Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Wpisy otagowane : rowery

Zostałem bubistą 2

jezw

Łamiąca wiadomość: BKV odpwiedziało na moje pytania! Poważnie traktują blogerów! Super, a teraz czego się dowiedziałem.

Bubistów jest ponad 11 tysięcy. Od odpalenia systemu 8 września bubików użyto ponad 170 tysięcy razy, średnio 4200 dziennie. To wszystko więcej niż zakładano. Zdaniem rzecznika BKV przyczyniły się do tego promocyjne ceny i duże zainteresowanie prasy.

W dni pogodne bubiki używane są ponad 5000 razy ale i w deszczowe dni bubiści korzystają z nich ponad 3000 razy. Wielu bubistów przy pomocy jednej karty wypożycza na raz więcej rowerów.

Do wiosny powstanie dalsze 20 stacji Bubi a wraz z nimi system zasili 300 nowych bubików. Plany są rzecz jasna bardziej ambitne, ale na tyle na razie są pieniądze. 

Zostałem bubistą

jezw

Bubi (system rowerów miejskich) ruszył a że mi skradziono rower postanowiłem Bubiego wypróbować. Z dostępnych obecnie opcji wybrałem abonament na dwanaście miesięcy. Ceny są promocyjne: do końca roku 3 000 forintów, 6 miesięcy 8 000, rok 12 000; bilet dzienny, trzydniowy i tygodniowy kosztuje tyle samo czyli 100 forintów, dla porównania, najtańszy bilet na komunikację miejską kosztuje 300 forintów więc w wypadku rocznego abonamentu jeśli oszczędzę sobie miesięcznie cztery przejazdy tramwajem czy metrem i już jestem finansowo do przodu a do tego dochodzi jeszcze frajda jeżdzenia na rowerze!

Bubi

Jak dotąd jestem zadowolony. Mieszkam w śródmieściu, i tu się właśnie poruszam, stację Bubi mam pod domem, więc używam roweru kilka razy dziennie. Gdybym mieszkał poza śródmieściem byłoby rzecz jasna nieco inaczej.

Same rowery Nextbike używane w ramach systemu są chyba dość dobrze znane, więc pewnie nie zaskoczę nikogo, że w porównaniu z prywatnymi, nazwijmy je, rowerami są wolniejsze i chodzą ciężej. Wydają się przy tym przy swej toporności być dość wytrzymałe – albo dobrze o niej dbają – bo dotąd wszystkie, z którymi miałem do czynienia działały dobrze. Problemem, do którego pewnie można się przyzwyczaić, jest nieruchomy w stosunku do koła przedni bagażnik, którzy przy skrętach powoduje oczopląs u nieprzywykłego kierującego. Lampa mocno świeci, co powoduje dobrą widoczność rowerzystów, z drugiej strony jednak potrafi oślepić jadących z przeciwka.

A sam system działa dobrze. Rowery wypożycza się i zdaje szybko i łatwo, zwłaszcza kiedy już wytarły się dulki, w które wchodzi boczna oś koła (początkowo chodziły ciężko). Jego genialną cechą jest to, że mając jedną kartę można jednocześnie wypożyczyć cztery rowery, czyli kiedy idzie się gdzieś ze znajomymi czy rodziną można ot tak wskoczyć na rowery i kontynuować w ten sposób. Już teraz zapraszam wszystkich odwiedzających mnie w Budapeszcie na przejażdzkę rowerową Bubim.

Ceny w przyszłości pójdą w górę. Bilet dzienny kosztować ma 500 forintów, trzydniowy 1 000, tygodniowy 2 000. Abonament półroczny wyniesie 12 500 forintów, roczny 18 900. Pierwsze 30 minut jest dla posiadaczy biletów bezpłatne, potem trzeba płacić w zależności od czasu użytkowania. Przy zakupie biletów trzeba będzie (teraz nie trzeba) zapłacić kaucję 25 000 forintów. Szczegóły, po węgiersku i angielsku, tu.

Tak wogóle to firma zarządzająca komunikacją w Budapeszcie BKK ma niezłą passę. Bubi, mimo gigantycznego opóźnienia, ruszył, pojawiły się nowe, funkcjonalne automaty biletowe, remontowana i przedłużana jest linia tramwajowa 1, pod placem Deáka i przy dworcu Keleti (a może i w większej ilości miejsc, o których nie wiem) otwarto miło zaskakujące centra obsługi pasażerów, mówi się o wprowadzeniu – wreszcie – biletów elektronicznych. Są rzecz jasna i stare problemy jak przede wszystkich dychawiczne, wieczne psujące się niebieskie metro czy też bucowaci kontrolerzy biletów przy wejściu do metra, ale powiało nieco nadzieją.

Troszkę tu jednak uszczypnę BKK: napisałem do ich oddziału prasowego z prośbą o informacje na temat popularności Bubi a oni zignorowali mnie i Was, drodzy polskojęzyczni fascynaci Budapesztu, i nie odpowiedzieli. Fuj! Wobec braku twardych danych mogę powiedzieć tylko tyle, że użytkowników systemu widać w mieście sporo, czy to jednak tyle na ilu liczono już nie wiem.

Ciekawostka etnograficzna: użytkownicy Bubiego wydają się być nieco inną kategorią niż pozostali rowerzyści. Niedawno rozmawiałem przy stoisku Bubiego z chłopakiem z obsługi (przewożą rowery Bubi na specjalnych przyczepkach ciągniętych przez rowery, którymi się poruszają) i zwrócił się do mnie per pan. Jakbym był na prywatnym rowerze pewnie rozmawialibyśmy na ty. No chyba, że się ostatnio dużo postarzałem:)

Na koniec kwestie językowe: jak po polsku mówić o Bubi. Moje propozycje:
-użytkownik Bubi: bubista/bubistka (jak w tytule postu)
-korzystanie z Bubi: bubizm
-związany z Bubi: bubistyczny
-rower Bubi: Bubik, Bubuś (osoby egzaltowane mogą używać słowa Bubcio albo Bubeniek), w chwilach złości Bubol lub Bubek

Jak Wam się one podobają?

BUBI rusza

jezw

BUBI (Budapest Bicikli) to system wypożyczalni rowerów miejskich. Po latach gadania na ten temat i doniesień o kolejnych miastach na świecie, które system wprowadzają BUBI ma odpalić w kwietniu (trudno uwierzyć ale tak jest: mimo, że kwiecień już tuż-tuż dotąd nie ma konkretnego terminu).

Co warto wiedzieć na temat systemu:

  • W pierwszej fazie będzie 1100 rowerów dostępnych w 75 punktach. List punktów tu, mapa poniżej.

BUBI

  • Rowery wypożyczać będzie można na dwa sposoby. Jeden to rejestracja połączona z kupnem sieciówki na określony okres (dzień, trzy, tydzień, pół roku, rok). Drugi to rejestracja za pomocą karty bankowej w punkcie wypożyczeń, wówczas zapłacić należy również kaucję.
  • Pierwsze 30 minut jest bezpłatne
  • Podany cennik (uwaga: może się zmienić) podaje następujące ceny
    • Dzień – 500 forintów - 6.80 złotych
    • Trzy dni – 1000 forintów - 13.50 złotych
    • Tydzień – 2000 forintów - 27 złotych
    • Pół roku - ?
    • Rok – 18 900 forintów - 250.50 złotych
    • Przekroczenie limitu czasowego – do półtorej godziny 500/30 minut, potem koszt rośnie progresywnie - 6.80 złotych/30 minut
    • Kaucja – 25 000 forintów - 338 złotych
  • Sponsorem jest MOL stąd oficjalna nazwa MOL BUBI

Czy te ceny to dużo czy mało? Pojawiły się opinie, że będziemy mieli najdroższy system rowerów publicznych na świecie i faktycznie, wśród szeregu miast europejskich porównanych na blogu Kerékágy [HU] tylko Londyn przebija Budapeszt cenowo. Cała nadzieja w tym, że powyższy cennik, jak wspomniałem, nie jest ostateczny.

Strona internetowa BUBI napisana jest lekkim stylem. Na przykład, w sekcji poświęconej przedstawieniu argumentów za systemem pojawiają się takie stwierdzenia:

  • Korzystanie z roweru jest bezpłatne przez 30 minut i nie ma kontrolerów
  • Nie trzeba korzystać z zatłoczonego pojazdu, zawsze mamy miejsce siedzące, którego nie trzeba nikomu ustępować.
  • Przez całą drogę oddychamy świeżym powietrzem.

Mogliby dodać, że na rowerze nie stoi się w korku:)

Czekam aż system ruszy. Może wtedy ktoś zrobi wersję strony internetowej także w innych językach.

BUBI

Wypożyczalnia na placu Klauzála, zdjęcie zrobione dziś rano

BUBI

Ta sama wypożyczalnia w południe – pojawiły się pierwsze rowery!

BUBI

A oto i same rowery

BUBI

Informacja w wypożyczalni - po węgiersku i angielsku

rowerzyści powodują 12% wypadków

jezw

Znów dobre wiadomości dotyczące liczby wypadków na Węgrzech: spada. Jak podaje police.hu
w ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku liczba wypadków w porównaniu do tego samego okresu w zeszłym roku obniżyła się o 2,83% do 6 650, liczba wypadków śmierci na drodze o 16,55 % do 237, a liczba lżejszych wypadków o 3,84% do 4 487. Lekko, o 0,88%, wzrosła liczna ciężkich wypadków.

Wypadki spowodowane były w 59% przez kierowców samochodów osobowych, w 10% przez kierowców ciężarówek, za jeden procent wypadków odpowiadają kierowcy autobusów.

Rowerzyści spowodowali 12% wypadków. Nie wiadomo czy byli to głównie szaleńcy jeżdzący bez zwracania uwagi na przepisy ruchu czy też ci, którzy bez doświadczenia wsiedli na rower i ruszyli w miasto. A może chodzi tu przede wszystkim o szosy i małe miejscowości? Nigdy się pewnie nie dowiemy.

PS (8.8.2013) Węgierski Klub Rowerowy zorganizował wspólną konferencję prasową z przedstawicielami policji w celu sprostowania wrażenia, że obecność rowerzystów na drogach zwiększa niebezpieczeństwo. Ich głównym argumentem jest, że mimo iż zwiększa się udział rowerzystów w ruchu drogowym to liczba wypadków z nimi związanych nie rośnie. Materiał dla prasy tu [HU], ciekawe infografiki, zrozumiałe chyba i bez znajomości języka, tu [HU].

Ostatnia Masa Krytyczna

jezw

Ostatnią Masę Krytyczną, która odbyła się wczoraj, organizowano pod hasłem, że ma być największa. I była. Jeden z organizatorów, Sinya, na końcu powiedział, że było sto tysięcy ludzi ale tylko dlatego, że uczestników było więcej, niż wtedy kiedy ogłoszono, że było ich osiemdziesiąt tysięcy. Ilu nas było naprawdę pewnie się nigdy nie dowiemy, ale te sto tysięcy pewnie zostanie.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

Trasa była tym razem dłuższa, pewnie dlatego, żeby się więcej ludzi zmieściło. Tak, chodziło o przestrzeń: gdy przejeżdzali przez most Łańcuchowy, co było czymś w rodzaju zakrętu przed ostatnią prostą (Andrássy) widzieliśmy ludzi, którzy dopiero co wystartowali i byli na wysokości parlamentu.

Na start koło parku św. Istvána przyjechaliśmy koło wpół do czwartej. Załapaliśmy się jeszcze na końcówkę pokazu rowerków free style. Było też nieco czasu by się rozejrzeć.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

freestylowcy latają, poniżej również na krótkim wideo

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

przysiągłbym, że tego gościa widziałem już na innych demonstracjach rowerowych

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

element polski wśród rowerzystów

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

plakat propagujący Węgierski Klub Rowerowy

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

jak zawsze widać sporo ciekawych pojazdów

Po pierwszym podnoszeniu rowerów masa rusza. Choć staraliśmy się przepchać się do przodu i tak niczego nie widzieliśmy, po prostu ludzie ruszyli. Początkowo krok za krokiem, sporo uczestników po prostu prowadziło swoje rowery, ale koło parlamentu w końcu nabraliśmy tempa.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

pierwsze, skromne jeszcze, podnoszenie

Przejazd był spokojny. Jak zwykle trochę krzyczenia pod mostami i dużo w tunelu. Po drodze dwa zespoły bębniarzy i jedna grupka wokalna. Widzów nie bardzo. Incydentów w zasadzie nie ma, raz ktoś się wywraca na rowerze („wszystko w porządku”), raz samochód próbuje wjechać na zamkniętą dla ruchu trasę przejazdu i ku uciesze rowerzystów dostaje opierdol od policjanta. Pogoda jest piękna.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

chórek umila przejazd

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

facet on obrzynku: rowerze z obciętym pierwszym kołem, też da się jechać

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

porządkowa

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

porządkowy

Wjeżdzamy do Városliget. Na łące koło Petőfi csarnok już sporo ludzi ale wiadomo, że czekać będziemy na koniec jeszcze przez jakąś godzinę więc wygodnie się lokujemy na wzniesieniu terenu gdzie siedzą organizatorzy. Sinya co jakiś czas wita dojeżdzających i zachęca do wstępowania do Węgierskiego Klubu Rowerowego, bo to jest głównym przekazem demonstracji. Informuje też kiedy można się spodziewać dojazdu ostatnich porządkowych.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

w oczekiwaniu na łące, pojazd gimnazjum im. św. Istvána

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

w demonstracji entuzjastystyczny udział wzięli również przedstawiciele zwierząt

W końcu są. Duża zielona grupa lokuje się niedaleko naszego wzgórza. Gra patetyczna muzyka, Sinya krzyczy, że rewolucja rowerowa wygrała i zaczyna się odliczanie. Chwilę później łąka zamienia się w morze rowerów. Gdy zostają opuszczone Sinya mówi, że to ostatnia Critical Mass i dlatego podnieśmy rowery jeszcze raz! I tak też dzieje. Po opuszczeniu koniec, wszyscy zaczynają się rozchodzić. Spadają pierwsze krople deszczu.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

Sinya sprawdza zapewne gdzie jest koniec demonstracji

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

tak podnosiliśmy, poniżej wideo, samo podnoszenie od mniej więcej 4:35


I tak końca dobiegł pewien etap tego codziennego cudu, który tu mamy w Budapeszcie. Pogodnego, pokojowego, nie mającego nic wspólnego z codziennością jątrzących podziałów politycznych, pełnego energii ruchu społecznego, który osiągnął fantastyczny sukces popularyzując rowery jako środek komunikacji miejskiej na Węgrzech. Coś, z czego Węgrzy mają pełne prawo być ogromnie dumni. Taki Budapeszt chciałbym widzieć w Warszawie – i gdzie indziej.

ostatnia Masa Krytyczna w Budapeszcie, 20 kwietnia 2013

 

PS Wrzucam jeszcze panoramę łąki na jakiś czas przed podnoszeniem - później było gęściej (jak się otworzy w osobnym oknie to więcej widać)

Critical Mass Budapest 2013

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci