruksela zobowiązałaby każde państwo członkowskie, w tym i Węgry, by każdemu migrantowi płaciły 9 milionów państwowej pomocy.

Zdaniem Sorosa na imigrantów trzeba poświęcić znaczące sumy. „UE powinna zapewnić azylantom 15 tysięcy euro na rok w ciągu pierwszych dwóch lat, co pokryje koszty ich zakwaterowania, usług zdrowotnych oraz nauki – dzięki temu przyjęcie uchodźców stanie się atrakcyjne dla państw członkowskich.” (Project Syndicate 26.09.2015) Miliarder uważa, że pieniądze na to trzeba uzyskać z kredytów. Do spłaty tych kredytów należy podwyższyć podatki: miliarder podniósłby VAT oraz podatek paliwowy i turystyczny. W zeszłym roku Soros proponował w Brukseli by UE w celu rozwiązania kryzysu migracyjnego zmniejszyła transfery dla rolników oraz fundusz spójności dla Europy Wschodnej.

 

5. György Soros chce doprowadzić do tego by migranci za popełnione przez siebie przestępstwa łagodniej byli karani.

György Soros wspiera znaczącymi kwotami organizacje, które wspierają migrację i bronią migrantów, którzy popełnili przestępstwa. Taką organizacją jest na przykład Komitet Helsiński, który w związku ze sprawą o nielegalne przekroczenie granicy argumentował, że „zastosowanie surowych konsekwencji prawnych wobec nielegalnego wkroczenia na terytorium Węgier napawa niepokojem.” Inna organizacja Sorosa, Amnesty International, wielokrotnie domagała się zwolnienia tego Ahmeda H., który atakował kamieniami węgierskich policjantów chroniących granicę, za co został skazany. Amnesty oczekuje, że państwo węgierskie zapłaci nawet za to odszkodowanie.

 

6. Celem planu Sorosa jest by język i kultura krajów europejskich zostały zmarginalizowane po to by integracja nielegalnych imigrantów nastąpiła jak najszybciej.

György Soros w książce pt. Otwarte społeczeństwo pisze: „uwiąd państw narodowych jest procesem, na który należy patrzeć z zadowoleniem.” Soros otwarcie mówi, iż nie wolno rezygnować z przekonania, że migracja dobrze zrobi Europie. Wezwał organizacje pozarządowe (NGO) oraz firmy by były sponsorami migracji. Mówi też, że kontynent powinien w końcu przedsięwziąć kroki by zbudować otwarte społeczeństwa. W niektórych państwach europejskich i firmach międzynarodowych już dzisiaj dobrowolnie usuwane są europejskie, chrześcijańskie symbole by nie raniły one „wrażliwości imigrantów”.

 

7. Częścią planu Sorosa jest atak na kraje sprzeciwiające się migracji i surowe ich karanie.

W realizacji planu Sorosa największą przeszkodą są rządy, które trwają przy niezależności narodowej i występują przeciwko nielegalnej migracji. György Soros dlatego nie jest w stanie dziś sprowadzić do Europy rocznie milion migrantów bo są rządy, które protestują przeciwko temu. Rząd węgierski dotrzymuje umowy schengeńskiej chroniąc swoje granice oraz budując ogrodzenie i w ten sposób utrudniając realizację planu Sorosa. Dlatego Soros i pozostaje brukselscy decydenci atakują nasz kraj. W myśl rekomendacji Komisji Europejskiej kraje, które nie wezmą udziału w programie osadnictwa będą musiały płacić za każdego imigranta 78 milionów forintów kary. (2016/0133. (COD)). To kwota, na którą węgierski zatrudniony pracuje przez lata.

 

Już sam sposób przedstawiania pytań tak by odpowiedź "tak" wskazywała na ostatniego idiotę w zasadzie jasno wskazuje na charakter dokumentu. Sporo jest tu też manipulacji dotyczących samej treści pytań.

Po pierwsze, samo istnienie "planu Sorosa" stoi pod znakiem zapytania. Soros faktycznie kilka razy zabierał głos co do problemu migracji i sformułowa szereg postulatów. Użył słowa "plan". Jednak jego opinia ewoluowała, np. odnośnie pożądanej rocznej liczby imigrantów w Europie początkowy milion spadł do 300 tysięcy.

Dalej, wielu rzeczy nigdy nie powiedział, na przykład, że jego celem jest odebranie Europie jej charakteru czy też, że do migrantów nie należy odnosić prawa w jego surowości. Pieniądze dla uchodźców w rzeczy samej trafiałyby nie do nich bezpośrednio ale do krajów przyjmujących przyjmowały jako zachęta by to robiły. System dystrybucji migrantów oparty powinien być na zasadzie dobrowolności.

Swoją drogą ataki na "Brukselę" doprowadziły do nazwania węgierskiego komisarza Navracsicsa (zresztą polityka Fideszu) przez członka rządu zdrajcą bo ten ośmielił się sprzeciwić konsultacyjnej propagandzie.

Nieprzypadkowo kwestionariusz w różnych punktach podaje różne źródła, rząd nie był w stanie przedstawić jednego dokumentu, który w sposób spójny przedstawiałby "plan Sorosa". To, co zawiera kwestionariusz to raczej produkt rządu a nie samego Sorosa. Biskup pozdrawia z Nowego Jorku.

Zainteresowanym analizą konkretnych punktów kwestionariusza polecam dwa artykuły w Indexie na ten temat (ten i ten). Są po węgiersku ale google translate powinien pomóc dać pojęcie o ich treści.

Szkoda przy tym wszystkim, że Fidesz tymi manipulacyjnymi "konsultacjami" uniemożliwia dyskusję na szereg ważnych tematów jakich dotykają. Którą z opcji wobec wyzwania migracji powinny wybrać Węgry? Co powinna zrobić wobec niego Europa? Jak mogłaby tu wyglądać współpraca? I tak dalej.

Ciekawe jest dlaczego Fidesz zdecydował by unijnej krytyce za swoją politykę antyimigrancką nadać twarz Sorosa. Przecież trudno sobie wyobrazić, że "Bruksela" czyli Komisja Europejska (z węgierskim komisarzem i urzędnikami), Parlament Europejski (z węgierskimi europosłami) czy też Rada Europejska (z Orbánem) siedzą mu w kieszeni i grają pod jego dyktando. Dla znakomicie umiejących mówić i czytać między wierszami wybór Żyda, międzynarodowego spekulanta jako poruszającego kukiełkami zza sceny to czytelna teoria spiskowa odwołująca się do najgorszych antysemickich stereotypów. Co czeka nas następnego?

Propagandowy plakat młodzieżówki Fideszu z Sorosem poruszającym politykami jak kukiełkami

Księżyc Jupitera

jezw

Kolega miał niedawno jechać do Włoch ze znajomymi. Wszyscy z własnymi kamperami więc decyzja dokąd by tu teraz czy też gdzie spać podejmowana będzie w zasadzie zupełnie spontanicznie. Rozmawiamy jakie to miejsca zamierzają odwiedzić, mówi, że chciałby na Sycylię ale nie wie czy się uda. Czemu, pytam. A bo tam są uchodźcy i znajomi się boją. Byłem niedawno na Sycylii, mówię, i żadnych uchodźców nie widziałem. Bo mafia ich ukrywa, brzmi odpowiedź, żeby nie psuli interesu.

Tak się na Węgrzech w dużej mierze myśli o uchodźcach. Z tej mieszanki strachu, uprzedzeń, niewiedzy – i nienawiści – dumni mogą być rządowi propagandyści, to w sporej mierze ich zasługa. Odmienne głosy są rzadkie i z trudem przebijają się przez ten quasi monopol oficjalnej niechęci.

Dlatego z ciekawością wybrałem się na film Kornéla Mundruczó pt. Księżyc Jupitera (Jupiter holdja), który tematyki uchodźców/migrantów odważnie się podjął. Tym bardziej, że Mundruczó to jeden z najbardziej wyrazistych węgierskich reżyserów, który nie unika ciężkich tematów ani ostrych środków wyrazu. Tu na blogu pisałem kiedyś o jego spektaklu na temat handlu kobietami i zmuszaniu ich do prostytucji (Trudno być bogiem) oraz o filmie z przerażającą wizją buntu psów (Biały bóg). Swoją drogą w 2012 roku Mundruczó wyreżysował Nietoperza dla teatru TR Warszawa, więc i w Polsce nie jest nieznany.


SPOILER – TREŚĆ FILMU

Przez granicę węgierską próbuje się przedostać grupa uchodźców. Przemytnicy ładują ich na łodzie, jedna z nich się wywraca, płyną do brzegu. Zaczyna się obława policyjna, łapią ich jednego po drugim. Jedenego z uchodźców próbuje zatrzymać tajniak, gdy ten zamiast podnieść ręce do góry sięga do kieszeni, zostaje przez tajniaka zastrzelony.

Uchodźca pada na ziemię, okazuje się jednak, że zamiast umrzeć żyje dalej, co więcej, na skutek incydentu nabiera zdolności do lewitacji. Kiedy zauważy to lekarz-kombinator pracujący w przygranicznym ośrodku dla uchodźców, wyciąga do stamtąd by czerpać z tego zyski. Dowiaduje się o tym też tajniak – oficer policji, który zaczyna ich szukać. Ten pościg staje się osią filmu.

Tytułowy księżyc Jupitera nazywa się Europa i to o niej a nie o samych Węgrzech chciał zrobić film Mundruczó. Uchodźcę zresztą gra aktor węgierski a lekarza-Żyda Gruzin, moim zdaniem nieprzypadkowo, historia ma być bardziej uniwersalna w charakterze.

Film nie ma jednoznacznego przekazu ale spróbuję opisać co z niego wyłuskałem. Uchodźcy wprowadzają do naszego materialnego świata reprezentowanego przez cwaniaka lekarza i cynicznego policjanta pewien pierwiastek nadzwyczajności. Wyrywają z rutyny codzienności, stawiają fundamentalne pytania. Dzięki nim znów mamy okazję uratować komuś życie – albo też je za kogoś oddać.

Uchodźcy potrzebują pomocy ale zarazem mogą pomóc Europie powrócić do wartości.

Te moralne wyzwania kontrastują z przeciętnością postaci w filmie. Nie ma tu żadnych aniołów, wszyscy są moralnie wieloznaczni. Także między uchodźcami znajdzie się i terrorysta, który wysadzi się w metrze powodując wiele ofiar.

Mimo częstego poczucia braku zrozumienia o co chodzi w tym co się dzieje przed naszymi oczyma film przy oglądaniu wciąga. Scena pościgu samochodowego kręcona jednym sznytem ze zderzaka samochodu jest bodaj najlepszą sceną tego rodzaju w całym kinie węgierskim. Chaos w przygranicznym ośrodku poraża realnością. Z aktorów przykuwa uwagę György Cserhalmi wcielającego się w postać policjanta, jak się zdaje, realistyczniej niż prawdziwi oficerowie tej służby.

Nawet jeśli przesłanie filmu trudno zrozumieć czy sformułować to już sama wieloznaczność przekazu dotyczącego uchodźców kontrastuje z toporną rządową propagandą nienawiści wobec nich. I choćby dlatego wart jest zauważenia.

billboardy walczące o organizacje społeczne

jezw

Węgrzy w zasadzie nie mają karykatury politycznej ale mają doroczną konkurs i wystawę billboardów ARC (było o niej już tu i tu), która, wraz z okładkami HVG, tę lukę jakoś wypełnia. Wystawa zakończyłła się tydzień temu alle dałem radę ją odwiedzić i te billboardy sobie obejrzeć.

W tym roku tematem wystawy było wsparcie dla posiniaczonych przez ataki rządowe organizacji społecznych. Jak zawsze, nie wszystkie prace skupiły się na tej tematyce, część poszła w inne strony, niekiedy tak odległe, że ich po prostu nie zrozumiałem.

Ale do dzieła, oto plakaty, które w jakiś sposób mnie zainteresowały.

widzieliśmy już ścieraną gwiazdę, tutaj zostaje ona zastąpiona inną gwiazdą, ach jakże nam znaną

Deklaracja na temat jednego procenta podatku, tego węgierskiego wynalazku, tutaj nieco zmodyfikowna: można wskazać organizację "wspieraną z zagranicy", której jeden procent powinien zabrany i przeznaczony na obiekty sportowe

a tutaj rząd węgierski, "organizacja wspierana z zagranicy"

są i plakaty wspierające konkretne inicjatywy obywatelskie, tutaj, bliską mojemu sercu, walkę o zachowanie wybrzeża Római

Márton Gulyás, który podczas protestów w obronie CEU próbował oblać farbą pałac prezydencki przedstawiony jako Super Mario

nieco zaskakująca w kontekście wystawy praca pod tytułem "Kochany, albo obiad albo zabawa"

tak wyglądałaby obecna wystawa gdyby przedstawiały rządowe plakaty propagandowe 

"99% procent odwiedzających wystawę ARC to sługusy Sorosa" a rząd już szykuje kolejną "konsultację społeczną" na temat właśnie Sorosa

jest coś na temat boisk/stadionów do piłki nożnej

"pozarządowców bij pomarańczowym klinem" wzywa naszych bolszewików ten plakat

reklama popkulturowych w formie a narodowych w treści komiksów pt. Przygody człowieka-narodu a w nich Świt pomarańczy, Zdradziecki goździk, Inwazja migrantów, Ruscy (nie) wynoście się do domu (wydanie poprawione), itp.

podwójny plakat Amnesty International: aktywista lub ...

... przestępca, zależy jak na to spojrzeć

któż to wyłania się zza plakatów rządowych?

można go odkryć na tej hipnotycznej tapecie

kamień, papier, nożyce - znów nawiązanie do rządowej propagandy

dramatycznie przedstawieni obrońcy Ligetu, robienie sobie zdjęć przed plakatami to ulubione zajęcie zwiedzających

jak wyglądałaby tablica informująca o kosztach mostu Łańcuchowego podczas jego budowy ponad 150 lat temu? o właśnie tak

dzieciństwo przywódcy

"flaga Węgier składa się z trzech poziomych, pasów o równej szerokości, po kolei czerwonego, białego i zielonego, z których czerwony symbolzuje siłę, biały wierność a zielony nadzieję"

"bez pozwolenie nie będę pomagać nikomu" - ta praca wygrała konkurs

nie obyło się bez skandalu: tę pracę będącą przeróbką znanego zdjęcia przedstawiającego aresztowanie młodego Viktora Orbána, na której twarze milicjantów zastąpiono obecną twarzą Orbána usunięto na żądania autora zdjęcia. organizatorzy uznali, że choć się z żądaniem nie zgadzają to nie mają środków na ewentualną sprawę sądową, źródło: strona ARC na fb



po zaklejeniu plakat wyglądał więc tak

a na koniec coś nie z tej ziemi, klimat trochę jak u Raczkowskiego

walka o Római trwa

jezw

Római part to po polsku wybrzeże Rzymskie czyli odcinek brzegu Dunaju w północnej Budzie nazwany tak od pobliskiego osiedla rzymskiego Acquincum. W Budapeszcie to ostatni nieuregulowany (czytaj: niezabetonowany) odcinek rzeki gdzie mieszczą się kluby wioślarskie, nabrzeżne bary z langoszami, tradycyjnym smażonym morszczukiem oraz piwem, ścieżka rowerowa prowdząca do Szentendre a także malownicza romkocsma Fellini. To unikalne w swoim klimacie jest dość popularne wśród budapeszteńczyków.

Nad Római wisi miecz Damoklesa w postaci planu zbudowania tam mobilnego wału przeciwpowodziowego. Ten tajemniczy termin oznacza sieć słupów betonowych, pomiędzy które w razie powodzi wstawia się płyty metalowe. Zbudowanie tej struktury łączy się z umocnieniem gruntu czyli praktycznie rzecz biorąc zabetonowaniem sporej przestrzeni na brzegu a przedtem wycięciem rosnących tam drzew. Plan popiera burmistrz István Tarlós a sprzeciwia się mu szereg organizacji społecznych i lokalnych inicjatyw. Dzisiaj zorganizowały one demonstrację w obronie wybrzeża. Powodem jest zbliżające się głosowanie nad planem w samorządzie miasta.

Demonstracja miała miejsce na placu Madácha. Mimo, że zebrało się kilkasest osób czyli zdawałoby się, że nie tak wiele to jednak wyczuwało się siłę inicjatywy. Greenpeace zapewnił profesjonalną organizację, na demonstracji rozdawano drugi już numer bezpłantnej gazety Helló Római, Lángos vagy beton (Langos czy beton) wydanej w nakładzie 15 tysięcy (!) egzemplarzy, pomyślano o przekazie wizualnym tradycyjnie już zachęcając uczestników do przychodzenia w niebieskich ubraniach i machania niebieskimi chustkami, zdjęcia zebranych robiono z dźwigu.

machający tłum, w tle dźwig

prowadzący demonstrację aktywista Greenpeace-u, w tle transparent "Ochrony przeciwpowodziowej bez niszczenia środowiska"

stoisko gdzie można dostać gazetę, zapisać się na listę adresową czy też dokonać wpłaty na koszty kampanii

czytelniczka Helló Római

Parę przemówień jeśli nawet nie charyzmatycznych było bardzo rzetelnych.

Socjolog miast Iván Tocsis rozpoczął szeregiem przykładów skutecznych protestów społecznych, które zmieniły decyzje władz dotyczących kwestii środowiskowych w szeregukrajów europejskich. Podkreślił brak jakichkolwiek konsultacji obecnego planu Tarlósa: burmistrz próbuje przepchać swoją konsekwencję nie zważając na to co uważają mieszkańcy, ani nawet na to co jest tańszym czy lepszym rozwiązaniem. To nie jest kwestia techniczna ale polityczna i jak najbardziej mamy prawo zajmować w jej sprawie stanowisko, zwrócił uwagę Tocsis. Według niego jedynym beneficjentem budowy mobilnego wału przeciwpowodziowego jest lobby deweloperskie, który tylko czeka aż szereg działek nad samym Dunajem uzyska ochronę przed powodzią (obecnie może ona wyglądać tak). Podkreślił, że protestujący nie są przeciwko samego wałowi ale jego lokalizacji: umieszczenie go na równoległych do rzeki ulicach Nánási i Királyok ma o wiele więcej sensu.

Iván Tocsis, warto zwrócić uwagę na mikrofony niewielkich opozycyjnach stacji telewizyjnych: telewizja państwowa, jak i zresztą większe stacje komercyjne, nie przybyły na demonstrację

Mocne przemówienie wygłosił András Lányi, filozof, pisarz i reżyser, w dawnych czasach dysydent. Zwrócił uwagę, że początkiem końca socjalizmu na Węgrzech były protesty przeciwko budowie zapory w zakolu Dunaju, w co zresztą był zaangażowany, tak więc problemy ekologiczne potrafią prowadzić do upadku reżimu. W związku ze zbliżającymi się wyborami (przyszły rok) przypomniał by nie głosować na polityków, którzy stoją za szkodliwymi dla środowiska decyzjami, których ludzie nie popierają.

András Lányi

***

To nie pierwszy protest w obronie Római. Pisałem kiedyś o demonstracji na samym wybrzeżu. Poprzednia demonstracja miała miejsce w marcu niedaleko urzędu burmistrzowskiego. Nie dałem rady o niej napisać, załączam teraz chociaż parę zdjęć.

drzewa na Római, wał na ulicy Nánási!

wtedy po raz pierwszy spotkałem się z powiewaniem niebieskimi chustami oraz niebieskimi ubraniami

wspólna sprawa: aktywistka broniąca parku Városliget teraz wspierająca sprawę Római

grupa mieszkańców bezpośredniej okolicy Római, zupełni normalsi, w czasie przemówienia

na lewo widać jak wygląda Római obecnie, jak będzie wyglądać w przyszłości nie wiemy

ustawa o NGOsach już działa

jezw

Na Węgrzech wprowadzono niedawno, mimo protestów, ustawę o organizacjach społecznych. Przewiduje ona między innymi, że organizacje, które otrzymają ponad 7.2 miliona forintów ze źródeł zagranicznych (100 000 złotych) muszą tę pomoc zarejestrować a także umieszczać frazę "organizacja wspierana z zagranicy" wszędzie gdzie ich nazwa pojawi się publicznie.

Obecnie trzydzieści organizacji zarejestrowało się jako agenci zagranicy (spis tu), siedem bojkotuje nowe prawo, a dwadzieście trzy złożyły wniosek o uznanie jego niekonstytucyjności do trybunału konstytucyjnego.

Dziś pierwszy raz zetknąłem się z wykonaniem przepisu o publikowaniu frazy o zagranicznym wsparciu. Zobaczyłem ją na ulicy na plakacie festiwalu kulturalnego Gaudiopolis organizowanego przez stowarzyszenie OFF-biennále. Sprawdziłem ich stronę internetową i faktycznie, mają sporo sponsorów zagranicznych: Kulturstiftung des Bundes, Erste Stiftung, Goethe Institut, Institut Francais - a także Instytut Adama Mickiewicza.

Plakat, fraza o wsparciu z zagranicy znajduje się w prawym górnym rogu


Sama fraza o wsparciu z lekką modyfikacją: Organizacja wspierana (również) z zagranicy

Nie był to miły widok. Przyszły mi głowy żółte gwiazdy Dawida, które musili nosić Żydzi w czasie wojny. Kto dostaje wsparcie spoza Węgier, nawet jeśli chodzi o wydarzenie kulturalne, nie jest "nasz" i musi to piętno nosić publicznie. Napiętnowanie to pierwszy krok, zastanawiam się co może nastąpić po nim.

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci