Menu

Jeż Węgierski

moje zdziwienia budapeszteńskie

Wpisy otagowane : Instytut-Polski-w-Budapeszcie

Odwaga i solidarność z Polską niewarte pamięci

jezw

Pisałem kiedyś tutaj o węgierskim alternatywnym zespole rockowym Kontroll, który w latach 80-tych wykonywał piosenki popierające Solidarność. Proponowałem też by jakoś upamiętnić ten gest tym bardziej wart docenienia, że na Węgrzech wówczas było dużo więcej strachu niż w Polsce i dlatego wiele on kosztował.

Nie tylko napisałem post na blogu ale spróbowałem i wziąć sprawy w swoje ręce. Wcześniejsze sugestie robione wobec tutejszej ambasady oraz Instytutu Polskiego spłynęły po nich jak woda po kaczce, napisałem więc do Europejskiego Centrum Solidarności, które prowadzi program odznaczania osób zasłużonych dla Solidarności, z wnioskiem o odznaczenia dla zespołu. Był to lipiec 2016 roku.

Odpowiedź udało mi się dostać miesiąc później wykorzystując wszystkie moje kontakty mające jakiś związek z ECS-em. Okazało się, że powinienem napisać do innych osób, co natychmiast zrobiłem. Dostałem potwierdzenie, że mój e-mail doszedł i że przekazano go kapitule Medalu Wdzięczności.

W odpowiedzi na moje wrześniowe pytanie co z wnioskiem dowiedziałem się, że czeka na inne wnioski tak by kapituła mogła więcej ich rozpatrzyć hurtem. Powinno to nastąpić w nowym roku, dowiedziałem się

Mój styczniowy e-mail (życzę do siego roku, co z moim wnioskiem) nie doczekał się już odpowiedzi. Poprzez swoje nieformalne kanały dowiedziałem się, że osoba zajmująca się wnioskami już tam nie pracuje, innej nie zatrudniono. Kolejne próby dotarcia z moim wnioskiem do ECS-u już żadnych rezultatów nie przyniosły.

Poddałem się.

Podsumowując: wyszło na to, że jako Polacy nie jesteśmy w stanie podziękować tym co wyrazili z nami solidarność kiedy, by użyć dawnego wyrażenia, jeszcze nie było wolno. I to nie jest tak, że ktoś zdecydował, że po prostu nie zasłużyli, bo na medal trzeba było więcej zrobić i już. To jeszcze byłoby w porządku. Tu jednak mamy do czynienia z niemożnością, totalną indolencją, i to już w pełni nasza zasługa, nie ma tu czego zwalać na komunistów, zabory, PO czy PiS. Troszkę irytujące, by nie wyrazić się przy użyciu bluzgów.

A dla przypomnienia kawałek pt. Polak-Wenger wykonywany akurat przez inny zespół (Pál utcai fiúk) z tekstem w pełni po polsku.

I do chochli i do szklanki

jezw

Co się stanie jak Węgier ugotuje coś z kuchni polskiej a Polak jakieś danie węgierskie? Takie pytanie musiało przyświecać organizatorom dzisiejszej kolacji w hotelu Gellért pod nazwą Refleksja. 6 kucharzy, którzy gotują na innych językach (Reflexió. 6 séf, aki a másik nyelvén főz, w której miałem wielką przyjemność wziąć udział (dzięki, Instytucie Polski!). W skład sześciodaniowego menu wchodziły dania węgierskie przygotowane przez polskich szefów kuchni oraz polskie będące dziełem ich węgierskich kolegów.

menu - niestety po polsku były tylko nazwiska szefów kuchni

Założenie jasne ale zaraz pojawia się pytanie jak określić, które dania są polskie a które węgierskie. Niektóre są w miarę oczywiste, na przykład żurek czy też Rákóczi túrós (rodzaj sernika) – oba pojawiły się w menu – ale inne już mniej. Bo czy taka sztandarowa w kuchni polskiej zupa pomidorowa jest polska czy też raczej uniwersalna? Czy gulasz to tylko danie węgierskie? Takie pytanie zaprzątały mnie podczas dania z sandacza czy też policzków wołowych, śledź oraz wątróbki gęsie od takich rozważań były wolne.

Jedzenie było wspaniałe choć oczywiście były rzeczy, które mnie szczególnie oczarowały. Był to po pierwsze żurek autorstwa Ákosa Horvátha z Márga Budapest z intensywnymi maleńkimi białymi kiełbaskami. Znakomite były też policzki wołowe w bałtyckim porterze z kalafiorem po polsku, kwaszonymi grzybami oraz otwartym pierogiem (nadzienie było na zewnątrz) w wykonaniu Andrása Frideczkyego z Söröző Gellért – czyli poniękąd gospodarza tego miejsca. Absolutnym ukoronowaniem wieczoru był Rákóczi túrós Mateusza Wichrowskiego z Brasserie Warszawska. Deser wyglądał elegancko, w ustach oferował zrównoważoną gamę kontrastujących smaków od słodkiego po kwaśny i słony.

żurek przed wlaniem zupy

żurek po wlaniu zupy

Do dań przygotowano opcjonalną listę win. Wszystkie węgierskie, powstaje pytanie czy nie można było zaryzykować i zaproponować kilku win polskich. Istnieje już tyle winnic by była taka możliwość. A do deseru można było pomyśleć o miodzie czy jakiejś nalewce – żadna z tych rzeczy nie jest znana na Węgrzech, tym większa szansa na sukces.

Mam nadzieję, że takie kreatywne konfrontacje będą kontynuowane. Może warto pomyśleć o klasykach obu kuchni narodowych i rzucić mistrzom wyzwanie: barszcz, paprykarz z kurczaka, zrazy, leczo, pierogi, főzelék, bigos czy langosz – i tak dalej. Może też dania, które przygotowali autorzy dzisiejszego wieczoru będzie można dostać w ich macierzystych restauracjach? Na sernik Rákócziego na pewno posłałbym ładnych paru znajomych:)

Brawo szefowie kuchni, brawo organizatorzy, brawo Instytut Polski!

sernik - pycha

Instytut Polski zatrudni...

jezw

... na stanowisko ds. PR, komunikacji i programów literackich. Termin podawania zgłoszeń to 22 lutego.

Szczegóły tu [PL] i tu [HU].

Jakby ktoś złapał tę pracę dowiadując się o niej ode mnie to chętnie przyjmę zaproszenie na piwo lub wino:)

Węgierska rockowa alternatywa lat 80-tych w poparciu Solidarności

jezw

Zespół Kontroll nie jest pewnie znany szerokim rzeszom Polaków. Nie zna go też zbyt wielu Węgrów, bo z jednej strony ta alternatywna grupa aktywna była dawno, w latach 80-tych, z drugiej zaś, jako że należała do kategorii “tolerowane” (w kulturze były wówczas trzy takie kategorie: popierane, tolerowane, zakazywane, co się po węgiersku ładnie aliteruje támogatott, tűrt, tiltott) jej pierwsza płyta ukazała się dopiero w latach 90-tych. W ówczesnej kulturze zdecydowanie należała do nurtu opozycyjnego.

A jednak to ta właśnie grupa zrobiła coś co Polacy powinni dostrzeć i docenić. Na początku lat 80-tych, “kiedy jeszcze nie było wolno”, wykonywała dwie piosenki popierające Solidarność, jedną z nich w dodatku całkowicie po polsku!

A więc po kolei, pierwsza piosenka to Polak-Wenger (tak się po węgiersku zapisuje ten tytuł). Tekst ma następujący:

Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk, Gdańsk!

Polak-Węgier dwa bratanki
I do szabli i do szklanki

Dobzse, dobzse, dobzse, dobzse, dobzse

Tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak

“Dobrze” zapisuję jako “dobzse” bo tak się to słowo pisze w węgierskim od czasów króla László Dobzse:)



Ciekawe, że utwór wykonywał też co najmniej jeszcze jeden zespół a mianowicie Pál Utcai Fiúk czyli Chłopcy z placu Broni.



Nie znam innej piosenki napisanej i wykonywanej przez zagraniczny zespół po polsku.

Druga piosenka to wykonywana a capella Szeretlek (Kocham cię).

  

Tekst, autorstwa Pétera Ivána Müllera) jest po węgiersku, podaję go poniżej z tłumaczeniem.

Nem ír az újság rólad már
Élszz-e még vagy meghaltál
Nem engednek, nem engednek hozzád
Nem engednek
A tavalyi év embere
Szeretlek-lek-Lech-Lech-Lech-Lech

Nie pisze gazeta o tobie
Czy żyjesz jeszcze czy umarłeś
Nie puszczają, nie puszczają do ciebie
Nie puszczają
Zeszłoroczny człowiek roku
Kocham cię Lechu, Lechu, Lechu

Dla mnie niezwykła historia – nie zapomnijmy, że mowa jest o początku lat 80-tych, który były tu dużo brutalniejsze niż w Polsce, takie piosenki wymagały nie byle jakiej odwagi.

Postanowiłem dowiedzieć się więcej na temat tych piosenek i spotkałem się z Ági Bárdos Deák, współzałożycielką i wokalistką Kontroll (na zdjęciu w pierwszym klipie stoi pośrodku). Opowiedziała mi o obu utworach i kontekście ich powstania.

Ági, jak wielu Węgrów wówczas, była zakochana w Polsce - i jak w przypadku wielu Węgrów wówczas ta forma uczucia spersonifikowała się w postaci polskiego ukochanego. Do Polski jeździli chętnie i dużo, podróżowali autostopem, nie mogli się nasycić polską atmosferą. Ági jako aktorkę teatru alternatywnego interesowała polski teatr eksperymentalny, jeździła do Wrocławia na spektakle Grotowskiego. Fascynowali się Szajną, jazzem. Przy okazji łapali język, przede wszystkim powtarzane przez wielu powiedzonko Polak-Węgier.

Zespół Kontroll założyli w 1980, pierwszy koncert miał w sylwestra tego roku w domu ef. Istvána Zámbó w Pomázie. Tam po raz pierwszy też zaśpiewali piosenkę Polak-Wenger, jeden spośród pięciu utworów wówczas wykonanych. Ági jest autorką tekstu, muzykę napisała razem z Csabą Hajnóczym. Hajnóczy wykonywał napisaną w 1982 roku piosenkę Szeretlek.

Występować mogli tylko w domach kultury, bywało, że gdy o koncercie dowiedział się ktoś z miejscowego komitetu to go zakazywano. Dlatego niekiedy występowali pod pseudonimem Ági és a fiúk czyli Ági i chłopaki, który mniej rzucał się w oczy. Zespół jakoś tolerowano ale na ich występy przychodziła milicja niejednokrotnie bijąc uczestników. Na takich koncertach wykonywali, ku wielkiemu aplauzowi publiczności, te dwie polskie piosenki.

Płyty wydać nie mogli, ale w domu kultury Ikarusz w Angyalföld, gdzie często występowali bo ich muzykę lubił tamtejszy kierownik, profesjonalnie nagrywano ich koncerty. Zespół dostawał te nagrania, które potem rozchodziły się w kopiach magnetofonowych, stąd też obecnie dobrej jakości klipy na youtubie.

Spytałem Ági, czy doczekali się jakiejś reakcji ze strony Polaków, wtedy czy też obecnie. Opowiedziała mi, że w 2008 roku zaproszono ją by wykonała Polak-Wenger w Instytucie Polskim, co było dla niej wzruszającym przeżyciem, poza tym w żaden sposób ich za ten gest solidarności i odwagi nie uhonorowano. Wiem, że Rok Wolności dobiegł już końca ale może można by to zrobić teraz. Zasługują na to. 

mural przyjaźni polsko-węgierskiej: 75 lat Instytutu Polskiego

jezw

Z ostatniej chwili: na ulicy Klauzála na odcinku placem Klauzála a ulicą Wesselényi powstał właśnie mural przyjaźni polsko-węgierskiej. Wykonany przez moją ulubioną grupę NeoPaint (było o niej tu i tu) przedstawia zrośnięte dęby i cytat z Worcella, czyli te same motywy co na pomnikach w Győr i Jarosławiu

Węgry i Polska to dwa wiekuiste dęby, każdy z nich wystrzelił pniem osobnym i odrębnym, ale ich korzenie, szeroko rozłożone pod powierzchnią ziemi i splątały się i zrastały niewidocznie. Stąd byt i czerstwość jednego jest drugiemu warunkiem życia i zdrowia.

Mamy więc połączenie kanonicznego już motywu i nowatorskiej formy. Uliczka jest mała a coraz bardziej turystyczna więc ludzie mural zauważą.

Mural powstał z okazji 75-tych urodzin Instytutu Polskiego w Budapeszcie. Kolejny świetny pomysł i dowód, że Instytut wyczuwa wibracje miasta:) A mnie dodatkowo cieszy, że mural powstał w mojej siódmej dzielnicy i niemal codziennie będę miał okazję go sobie zobaczyć.

mural przyjaźni polsko-węgierskiej ulica Klauzála, Budapeszt

kiedyś była to zaropiała ślepa ściana, teraz wygląda tak

mural przyjaźni polsko-węgierskiej ulica Klauzála, Budapeszt

graficiarze to Węgrzy więc nie wszystko udało się z tymi strasznymi polskimi literami: wystrzeliL, odrEbnym, siE, Zycie

mural przyjaźni polsko-węgierskiej ulica Klauzála, Budapeszt

życzę sto lat!

© Jeż Węgierski
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci