Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Wpisy otagowane : Siedmiogrod

rabuś banków Viszkis

jezw

Parę dni temu po dwunastu latach wyszedł z więzienia słynny rabuś banków Viszkis (wym. Wiskisz) czyli Attla Ambrus. Zasłynął serią 29 napadów na banki, w trakcie których zrabował 200 milionów forintów. Rabował przez siedem lat a gdy go w końcu schwytano uciekł z aresztu i obrabował jeszcze 3 banki przed ostatecznym zatrzymaniem. Do jego legendy należało, że przed każdym napadem wypijał małą whisky w pobliskiej knajpce.

To, że latami był nie do schwytania a potem jego ucieczka z aresztu przysporzyło mu wielu kibiców. Stał się bohaterem ludowym, zadziornym, "naszym chłopakiem", który rabuje bogatych. To, że pochodził z Seklerszczyzny (część Siedmiogrodu) wzmacniało ten image twardego górala. Powstały o nim książki i piosenki.

Jak jednak przypomina Index Robin Hoodem to on nie był. Pieniądze przepuszczał na kobiety, podróże i rozrywki a w trakcie napadów nie stronił od przemocy, w tym i wobec kobiet. 

Mnie ten jego ludowy kult zaintrygował. Bo poniekąd wypełnia on kryteria tego o co tak wielu ludzi oskarża Cyganów mówiąc o przestępczości cygańskiej. Mamy więc przestępcę, który jest popularny, bo jest "nasz" i rabuje "ich", cieszymy się, że kolejny raz okiwał policję, a w dodatku przejawia cechy (zadziorność, twardość) otaczanych kultem twardych górali seklerskich.

Rzecz jasna nie wszyscy poddali się urokowi Viszkisa ale warto pomiętać o tej niemałej grupie, dla których został on bohaterem.

Erdély (Siedmiogród)

jezw

Zatrudniamy nową asystentkę i w związku z tym szereg interview. Siedzi naprzeciw mnie jakaś Anikó czy też Kati, pytam gdzie dotąd była za granicą. W ramach odpowiedzi pada przewidywalna lista: Chorwacja, US, Słowacja, Wielka Brytania, Austria, Erdély (Siedmiogród) ... Przecież Siedmiogród to nie kraj, wyrwało mi się. Tak, zgodziła się lekko zażenowana.

Nie powinienem się dziwić. Przecież Węgrzy zwasze tak mówią: Siedmiogród a w zasadzie nigdy: Rumunia. Teraz jednak dopiero mnie to tak uderzyło. Aczkolwiek Siedmiogród jest częścią Rumunii i formalnie można właśnie tam pojechać to jednak wymienienie go wśród szeregu krajów zdradza, że dla Węgrów Siedmiogród jest czymś innym od Rumunii, której jest formalnie częścią. Taki codzienny akt protestu wobec utraty tej prowincji.

Co mi powinno przyjść teraz do głowy? Wizja Niemców jadących na wakacje do "Prus Wschodnich"? Niezgoda Polski na rozbiory? Akceptacja utraty kresów po drugiej wojnie światowej?

Czy Węgrzy jakoś sobie ten problem kiedyś rozwiążą?

***

Spodobał ci się ten post? Przetłumacz go na inne języki na Der Mundo

węgrzy-rumuni-siedmiogród

jezw

Wracając wczoraj z pracy wpadłem na koleżankę. Znamy się ale kiepsko do tego stopnia, że zdziwiła się, gdy się okazało, że mówię po węgiersku. Ponieważ szliśmy w tą samą stronę zaczęliśmy sobie rozmawiać. Od mojego węgierskiego przez dzieci dwujęzyczne, place zabaw doszliśmy jakoś do tego, że mówi po rumuńsku. Siedmiogrodzianka? Tak. Z Csikszeredy (po rumuńsku Miercurea-Ciuc) czyli samego serca węgierskiego Siedmiogrodu.

Siedmiogród, który Węgry straciły na rzecz Rumunii w wyniku traktatu w Trianon z 1920 roku, odgrywa szczególną rolę w węgierskiej psyche. Jest z jednej strony matecznikiem węgierskości - kobiety po dziś dzień chodzą w strojach ludowych - a z drugiej krwawiącą raną ze względu na traktowanie Węgrów tam żyjących. Dużo siedmiogrodzkich Węgrów przesiedliło się na Węgry, wzbudzając przy okazji sporo resentymentu ze względu na specjalne traktowanie, które mają podobno otrzymywać od państwa węgierskiego.

Ciekawe jest jak siedmiogrodzcy Węgrzy (Erdélyek) poniekąd zmonopolizowali stosunki węgiersko-rumuńskie. Są kluczową kwestią w tych stosunkach, co więcej jednak, ponieważ ze względu na ich tłumną obecność Węgrzy z Węgier w zasadzie Rumunią się nie interesują, poza Siedmiogrodem tam nie jeżdzą, nie uczą się też rumuńskiego rola pośredników między oboma krajami przypada właśnie siedmiogrodzianom, którzy będąc na ogół niechętnymi Rumunii i Rumunom tą swoją mentalność narzucają reszcie Węgrów.

Moja koleżanka zaskoczyła mnie: powiedziała, że przenosi się ze swoim chłopakiem (Amerykanin) do Siedmiogrodu. Jak to, powiedziałem, przecież wszyscy starają się jechać w drugą stronę. Tam jest ciekawie, powiedziała. Rumunii są tacy szybcy, zaczęła strzelać palcami, żeby to zademonstrować, strasznie bystro chodzą im głowy. A inteligencja jest tak oddana kulturze, wciąż chodzą do teatru, rozmawiają o sztuce. Nie jest łatwo być Węgrem w Rumunii, powiedziała, ale fajnie tam się żyje.

Nieco mnie zamurowała. To pierwsza osoba z Siedmiogrodu, z którą się spotkałem i która tak widzi te sprawy. Zapamiętam tę rozmowę.

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci