Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Wpisy otagowane : przyjazn-polsko-wegierska

przyjaźń polsko-węgierska na obrazie

jezw

Przyjaźń ta ma wiele wyrazów, dowiedziałem się właśnie, że jest też tematem pewnego obrazu. Chodzi o dzieło Vilmosa Aba-Nováka pod długim, barokowym niemal, tytułem Lengyel-magyar barátság - Pannósorozat a varsói magyar kiállítás előcsarnokához czyli Przyjaźń polsko-węgierska - Seria panońska do przedsionka węgierskiej wystawy w Warszawie. Obraz, a raczej obrazy bo jest seria pięciu płócien, wygląda tak:

źródło: Kieselbach Galéria. Warto otworzyć link by obejrzeć obraz w większej rodzielczości z wszystkimi szczegółami

Obrazy te wystawione były 22 kwietnia 1939 roku na wystawie węgierskiego malarstwa w Warszawie. Na otwarciu pojawiili się polscy i węgierscy politycy a także sam artysta.

Na obrazach pojawiają się przywódcy obu krajów: "Mikołaj" Horthy, Józef Piłsudski, Stefan "Bathory", generał Bem, "Władisław" Warneńczyk, Karol Robert, Jan "Sobiewski" a także królowy Jadwiga. Przeczytać można też tam (po polsku) frazy związane z przyjaźnią między dwoma narodami.

Przez ostatnie 70 lat nic nie było wiadomo o losie obrazów, ich właściciel przechowywał jej zawinięte w rulon (powyższe informacje za historykiem sztuki Péterem Molnosem [HU])

Parę miesięcy po powstaniu obrazów Niemcy napadły na Polskę a Węgry przyjęły ponad 100 tysięcy polskich uchodźców.

Obecnie rząd węgierski wykupuje płótna za 1.45 miliarda forintów czyli jakieś dwadzieścia milionów złotych - stąd w prasie pojawiła się informacja o obrazach. 

Aba-Novák swoją drogą jest autorem większej ilości takich monumentalnych obrazów w tematyce polityczno-historycznej, są to na przykład A magyar-francia történelmi kapcsolatok czyli Historyczne kontakty węgiersko-francuskie oraz niedokończony plan malowidła ścienniego pt. VI. György király koronázása czyli Koronacja króla Jerzego VI.

źródło: Kieselbach Galéria

Historyczne kontakty węgiersko-francuskie, źródło: Kieselbach Galéria


Koronacja króla Jerzego VI, źródło: Kieselbach Galéria

"Odwaga i solidarność z Polską niewarte pamięci" - a jednak tak

jezw

Pisalem dopiero co o mojej frustracji związanej z niemożnością załatwienia odznaczenia dla zespołu Kontroll za ich wsparcie dla Solidarności w latach 80-tych. Rok starań i nic.

Przeczytawszy mój wpis kolega Gabriel Kurczewski (skąd inąd autor świetnego bloga Blisko Tokaju) napisał do Europejskiego Centrum Solidarności, które rozdaje Medale Wdzięczności domagając się informacji w sprawie zespołu. Odpowiedź nadeszła w ciągu paru godzin: odznaczenie zostało przyznane w lipcu, wręczone ma być pod koniec tego roku albo w 2018.

A więc happy end! Mam nadzieję, że sprawa jest już na ostatniej prostej. Jeśli tylko uda mi się trafić na uroczystość odznaczenia napiszę z niej relację.

A Gabrielowi osobne podziękowania za udaną interwencję.

Odwaga i solidarność z Polską niewarte pamięci

jezw

Pisałem kiedyś tutaj o węgierskim alternatywnym zespole rockowym Kontroll, który w latach 80-tych wykonywał piosenki popierające Solidarność. Proponowałem też by jakoś upamiętnić ten gest tym bardziej wart docenienia, że na Węgrzech wówczas było dużo więcej strachu niż w Polsce i dlatego wiele on kosztował.

Nie tylko napisałem post na blogu ale spróbowałem i wziąć sprawy w swoje ręce. Wcześniejsze sugestie robione wobec tutejszej ambasady oraz Instytutu Polskiego spłynęły po nich jak woda po kaczce, napisałem więc do Europejskiego Centrum Solidarności, które prowadzi program odznaczania osób zasłużonych dla Solidarności, z wnioskiem o odznaczenia dla zespołu. Był to lipiec 2016 roku.

Odpowiedź udało mi się dostać miesiąc później wykorzystując wszystkie moje kontakty mające jakiś związek z ECS-em. Okazało się, że powinienem napisać do innych osób, co natychmiast zrobiłem. Dostałem potwierdzenie, że mój e-mail doszedł i że przekazano go kapitule Medalu Wdzięczności.

W odpowiedzi na moje wrześniowe pytanie co z wnioskiem dowiedziałem się, że czeka na inne wnioski tak by kapituła mogła więcej ich rozpatrzyć hurtem. Powinno to nastąpić w nowym roku, dowiedziałem się

Mój styczniowy e-mail (życzę do siego roku, co z moim wnioskiem) nie doczekał się już odpowiedzi. Poprzez swoje nieformalne kanały dowiedziałem się, że osoba zajmująca się wnioskami już tam nie pracuje, innej nie zatrudniono. Kolejne próby dotarcia z moim wnioskiem do ECS-u już żadnych rezultatów nie przyniosły.

Poddałem się.

Podsumowując: wyszło na to, że jako Polacy nie jesteśmy w stanie podziękować tym co wyrazili z nami solidarność kiedy, by użyć dawnego wyrażenia, jeszcze nie było wolno. I to nie jest tak, że ktoś zdecydował, że po prostu nie zasłużyli, bo na medal trzeba było więcej zrobić i już. To jeszcze byłoby w porządku. Tu jednak mamy do czynienia z niemożnością, totalną indolencją, i to już w pełni nasza zasługa, nie ma tu czego zwalać na komunistów, zabory, PO czy PiS. Troszkę irytujące, by nie wyrazić się przy użyciu bluzgów.

A dla przypomnienia kawałek pt. Polak-Wenger wykonywany akurat przez inny zespół (Pál utcai fiúk) z tekstem w pełni po polsku.

czarny protest w Budapeszcie

jezw

Kiedy dostałem dowiedzialem się z faceboooka, że i w Budapeszcie zapowiedziano demonstrację w ramach Czarnego Protestu pomyślałem, że pojawi się może jakieś pięćdziesiąt osób - licząc mnie. Zdziwiłem się kiedy przyszedłem na miejsce i zobaczyłem liczbę uczestników: było ich w szczycie pewnie do 250-300. Większość, jakieś 90%, kobiet, niemal wszystkie ubrane na czarno, najwięcej młodych ale także nieco starszych. Pół na pół Polaków - może raczej Polek - i Węgierek, trochę, ale niewiele, cudzoziemców. W sumie więcej ludzi niż na demonstracji KODu w tym samym miejscu niecały rok temu.

 

Poza tłumem wrażenie robiły płotki przed ambasadą, Nie wiem czyja to inicjatywa, policji czy ambasady, ale chodziło przecież o pikietę kobiet a nie zadymę kibiców. Ktoś się wystraszył.

 

Na proteście pojawiła się ekipa bębniarek manifestacyjnych, które podgrzewały atmosferę.



Przemówienia wygłosiły wyłącznie kobiety. Mimo, że przyjęto model otwartego mikrofonu nie pojawiły się żadne dziwolągi demonstracyjne, które zwykle z takich okazji skwapliwie korzystają. Wystąpiena, mimo, że czasami ostro feministyczne w retoryce ("siostry") nie były jednak radykalne. Przemawiające podkreślały, że nie są zwolenniczkami aborcji ale tylko chcą mieć wybór. Pojawił się głos domagający się edukacji seksualnej. 

Przemawiające kobiety się niestety nie przedstawiały. O niej wiem tylko tyle, że jest aktywistką partii Razem.



Przemówienia były po angielsku a także po polsku. Wszystkie wywoływały taki sam aplauz, widać było, że dla uczestniczki nawet nie rozumiejąc języka i tak wiedzą o co chodzi.



Wiele wystąpień nie było przygotowanych z góry, część osób mogła zdecydować się przemówić już na miejscu.



Na plakatach polski, węgierski i angielski. Pojawiły się wieszaki.



Ktoś przyniósł czarne balony



Wiele uczestniczek umocowało na ubraniach symbole protestu.    



Największy transparent: Demokracji a nie teokracji. Flag narodowych wogóle nie było.

Tłum



#czarnyprotest to po węgiersku #feketetiltakozas



Gdzie Jarek nie może ...

ekstraklasa.hu

jezw

Dowiedziałem się właśnie, że polska piłka nożna ma na Węgrzech swój własny serwis informacyjny właśnie pod tytułem ekstraklasa.hu. Strona wystartowała 18 stycznia tego roku (przedtem przez pół roku funkcjonowała na facebooku) a robi ją Miklós Mitrovits, znający Język polski historyk, który doktoryzował się z Solidarności, a przy tym kibic Legii, wraz z Zoltánem Puskásem, Balázsem Szabó oraz Józsefem Szlezákiem.

Jest tam wszystko co węgierskojęzyczny miłośnik polskiego futballu mógły sobie wymarzyć: relacje z meczy, tabele, szczegółowe informacje na temat Węgrów grających w polskich klubach, teksty na temat historycznych meczy, itp.

Ekstraklasa.hu wydała też interesującą broszurę pt. Magyar-lengyel focitőrtenélem. Magyarok a lengyel labdarugásban (Węgiersko-polska piłkarska historia. Węgrzy w polskim piłce nożnej). To ponaddwudziesto stronicowe, bardzo estetycznie wydane opracowanie omawia całą historię polsko-węgierskich kontaktów piłkarkich. I tak dowiedziałem się z niego że

  • Pierwszy swój międzynarodowy mecz reprezentacja Polski rozegrała z Węgrami w 1921 roku
  • Także ostatni mecz przed wojną (27 sierpnia) rozegrano, w Warszawie, z Węgrami
  • W 1958 roku, dwa dni po egzekucji Imre Nagya, w trakcie meczu Ruchu Chorzów-Honvéd miejsce miała minuta ciszy dla uczczenia zamordowanego węgierskiego przywódcy.
  • W polskich klubach pracowało szereg węgierskich trenerów, najsłynniejszy z nich, János Steiner, poprowadził do mistrzostwa trzy kluby: Legię, Górnika oraz Ruch.
  • Polska i Węgry rozegrały 32 meczów, z czego Węgry wygrały 20, Polska 8 a w czterech przypadkach był remis.
  • Polska reprezentacja wygrała z Węgrami finał olimpiady w Monachium w 1972 wynikiem 2:1
  • Obecnie w polskich klubach gra siedmiu węgierskich zawodników – w żadnej innej zagranicznej lidze nie ma ich tylu.

Magyar-lengyel focitőrtenélem, polskiej wersji niestety nie ma ale i tak szacunek dla autorów!


***

Na niedawnym spotkaniu promocyjnym książki pt. Bratanki? w Instytucie Polskim, w której zresztą się pojawiam (przedstawia ona szereg osób działających na styku kultur polskiej i węgierskiej), mowa była o tym czym potrafiła kiedyś zafascynować Polska młodych Węgrów. W zależności od pokolenia był to autostop, jazz, kultura współczesna, a zwłaszcza teatr, muzyka rockowa a także serdeczność wobec Węgrów i ogólne doceniane przywiązanie do wolności. Młodzi Węgrzy pielgrzymowali do Polski, uczyli się polskiego, zachłystywali polskością. Polska była w pewnej mierze substytutem niedostępnego wówczas zachodu.

Obecnie ta wyjątkowość Polski i zainteresowanie nią wyparowały. Jak jeździmy samochodem do Poznania to mimo, że przejeżdzamy przez pół kraju zwykłe nie widzimy ani jednego węgierskiego auta. Więcej Polaków, zdaje się odwiedza Węgry: w Budapeszcie widać polskie autokary, po okolicach Tokaju jeżdzą auta miłośników wina, w kąpielach termalnych słychać zawsze język polski, ale jest to zainteresowanie raczej czysto turystyczne.

Czy pozostało dziś coś co nadal fascynuje Węgrów w Polsce, coś, przez co chcieliby poznać ten kraj, nauczyć się polskiego? Miklós uważa, że tym czymś jest właśnie piłka nożna. Zainteresowało mnie to bo przedtem tak nie myślałem, że mimo, że zajmowałem się trochę kibicowskim aspektem przyjaźni polsko-węgierskiej.

Czy zgadzacie się z tym? Czy jest coś poza piłką nożną czym Polska może dziś przyciągać Węgrów? Piszcie w komentarzach proszę.

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci